Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

Chleb pszenny na śmietanie - pochwałą prostoty

Czasami jest tak, że znów cały tydzień straszą nas kolejnym, deszczowym weekendem.
Co wtedy?
Wbrew pozorom i demonizującym prognozom, wcale nie modyfikujemy swoich planów, nie wyciągamy arsenału parasoli (parasolów?) i kaloszy z garderoby i nie przeprowadzamy rytuały przeganiającego deszcz.
Wbrew pozorom, uważamy prognozy za jakiś fatalny błąd i po cichu liczymy na słońce.
Na przeciw natrętnym myślom, pieczemy chleb, o skórce cieniutkiej, jasnej, pomarańczowej jak słoneczny dzień. 
Potem przychodzi niedziela, a za oknem jest najjaśniejszy, kwietniowy poranek i trochę się sobie dziwiąc, uśmiechamy się na myśl, że tak naprawdę, wcale nie znamy żadnego rytuału na przepędzenie deszczu.
No, chyba, że rytuał pieczenia domowego chleba... ;)


Chleb pszenny na śmietanie, to bardzo klasyczny, tradycyjny w smaku chlebek.
O niezbyt grubej skórce i delikatnym miąższu, który dzięki dodatkowi śmietany pozostaje miękki i świeży nawet na trzeci dzień.  
Najlepiej sprawdza się na kanapkach z jajkiem, polecam! :)

Chleb pszenny na śmietanie
/1 mały chlebek/

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 180 g śmietany (użyłam 18%)
  • 110 g ciepłej wody
  • łyżeczka cukru + łyżeczka soli
  • 3 g suchych drożdży
Mąkę przesiać do miski, dodać sól, cukier i drożdże i wymieszać. Następnie dodać śmietanę, ciepłą wodę i pokrojony koperek. Szybko zagnieść gładkie i elastyczne ciasto, uformować kulę i odstawić w ciepłe miejsce, pod przykryciem do wyrośnięcia na około 2 godziny . Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia, z ciasta uformować bochenek i przełożyć do foremki. Ponownie odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Piec przez ok. 35-40 minut w 190 st.C. Kroić po wystudzeniu.



poniedziałek, 16 lutego 2015

Grzanki z kozim serem - na słodko i wytrawnie

''To jest wieczór na piosenkę - pomyślał Włóczykij. - Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze.''
Tove Jansson, Opowiadania z Doliny Muminków 

W sumie to nie mam pojęcia, czy Włóczykij żywił się czymś więcej niż nieodłącznym źdźbłem trawy wiecznie wystającym z jego ust oraz wdmuchiwanym i wydmuchiwanym powietrzem z harmonijki (lub fajki...).
Coś tam sobie zasmażał w ognisku, może zwyczajnie pieczone ziemniaki, a może opiekał chleb, robiąc chrupiące grzanki?
Myślę nawet, że gdyby podczas jednej ze swych wędrówek nabył jakimś cudem francuski, kozi ser, takie serowe grzanki stałyby się najbardziej popularnym daniem dziecięcej literatury (zaraz obok miodu Kubusia Puchatka ;)).
Jednego nie można Włóczykijowi zarzucić - przymykając oko na  lekką aspołeczność - niezmiennie pozostaje ideałem faceta... ;)

Wracając do grzanek - ser kozi uwielbiam pod każdą postacią, ale to własnie w takim ciepłym, podanym na chrupiących grzankach do francuskiej sałatki Chevre, rozsmakowałam się już podczas mojej wizyty w Paryżu. 
Nigdy nie mogę się jednak zdecydować, czy bardziej wolę go (tzn ser, nie Paryż) z solonym pomidorem, czy też ze słodką, karmelizowaną gruszką (lub, z braku laku, z dżemem).
A Wy, którą wersję wybieracie? ;)

