Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chałka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chałka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 maja 2018

Drożdżówki z rabarbarem, waniliowym budyniem i kruszonką - królewski piknik


maj
z czarnego cylindra
wyciąga garście kwiatów
coraz zieleniej
Planty
obejmują miasto (...)


Maj, majówki, kwiaty, drożdżówki.
Powietrze zagęszcza się duchotą kwitnących kwiatów, słońce rozpieszcza po koniuszki palców, a nam chce się żyć, biegać po łąkach, cieszyć wiosną, sobą i smakiem drożdżówek z rabarbarem, obsypanych dużą ilością słodkiej, chrupiącej kruszonki.

Pakujemy koszyk piknikowy, letnie ubrania, aparat, uśmiechy i wyruszamy na wycieczkę!
Cel - bajkowy zamek w Mosznej.
Siedząc na trawie, w pobliżu fontann, kwitnących kwiatów i spokojnej rzeczki - jemy w słońcu słodkie bułki, czując się po królewsku, jak w bajce. :)



Te słodkie bułeczki, wypełnione po brzegi najlepszym, domowym budyniem waniliowym, karmelizowanym w imbirze rabarbarem i chrupiącą kruszonką  są - choć dość czasochłonne - to i tak naprawdę warte zrobienia!
Zobaczycie, nie pożałujecie wcale!
Tak bowiem jadają prawdziwe księżniczki! :)

Przepis pochodzi z niezawodnych Moich Wypieków i za Dorotką też cytuję:

Drożdżówki z rabarbarem, waniliowym budyniem i kruszonką
Budyń waniliowy, karmelizowany rabarbar i kruszonkę można przygotować dzień wcześniej i przechowywać w lodówce. Przed pieczeniem wyjąć do temperatury pokojowej.


Składniki na 11 - 12 drożdżówek:
  • 500 g mąki pszennej tortowej
  • 300 ml mleka
  • 100 g masła, roztopionego
  • 1 jajko
  • 20 g drożdży świeżych lub 10 g drożdzy suchych
  • 2,5 łyżki cukru
  • szczypta soli

Dodatkowo:
  • 1 jajko wymieszane z 1 łyżką mleka do posmarowania bułeczek przed pieczeniem


Mąkę pszenną wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn - tutaj instrukcja), dodać resztę składników i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrobić ciasto, odpowiednio długo, by było miękkie i elastyczne. Uformować z niego kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, odstawić w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości (około 1,5 godziny).


Przygotować 2 płaskie blachy - wyłożyć papierem do pieczenia (można pominąć, jeśli forma jest nieprzywieralna).

Wyrośnięte ciasto krótko wyrobić. Podzielić na 11 - 12 części, każda o wadze około 70 - 80 g. Uformować okrągłe kulki (bułeczki), ułożyć na blaszce w sporych odległościach od siebie. Przykryć ściereczką, pozostawić do ponownego wyrośnięcia (od 30 - 40 minut).


Po tym czasie, używając szklanki z szerszym dnem zrobić w każdej bułeczce mocne wgłębienie (prawie do samej blachy), do wgłębienia nałożyć ok. 1 łyżki budyniu waniliowego, następnie na budyń wyłożyć łyżkę karmelizowanego rabarbaru. Posypać kruszonką. /przepis na budyń, karmelizowany rabarbar i imbirową kruszonkę - poniżej/ 


Tak przygotowane bułeczki posmarować roztrzepanym jajkiem wymieszanym z 1 łyżką mleka (samo ciasto wokół). Piec w temperaturze 190º przez około 20 - 23 minuty. Wystudzić na kratce.


Budyń waniliowy:
  • 300 ml mleka
  • 3 żółtka
  • 50 g cukru z wanilią
  • 20 g mąki pszennej
  • 20 g mąki ziemniaczanej


W naczyniu zmiksować 100 ml mleka, cukier z wanilią, żółtka, obie mąki (najszybciej blenderem).


Do garnuszka wlać pozostałe 200 ml mleka, doprowadzić do wrzenia. Dodać zmiksowaną mieszankę i zagotować jak budyń, cały czas mieszając, do zgęstnienia.


Gotowy budyń przełożyć do salaterki i przykryć folią spożywczą w taki sposób, by folia bezpośrednio dotykała budyniu. Wystudzić.