Grzanki z kozim serem
/2 grzanki - jedna porcja/
  • 2 kromki chleba (u mnie pszenny, tostowy)
  • 1 jajko
  • 25 ml mleka
  • ok. 10 g zimnego masła
  • kozi ser twarogowy - 100 g
dodatkowo:
  • pomidor malinowy, pokrojony w plasterki + sól i świeżo zmielony pieprz
  • karmelizowana gruszka (2 grube plasterki gruszki + 2 łyżeczki cukru - na zimną patelnię wsypać cukier, podgrzewać na wolnym ogniu, aż cukier całkowicie się rozpuści i stanie się płynny - wtedy dodać gruszkę i obsmażyć ją w karmelu z dwóch stron, na ładny, brązowy kolor) + ew. sos balsamiczny, do polania (świetnie pasuje!)
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Jajko rozkłócić w miseczce z mlekiem, w mieszaninie obtaczać kromki chleba, jak na tosty francuskie. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę z piekarnika, położyć kromki chleba, przykryć je wiórkami zimnego masła. Następnie ułożyć plasterki koziego sera. 
Tak przygotowane grzanki, piec w piekarniku ok. 10 minut, aż ser zrobi się miękkawy, ale nie przypieczony!
Po wyjęciu z pieca, na kanapki nałożyć pomidory lub karmelizowaną gruszkę, wedle uznania. :)





niedziela, 1 lutego 2015

Chleb wiktoriański, mleczny - na dobry, krótki luty

Nie ma nic bardziej kojącego niż zapach wypieku domowego chleba.
No, może jeszcze poza pierwszymi, słonecznymi promieniami, w chłodny, zimowy poranek.
Przymrużam powieki i z nadzieją wystawiam policzki do słońca, jednak to dopiero (i już) luty.
Bardziej niż kiedykolwiek tęsknię za wiosną, by w końcu ogrzać zmarznięte dłonie, które od miesięcy romansują w parze z puchowymi rękawiczkami. 

Tymczasem, ''nim przyjdzie wiosna, nim miną mrozy...''
piekę wieczorem chleb, o miąższu tak puszystym i mlecznym jak śniegowy puch,
i chrupiącej skórce jeszcze ciepłej, pomarańczowej i jakby słonecznej.
Kojący, zimowy poranek z widokiem na słońce, 
jak dobrze, że ten luty to tylko 28 dni.
Victorian milk bread, czyli chleb wiktoriański to miękki, codzienny chleb pszenny na mleku.
Bułkowaty, puszysty, świetny zarówno na kanapki z serem, szynką i ogórkiem jak i z nutellą i...bananem. ;)

Chleb wiktoriański
/1 bochenek, ok 22 cm długości/
(wartość energetyczna całego chleba - ok. 2000 kcal)

• 15 g świeżych drożdży
• 1 łyżeczka cukru
• 1 i 1/4 szklanki ciepłego mleka
• 3 i 1/2 szklanki mąki pszennej
• 2 łyżeczki soli
• Glazura z jajka: 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka

  • Drożdże skruszam do kubka, dodaję cukier i 1/3 szklanki ciepłego mleka. Mieszam i pozostawiam na 15 minut do wyrośnięcia.
  • Mąkę mieszam z solą, później z drożdżami a na koniec dodaję resztę mleka. Wyrabiam ciasto przez 15 minut. Przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 45 minut.
  • Uderzam pięścią w ciasto, przykrywam ściereczką i zostawiam na kolejne 45 minut do ponownego wyrośnięcia.
  • Podłużną formę (22 cm) wysmarowuję olejem. Z ciasta formuję wałek i zwijam go tworząc literę S. Wkładam do foremki, przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia (ponad brzeg foremki), na minimum 1 godzinę.
  • Smaruję częścią glazury z jajka i piekę w nagrzanym do 200 stopni piekarniku, przez 35 minut, na złoty kolor.

 

sobota, 6 września 2014

Foto menu, mój jadłospis i ASK FM - na Wasze życzenie! :)

Witam w tę ciepłą i jeszcze-nie-jesienną sobotę. :)
W Waszych komentarzach i mailach bardzo często pojawiają się pytania o mój jadłospis oraz prośby o tzw. ''foto-menu'', czyli zdjęcia wszystkich zjedzonych w ciągu dnia posiłków.
Nie ukrywam, nie zawsze mam aparat pod ręką (chodź telefon już tak!), więc uchwycenie na zdjęciu śniadania o 5:32 rano, czy kolacji jedzonej w pracy bywa czasem nie lada wyzwaniem. ;)
Dlatego na poniższych obrazkach zobaczycie nie tylko jadłospis z jednego, konkretnego dnia (03.09.2014 r.) - jest to raczej przegląd moich posiłków jakie udało mi się uwiecznić w ostatnich dniach/tygodniach.
Dodatkowo, w odpowiedzi na Waszą mnogość zapytań o przysłowiowym ''niebie i chlebie'', założyłam w końcu...ASK FM! :)
Teraz, wszystkie pytania możecie mi zadawać tu:


chodź oczywiście nie rezygnujcie z komentarzy pod wpisami, 
to one sprawiają mi najwięcej radości! :)
 
Śniadania:
 z 03.09.20014: bułeczka pszenna (60 g) z masłem, polędwicą drobiową pomidorem i ogórkiem, jajko na miękko, kakao
 dzisiejsze: bułka pszenna z żurawiną (100g), masło, serdelek, keczup, musztarda, biały ser, pomidor, domowy dżem truskawkowy
  wakacyjne, w Tunezji: trzy kromki pszennej bagietki, jajecznica, masła, ricotta, ser żółty, pomidorki
 wakacyjne, w Tunezji: kawałek dużej bagietki francuskiej, paróweczki, jajecznica, masło, pomidorki, ser owczy
 wakacyjne, w Tunezji: maślana bułeczka z czarnuszką, jajecznica, parówki, wędlina, pomidorki, ser owczy, keczup + kawa z mlekiem

II śniadanie:
z 03.09.2014: twarożek domowy (200g) z puree malinowym i łyżka masy krówkowej

Obiady: 
 z 03.09.2014, przed pracą, na mieście w Sawara Gyros: gyros drobiowy z keczupem, ryż, surówka z kapusty + herbata z cytryną
wczorajszy: łosoś (140g) pieczony w papilotach, ze smażonymi porami, śmietaną i cytryną, ziemniaki z pietruszką, czerwona kapusta

Kolacje:
 z 03.09.2014, w pracy: zupa krem z marchewki z TEGO przepisu
wakacyjne, w Tunezji: mini bułeczka kukurydziana, ryba smażona po indyjsku, pół jajka wypełnionego sosem tatarskim, sos jogurtowy z sezamem, twaróg owczy, odrobina sałatki a'la caprese
 na mieście, w Lot Kury: serek brie na ciepło, żurawina, rukola + karafka wina musującego Prosecco na dwie ;)

środa, 9 kwietnia 2014

Bułeczki mleczne

Od dwóch miesięcy, regularnie, wracając z pracy, wstępuję do okolicznej piekarni po woreczek bułek mlecznych.
To nie takie bułki, jakie znacie z supermarketów, upchane jedna na drugiej, wypełnione po brzegi spulchniaczem i E-coś tam coś tam.
Te moje kosztują 1,60 zł za woreczek, są cztery, są wielkie, są puchate i pachną mlekiem.
No i najważniejsze - są świeże.
Od dwóch miesięcy, regularnie, jadam takie same śniadanie. Bułkę rozcinam na pół i zjadam ją tak, jak na zdjęciu (twaróg, szynka, pomidor/ twaróg, miód, banan).
W ogóle mi się nie nudzi! ;)
Rozkochana w smaku bułek mlecznych, zamarzyłam upiec własne.
I wyszły - tak mleczne, że hej!
Mleko skondensowane słodzone, mleko zagęszczone niesłodzone i mleko w proszku - już mleczniej się nie da. ;)
Spróbujcie je upiec - a potem zjeść moje ulubione śniadanie.. ;)
Ten bardzo dobry przepis, zawdzięczam Domowych Wypiekom.
Bułeczki mleczne
/ok 8-9 dużych bułek/
(wartość energetyczna w 100g - ok. 330 kcal)