Karmelizowany rabarbar:
  • 400 g rabarbaru, pociętego na małe kawałki (nie ma konieczności obierania)
  • 100 g cukru z wanilią
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 2 łyżki wody


Na małą patelnię wysypać cukier, wymieszać z wodą. Podgrzewać (nie mieszając już ani razu!) na średniej mocy palnika do momentu rozpuszczenia się cukru. Kiedy cukier się rozpuści lekko zwiększyć moc palnika i gotować do momentu aż karmel osiągnie złoty kolor (uważając, by nie przypalić). Dodać pocięty rabarbar, imbir, wymieszać. Pogotować do momentu aż sok puszczony przez rabarbar częściowo wyparuje. Zdjąć z palnika, wystudzić.


Imbirowa kruszonka:
  • pół szklanki mąki pszennej tortowej
  • 5 łyżek cukru
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 60 g masła, roztopionego


Wszystkie składniki na kruszonkę wyrobić pomiędzy palcami. W razie konieczności, jeśli kruszonka będzie się wydawała zbyt sucha, dodać odrobinę więcej masła.


niedziela, 16 kwietnia 2017

Chałeczki wielkanocne - prezent z jajem ;)

Dlaczego dziwimy się Zmartwychwstaniu-spytałem sam siebie-kiedy wszyscy doświadczamy go każdego poranka, wracając do życia z małej śmierci, jaką jest sen?
Czy każdej nocy świadomie nie poddajemy naszej świadomości, ufnie wierząc, że powstaniemy do nowego życia rano?

John Desjarlais – Stygmatyk


...a poranek w promienieniach słońca, przy najbliższych osobach, to jeden z najpiękniejszych darów dnia.
Śniadanie Wielkanocna, nie ważne gdzie, i o której porze, ważne, że razem z tymi, dzięki którym każdego ranka możemy rodzić się na nowo. :)



Świąteczne śniadanie nie byłoby jednak tak wyjątkowe, gdyby nie...kolorowe jajka i, rzecz jasna, świąteczne (kolorowe) wypieki!
A gdyby tak połączyć oba? 
I mieć ciastko i... zjeść jajko? ;)
Bo czyż te drożdżowe gniazdka nie wyglądają uroczo? 
Z resztą - nie tylko wyglądają, ale i smakują!
Delikatne, puszyste, mięciutkie, lekko słodkie, najlepsze odrywane po kawałeczku i smarowane jedynie masłem lub truskawkowym dżemem.
Najpiękniejsze zwieńczenie wielkanocnego poranka...
...i od razu chce się żyć! :)


 
Chałeczki wielkanocne z pisankami
/6 mini chałek/

  • 330 g mąki pszennej
  • 60 g cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • saszetka suchych drożdży (7g)
  • 160 ml mleka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki masła
  • 6 pofarbowanych jajek (surowych - ''ugotują'' się w piekarniku!:) )
  • 1 jajko, rozkłócone w szklance z łyżką wody - do posmarowania bułeczek
  • 2 łyżki masła do posmarowania chałek
  • kolorowa, tęczowa posypka
 W dużej misce wymieszaj 200 g mąki, cukier, sól i suszone drożdże.
 W małym rondelku wymieszać mleko z masłem, podgrzewać, aż masło całkowicie zmięknie.
Do suchych składników dodać lekko przestudzone mleko z masłem i jajka, a potem wszystko wymieszać. Stopniowo dosypywać pozostałą mąkę, a następnie zagnieść wszystko na gładkie, miękkie i elastyczne ciasto. 
Ciasto przełożyć do dużej i natłuszczonej miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na godzinę, aż się ładnie napuszy. :) Ciasto wyrośnie również w lodówce przez całą noc. 

Po wyrośnięciu, ciasto podzielić na sześć części, każdą z nich dodatkowo podzielić na pół i uformować wałeczki równej długości.
Łączyć ze sobą końce dwóch wałeczków i zaplatać w okół siebie (trochę jak warkocz), tworząc zaplecione gniazdka  Łopatologicznie, jak na zdjęciach. :)
Chałeczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w środek każdej z nich wsadzać surowe, pofarbowane jajka, lekko docisnąć, by jajka odpowiednio się wpasowały.
Przykryć bułeczki jeszcze na 30 minut, by się napuszyły. 
Nagrzać piekarnik do 175 stopni, chałki posmarować rozmąconym jajkiem, piec przez 30 minut. Po upieczeniu, jeszcze gorące chałeczki posmarować ciepłym, roztopionym masłem i od razu udekorować cukrową posypką.
Jeść - najlepiej - póki ciepłe. :))



sobota, 22 października 2016

Wieniec drożdżowy z jabłkami i cynamonem


Dobrą stroną tego, że nawet w sobotę wstaję o 6 (bez budzika) jest to, że bez skrępowania mogę nieuczesana wyjść w piżamie do ogródka, by fotografować wielką, drożdżową bułkę we wszelkich możliwych konfiguracjach, bez ciekawskich spojrzeń sąsiadów i przypadkowych przechodniów z psami.