„Kleik mączny”:
- 30 g mąki pszennej
- 150 ml zimnej wody


Ciasto właściwe:
- 375 wysoko glutenowej mąki (chlebowej)
- 7 g drożdży instant
- 1/2 szklanki mleka (użyłam zagęszczonego niesłodzonego)
- 4 łyżki mleka w proszku
- 2 łyżki mleka skondensowanego słodzonego
- 75 g cukru
- 2-3 jajka (tylko żółtka)
- 80 ml śmietany kremówki
- 75 g „kleiku mącznego”
- 50 g stopionego masła
- 1/2 łyżeczki soli


Dodatkowo:
- żółtko do posmarowania

„Kleik mączny”: wodę połączyć z mąką (musi być bez grudek), postawić na małym ogniu i cały czas mieszać. Doprowadzić mieszaninę do temperatury 65*C. Można to sprawdzić termometrem kuchennym. Masa stopniowo zacznie gęstnieć, należy energicznie mieszać, by całość się nie przypaliła. Ciasto jest gotowe gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od ścianek garnka – konsystencja ma być podobna do ciasta parzonego (ptysiowego). Odstawić do wystudzenia.

Ciasto właściwe: w osobnej misce wymieszać suche składniki: mąka, drożdże, mleko w proszku, cukier i sól. Oddzielnie wymieszać mokre składniki. Do „kleiku” dodać suche i mokre składniki, wymieszać mikserem. Ciasto wyrabiać do czasu, aż stanie się elastyczne i ciągnące. Gotowe umieścić w misce, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na 1h, aż podwoi objętość. Najlepsza temperatura do wyrastania ciasta to ok.28*C. Po tym czasie ciasto podzielić na tyle kulek ile chcemy zrobić bułek (to zależy również od wielkości formy). Z każdej z nich uformować podłużne bułki, układać w odstępach, (bo wyrosną) na blaszce. Pozostawić na 30-45 minut do ponownego wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto posmarować roztrzepanym żółtkiem. Nagrzać piekarnik do temperatury 180*C. Piec 25 do 30 min. do uzyskania ładnego brązowo-złotego koloru. Studzić na kratce.

wtorek, 23 lipca 2013

Makaron z fasolką szparagową, serem pleśniowym i boczkiem

Ten makaron robiłam już w zeszłym roku i obiecałam sobie, że następnym razem dodam więcej boczku. <3
Wyszło idealnie i smaczniej, niż za pierwszym podejściem. :)
Włoskie dania z makaronów najlepiej smakują mi w wakacje, więc robię je przynajmniej raz w tygodniu.
Takie obiady lubię teraz najbardziej.
Tym bardziej, kiedy robi się je pędzikiem... :) 
Makaron z fasolką szparagową, serem pleśniowym i boczkiem
/1 porcja/
(wartość energetyczna porcji - ok. 550 kcal)

  • 60 g makaronu świderki (u mnie pełnoziarnisty)
  • 30 g sera z niebieską pleśnią (gorgonzola/lazur)
  • 30 g boczku
  • 100 g żółtej fasolki szparagowej
  • 1,5 łyżki śmietanki 30% (zastąpiłam serkiem kiri wymieszanym z 2 łyżkami mleka)
  • garść listków bazylii 
  • sól i pieprz do smaku
Makaron wrzuć na osolony wrzątek i gotuj wg. instrukcji na opakowaniu.
W tym czasie przygotuj sobie resztę składników:

Fasolkę umyj i odetnij jej końcówki. Gotuj w osolonym wrzątku przez 10 minut, do miękkości.
Odcedź i przekrój każdą fasolkę wzdłuż, na pół.

Boczek pokrój w poprzeczne paski i podsmaż na suchej patelni do chrupkości i zrumienienia (ja lubię mocno wysmażony :D). Ściągnij z patelni i odstaw.

Ser pleśniowy pokrój w kosteczkę, połowę wymieszaj ze śmietanką.

Jak makaron już się ugotował, odcedź go i przełóż z powrotem do garnka. Dodaj fasolkę, boczek, ser pleśniowy ze śmietanką oraz sam ser, a także bazylię. Wymieszaj delikatnie, dopraw solą i pieprzem.
Podawaj od razu. 
Jadłospis z dziś (23.07.2013) :

Śniadanie: granola (kupna + moja, krówkowa z TEGO przepisu) z jogurtem bałkańskim, masą krówkową (na spodzie), borówkami i domowym dżemem truskawkowym z octem balsamicznym
Obiad: makaron z fasolką szparagową, serem pleśniowym i boczkiem

Podwieczorek: buteleczka jednodniowego soku marchwiowego (brak zdjęcia)

 Kolacja: kanapki z chałki, z masłem, twarożkiem (twaróg półtłusty + jogurt bałkański),
rzodkiewką, pomidorem, bazylią i oliwą z oliwek

czwartek, 18 lipca 2013

Pudding chlebowy i foto menu znów

Ogólnie, to chleb schodzi u mnie na bochenki, bo ja chleb bardzo lubię. :)
Czasem zrobię sobie jakieś placki, czy inne takie, a wtedy chleb samotnie usycha - chyba, że go wcześniej zamrożę.
Jeśli jednak nie uczynię tego w porę, to kromka świeżego pieczywa jest ostatnią rzeczą, jaką mogę sobie wymarzyć na śniadanie (o ile nie pójdę do sklepu).
Wtedy do wyboru pozostają tosty francuskie (KLIK) lub pizza śniadaniowa (KLIK).
No i...pudding chlebowy! :)
Słodki sposób na każdy czerstwy chleb.
Złamie niejednego twardziela! ;)
Wystarczą chlebowe kromki, jajko, odrobina mleka i.. piekarnik. ;)
Z ulubionymi owocami i dodatkami (czekolada, dżem, orzechy) możecie stworzyć wiele pysznych kombinacji!
Dobrze smakuje też z gałką truskawkowych lodów i łyżeczką masła orzechowego... ^^
UWAGA! Pudding jest o tyle fajny, że możecie przygotować go wieczorem, a na noc wstawić do lodówki.
Rano wystarczy...wstać (!), włączyć piekarnik i upiec swoje śniadanko. :)
Przepis mało odkrywczy, jest ulepkową 'zbieraniną' różnych puddingowych przepisów z sieci. ;)
Pudding chlebowy z owocami
/1 porcja/
(wartość energetyczna porcji bez dodatków - ok. 250-300 kcal)
  •  2 kromki czerstwego chleba (ze świeżym też wyjdzie! ;))
  • jajko
  • 60 ml mleka
  • łyżka cukru/słodzik
  • masło do wysmarowania formy
  • ulubiony owoc (u mnie brzoskwinia i maliny na wierzch)
  • ew. ulubione dodatki, tj. posiekana czekolada, orzechy, wiórki kokosa (u mnie cukierki-krówki)
Żaroodporne naczynie na pudding wysmaruj masłem.
Jajko wymieszaj z mlekiem i słodzidłem.
Chleb i owoce pokrój w kostkę.
W naczyniu do zapiekania ułóż warstwę owoców i chleba (możesz teraz dodać jeszcze jakąś czekoladę/orzechy/krówki). Zalej to połową mieszanki jajecznej.
Ułóż kolejną warstwę owoców i chleba i zalej resztą jajecznej mieszanki.
Odstaw na 25 minut lub schowaj na noc, do lodówki.
Rano, nastaw piekarnik na 180 stopni..
Miseczkę z puddingiem wstaw do większego naczynia, wypełnionego wodą na 1 cm ( pudding będzie się piekł w 'kąpieli wodnej'). Piecz  40 minut. :)

Oczywiście, nie był to mój jedyny posiłek w ciągu dnia (serdecznie pozdrawiam troskliwe anonimy :*).
Wczoraj, zjadłam jeszcze...