Dobrą stroną wczesnych poranków, jest mgliste powietrze, albo raczej powietrzna mgła, która przykrywa wszystko, może jedynie poza trawą, która jest wtedy bardziej zielona i pachnie mocno, dokładnie tak, jak od zawsze pachnie październik.


Dobrą stroną weekendów jest to, że porzuciłam imprezy do rana i nic nie trzyma mnie już we Wrocławiu, więc od powrotu z wakacji, w kolejną sobotę z rzędu pakuję walizki i jadę daleko, przed siebie. 
Pogoda dziś jest taka śliczna, prawda? :)


Wieniec drożdżowy z cynamowo-maślanym nadzieniem to jesienna klasyka.
Jednak z taką ilością jabłek to...prawdziwy raj! ;)
Skusicie się? 
Wieniec drożdżowy z jabłkami i cynamonem

300g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
170ml ciepłego mleka
15g świeżych drożdży

1 łyżka cukru
30g roztopionego masła
1 żółtko 


70g miękkiego masła
5 łyżek miałkiego cukru
3 łyżeczki cynamonu

2 małe jabłuszka, obrane i pokrojone w kostkę

Wszystkie składniki na nadzienie wymieszaj na gładką pastę.

Z mleka, drożdży, 2 łyżek mąki i łyżeczki cukru zrób zaczyn. Dokładnie wymieszaj składniki, przykryj ścierką i odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut. W kubeczku wymieszaj przestudzone masło i żółtko.
Do dużej miski przesiej mąkę, wsyp sól. Dodaj mleko z drożdżami, masło z jajkiem. Zagnieć elastyczne ciasto, zajmie Ci to kilka minut. Przełóż je do natłuszczonej miski, przykryj ścierką i odstaw w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość.
Gotowe ciasto rozwałkuj na grubość około 2-3 milimetrów, na kształt prostokąta. Wierzch ciasta posmaruj maślaną masą, (niewielką jej ilość zostaw na później), a na nią równomiernie wyłóż pokrojone jabłka. Ciasto zwiń w rulon. Natnij je wzdłuż, jeden koniec zostaw złączony. Wywiń warstwy ciasta na wierzch i zwijaj je w luźny "warkocz". Ułóż ciasto w wieniec, wierzch posmaruj resztą masła. Przełóż wieniec na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i odstaw pod przykryciem na 30 minut.
Nastaw piekarnik na 200 st. C.
Włóż ciasto do piekarnika i piecz przez 20-25 minut. Następnie zmniejsz temperaturę do 170 st. C i piecz jeszcze przez 5 minut.

niedziela, 14 lutego 2016

Chałka z kruszonką - śniadanie z sercem


''(...) i będę mógł sobie kupić dużo książek i czytać je,
będę mógł wieczorami chodzić do taniego kina(...), 
a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto.
I tak będzie aż do wiosny. 
I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości.''
~ Marek Hłasko