Śniadanie: pudding chlebowy z brzoskwinią, malinami, krówkami (w środku), gałką lodów truskawkowych i łyżeczką masła orzechowego
II śniadanie: szklanka mleka sojowego + garść orzechów laskowych

Obiad: pieczony schab, duszony w czereśniowym sosie, fasolka szparagowa z masłem i bułką tartą, puree z ziemniaków, z masłem i oregano
Podwieczorek: dwie czekoladki milka daim
Kolacja: dwie kromki chleba ziarnistego z masłem, fetą, bazylią, pomidorem i oliwą z oliwek/ z masłem, twarożkiem, pomidorem i oliwą z oliwek

środa, 3 lipca 2013

Leczo

Zrobiłam leczo, bo:
1) z aromatycznych, polskich pomidorów wychodzi najlepsze <3
2) zakochałam się w domowym sosie pomidorowym, który zrobiłam do wczorajszej pizzy błyskawicznej (klik)
3) w lodówce znalazłam napoczętą puszkę kukurydzy oraz samotną parówkę z szynki (ale jeszcze w całości)
Właściwie miałam nie dodawać tego wpisu, ale koleżanka mieszkająca obecnie na obczyźnie, zatęskniła za smakiem tej węgierskiej potrawy, przyrządzanej tak często przez polskie mamy. :)
Aromatyczne, lekko ostre, zagryzane pszennym chlebem z masłem.
Leczo.
Specjalnie dla Ciebie, Werka! :) :*

standardowe źródło przepisu.
Leczo
/2 porcje/
(wartość energetyczna porcji - ok. 250 kcal)

• 2 papryki
• 1 mała puszka kukurydzy

• 2 duże pomidory
• 1 cebula
• 2 ząbki czosnku
• 100 g ulubionej kiełbaski (u mnie parówka z szynki :D)

• 1,5 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki w proszku
• ostra papryka w proszku, papryka wędzona (opcjonalnie - ja nie dodawałam)
• 200 ml sosu pomidorowego (u mnie domowy, z TEGO przepisu)

• pieczywo do podania
• do posypania tymianek, szczypiorek ( u mnie bazylia)


  • Przygotować warzywa. Paprykę pokroić w kostkę. Kukurydzę obkroić z nasion, kolby wyrzucić, kukurydzę z puszki odcedzić. Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać i pokroić w kosteczkę. Cebulę pokroić w kosteczkę, czosnek zetrzeć na tarce o małych oczkach lub rozgnieść praską. Kiełbasę pokroić na cienkie plasterki.
  • Do szerokiego garnka z grubym dnem włożyć kiełbasę i smażyć na umiarkowanym ogniu z dwóch stron aż lekko się zrumieni, a tłuszcz się wytopi. Kiełbasę wyjąć na talerz.
  • Na wytopionym tłuszczu zeszklić cebulę, dodać czosnek i smażyć przez minutę. Dodać paprykę w proszku (słodką, ostrą, wędzoną) i smażyć kilkanaście sekund. Dodać kukurydzę oraz paprykę i smażyć przez 3 minuty od czasu do czasu mieszając.
  • Następnie dodać pomidory i zagotować. Dodać sos pomidorowy, doprawić solą i pieprzem, przykryć i gotować przez około 12 minut na umiarkowanym ogniu, aż warzywa będą miękkie.
  • Dodać odłożoną kiełbasę, posypać tymiankiem, szczypiorkiem lub bazylią i podawać z pieczywem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...