Odkąd pamiętam, pasjami zakochiwałam się platonicznie.
Oczywiście najpierw byli to aktorzy i muzycy, ciut później fikcyjne postaci z filmów.
Kiedy miałam 7 lat, nocami rozpaczałam nad titanicową tragedią Leonardo DiCaprio, by już jako dziewięciolatka śnić o młodym Obi-Wanie Kenobi, walcząc na plastikowe miecze świetlne ze starszym bratem.
Z czasem zamieniłam swe obiekty na te bardziej rzeczywiste i na letnich koloniach lub szkolnych korytarzach, skrycie wprawiałam swe serce w palpitacje, a nogi w watę.
Swe uczucie powierzałam setkom zapisanych pamiętników, a potem sekretnym blogom z naiwnie pretensjonalną poezją. 
Potem przez długi czas potrafiłam utrzymywać się w swym błogim stanie zakochania, w zasadzie bez udziału osób drugich. 
Właściwie liczyło się samo, wypielęgnowane uczucie 'bycia zakochanym'.
Bo co sobie poczułam, to moje. 
Istniała jedna żelazna reguła platonicznych miłości - za żadne skarby nie wolno było ich konfrontować z rzeczywistością.
Wtedy czar pryskał, a wszelkie wyobrażenia podtrzymujące idyllę - zamieniały się w prozaikę codzienności. 
Chciałabym napisać, że tak zostało mi do dziś, ale czy uwierzylibyście, że 25-latka wciąż wierzy w bajki? ;)
Gdzieś po drodze, odkryłam, że efekt całkiem podobny do euforycznej dopaminy, przynosi tworzenie.
Więc pasjami zakochiwałam się platonicznie, a potem tworzyłam, pisałam krótkie książki, piosenki, blogi, grałam na gitarze, piekłam po nocach i fotografowałam. Potem trochę spałam i wstawałam o 6 w sobotę, by znowu na nowo.
Patrzeć, doświadczać, wdychać, czuć.
Zawsze móc czuć się absolutnie szczęśliwa.
Absolutnie zakochana.
W świecie, w sobie, 
w życiu.
I Wy, tak samo jak ja, zasługujecie, by ciągle siebie kochać i rozpieszczać - najlepiej zacząć już od rana - od pysznego śniadania! :) 
Co powiecie na taką kanapeczkę ze świeżutkiej, jeszcze ciepłej, puszystej chałki, popitej kubkiem gorącego kakao?
Założę się, że to śniadanie idealne, nie tylko w Walentynki. ;)

Chałka jest mięciusia i rośnie naprawdę wielka - starczy na kilka dobrych śniadanek, lub na jedno porządne dla dwóch osób.. ;)
Poza tym, ta kruszonka...upewnijcie się, że nie zniknie w pierwszej kolejności. ;)
Chałka z kruszonką
/jedna duża chałka/

  • 2 szklanki mąki pszennej 
  • 10 g świezych drożdży
  • 80 ml ciepłego mleka
  • 25 g cukru + 1 łyżeczka
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 1/2 łyżeczki soli
dodatkowo:
  • 1 białko
  • kruszonka: 20 g masła, 30 g mąki, 25 g cukru - zagnieść składniki między palcami tworząc kruszonkę
W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże i mieszamy wraz z łyżeczką cukru i 1/2 łyżki mąki pszennej - odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 10 minut, aż rozczyn 'ruszy' i ładnie się spieni i napuszy.
Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier i sól, roztopione masło, jajko, żółtko oraz wyrośnięty rozczyn. Mieszamy i zagniatamy wszystko, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste. Formujemy kulę i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 h do podrośnięcia. Po tym czasie, lekko zagniatamy ciasto, dzielimy na 6 części, z każdej robiąc wałeczek i zaplatamy chałkę (sposobów jest wiele, możecie to zrobić np. TAK)
Zaplecioną chałkę układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pod przykryciem odstawiamy jeszcze na 30 minut do wyrośnięcia, w ciepłym miejscu.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, chałkę smarujemy białkiem i posypujemy kruszonką.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 25 minut, do ładnego zrumieniania. :)


            

sobota, 9 maja 2015

Rogaliki maślane brioche - francuskie wspomnienie

Bywa, że czasem tęsknie za Paryżem, choć nie jestem pewna, czy można tęsknić za czymś, czego się nie poznało i nie oswoiło.
Bo ponoć ''poznaje się tylko to, co się oswoi''.
Tęsknota jednak to też wspomnienia, na których korzyść działa czas - im bardziej odległe, tym lepsze. 
Ciut podkolorowane, ciut przekłamane.
Ale przecież bez nich, dzisiejsze wzruszenia byłyby tylko martwych naskórkiem dawnych uniesień...
Mimo, że większości z Was francuskie śniadanie kojarzy się z croissantami, czyli rogalikami z kruchego, ''listkującego się'' ciasta, dla mnie i tak symbolem Francji powinna zostać maślana brioche.
Brioche, to taka puchata, francuska chałka - z tym, że bez kruszonki i z dwukrotnie większą ilością masła.
Nie zaplata się jej tez w warkocz - a wypieka w formie chlebków, bułek, bułeczek i...rogalików! 
Bywają nadziewane czekoladą, truskawkowym dżemem czy rodzynkami, obsypane perlistym cukrem...
Najpopularniejsze są jednak te bez dodatków, które dopiero przy śniadaniu smarujemy ulubioną konfiturą lub masłem i popijając kawą, rozkoszujemy się niespiesznym porankiem... 
Rogaliki przygotowałam z mojego ulubionego przepisu na błyskawiczną brioche idealną.
Poważnie, potrzebujecie wyłącznie godzinę, by o poranku cieszyć się smakiem ciepłych, mięciutkich rogalików.
Ciasto wyrasta tylko raz, więc od razu potem można je piec!
Czy to nie wspaniały pomysł, by tak rozpocząć weekend? :)
Rogaliki brioche
/8 dużych rogali - ok 100 g/sztuka/
(wartość energetyczna 1 rogala - ok. 330 kcal)
  • 500g mąki
  • 1 opakowanie drożdży instant
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 1 jajko
  • 70 g masła (miękkiego lub rozpuszczonego)
  • 5 łyżek cukru 
  • szczypta soli 
Wszystkie składniki, poza masłem, zagniatamy. Jak zacznie się formować kula, dodajemy rozpuszczone masło i porządnie zagniatamy, aż wszystko dobrze się połączy. Ciasto powinno mieć miękką konsystencję plasteliny (jeśli zbytnio się lepi - dosyp mąki).
Nie zwlekając, ciasto rozpłaszczamy na okrągły placek o grubości ok. 1,5 cm i dzielimy na 8 części, w kształcie trójkątów (najpierw dzielimy okrąg na krzyż, a potem po przekątnych i wycinamy trójkąciki). Trójkąty zwijamy w rogaliki, od najszerszego boku  do najwęższego i układamy je na wyłożonej papierem do pieczenia dużej blaszce z piekarnika. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 40 minut w ciepłe miejsce (ja wkładam do uchylonego piekarnika, nastawionego na 50 stopni).

Po tym czasie, wierzch rogalików smarujemy rozkłóconym jajkiem i pieczemy je  w 180 stopniach, przez 18-20 minut (jeśli wierzch za bardzo się przypieka, przykryj rogaliki kawałkiem folii aluminiowej). 


środa, 8 kwietnia 2015

Hot cross buns - maślane bułeczki z krzyżykiem

''Łał, nie wierzę, że jest jeszcze cokolwiek, co mogłoby Cię zmobilizować do przytycia.'' - powiedziała ze zdziwieniem moja przyjaciółka, gdy zwięźle wyjaśniłam jej, dlaczego jednak muszę więcej jeść. 
Zazwyczaj dodatkowe kilogramy zawdzięczałam chwilom słabości nad talerzem pełnym naleśników i dużym słoikiem nutelli obok. I to było ok.
Teraz, poza coroczną chęcią wyglądania ''dobrze'' w wiosennej sukience (czy tylko ja wbijam masę na wiosnę, żeby być ''fit do lata''?) znalazłam sobie coś innego. 
W zasadzie, sama się sobie dziwię, bo przeskoczenie z bezpiecznych 1500 kcal na półtora razy tyle, to w moim przypadku jak odbezpieczony granat. 
No, albo przynajmniej skok na bungee. 
Z odbezpieczonym granatem w dłoni.
Mimo, że ''hot cross buns'' to bułeczki tradycyjnie wypiekane w Wielkiej Brytanii na Wielkanoc, to i tak mieszkańcy wysp cieszą się nimi przez cały rok. 
I nic w tym dziwnego! 
Lekko korzenne, maślane buły wypełnione rodzynkami i kandyzowaną skórką są tak rewelacyjne, że tęskno byłoby czekać na nie aż tak długo! :)
Rozpływające się w ustach, delikatne ciasto drożdżowe i lepiąca się od lukru, słodka skórka z charakterystycznym ''krzyżykiem''...
Tak naprawdę, bułeczki są wyborne same w sobie, wymyślne dodatki są tu zbędne.
No, chyba, że odrobina świeżego masła i słoik domowej konfitury... ;) 

Przepis podpatrzony w Stu kolorach kuchni, pozdrawiam i cytuję. :)
Hot cross buns - maślane bułeczki z rodzynkami 
/12 bułeczek - robiłam z połowy porcji/
(wartość energetyczna jednej bułeczki - ok. 400 kcal)

Na bułeczki:


  • 7 g drożdży instant (ja użyłam świeżych, robiąc wcześniej rozczyn)
  • 110 g drobnego cukru
  • 375 ml letniego mleka
  • 635g przesianej mąki pszennej (dałam typ 500)
  • 2 łyżeczki przyprawy korzennej (nie miałam, dałam więcej cynamonu i trochę gałki muszkatołowej) 
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 50 g roztopionego masła
  • 1 jajko
  • 240 g sułtanek (kupiłam rodzynki hetmańskie, bo wydawały mi się fajniejsze :D)
  • 55 g kandyzowanej skórki pomarańczowej (opcjonalnie, ja dałam)
Na krzyże:
  • 35 g mąki
  • 40 ml wody
Glazura:
  • 1/2 łyżki wody
  • 1 łyżeczka żelatyny w proszku
  • 55 g drobnego cukru
  • 30 ml wody
Wykonanie:
Drożdże rozpuścić w mleku z dodatkiem 2 łyżeczek cukru.  Odstawić na 5 minut, aż drożdże zaczną bąblować.  Dodać pozostałe składniki ciasta właściwego i wyrobić całość (ja robiłam to robotem).  Ciasto ma być elastyczne.  Uformować z ciasta kulę, włożyć do miski nasmarowanej olejem i przykryć.  Odstawić na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość.  Wyrośnięte ciasto odgazować.  Podzielić na 12 równych części. Z każdej uformować bułeczkę.  Formę o wymiarach około 23x30cm wyłożyć papierem do pieczenia.  Ułożyć w niej bułeczki i przykryć.  Odstawić ponownie w ciepłe miejsce na około pół godziny. 
Przygotować ciasto na krzyże.  Mąkę wymieszać bardzo dokładnie z wodą.  Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z odciętym końcem.  Na wyrośniętych bułeczkach zrobić krzyże z białego ciasta.  Tak przygotowane bułeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.  Piec przez około 30 minut (ja piekłam 20). 
Pod koniec pieczenia przygotować glazurę.  Żelatynę rozpuścić w 1/2 łyżki wody i odstawić.  Wodę zagotować z cukrem i gotować przez około 2 minuty.  Dodać rozpuszczoną żelatynę i ponownie gotować przez 2 minuty.  Upieczone, gorące bułeczki posmarować ciepłą glazurą - robić to sprawnie, bo glazura  szybko zasycha i potem jest nieładna, jak na moich niektórych bułeczkach, które znajdują się na zdjęciach bardziej z tyłu. :( 
Bułeczki najlepsze na ciepło, ale na zimno również wyborne. :)


środa, 1 kwietnia 2015

Bułeczki brioche z malinami i białym serem

Ostatnimi czasy śpię wręcz tragicznie.
Za to bardzo dobrze śnię na jawię.
Z głową w chmurach, w lekkim letargu, zastanawiam się, kiedy nieopatrznie wpadnę pod jakiś samochód.
W zasadzie dziwie się, jak ze swoim roztargnieniem udaje mi się przetrwać w tej miejskiej dżungli, zwanej potocznie życiem... ;)
Jak to dobrze, że wyrabianie drożdżowego ciasta nie wymaga myślenia.
No, a przynajmniej nie na poziomie analitycznym. 
W tym pieczenie jest dla mnie wybawieniem - bo kiedy głowa buja w obłokach, ręce i tak robią swoje, zagniatając lepką od niebotycznej ilości masła mączno-drożdżową kulę.
Trzeba mieć się na baczności, bo raptem okazuje się, że minęło 30, a nie 13 minut i ciastu (albo głowie) należy dać odpocząć. :)
Nawet, jeśli nie lubicie malin to...i tak pokochacie te bułeczki.
To takie miękkie, pachnące wanilią, lekkie, drożdżowe chmurki.
Wypełnione serowym nadzieniem, przypominającym 
najlepszy sernik, jedzony na werandzie, w słoneczny, letni dzień.
A przecież, gdy na dworze deszczowo i wietrznie, kawałek słońca, to chyba najlepsze, co może się nam wtedy przytrafić, prawda? :)
Bułeczki z malinami i białym serem
/6 bułeczek/
(wartość energetyczna 1 drożdżówki - ok. 250 kcal)

Ciasto:

  • 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
  • 125 g mąki pszennej
  • 1 i pół łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1 jajko + białko
  • 70 g masła
Nadzienie serowe:

  • 125 g śmietankowego sera twarogowego (kupiłam taki w kostce i zmiksowałam na gładko z łyżką śmietany kremówki)
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 1 łyżka cukru wanillinowego + 1 łyżka zwykłego cukru
  • żółtko jaja
  • 1 łyżka mąki pszennej
+ 15 malinek i roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek

Drożdże wsypać do filiżanki, wlać 3 łyżki ciepłej wody i dodać szczyptę cukru, wymieszać i odstawić na około 10 - 15 minut (po tym czasie drożdże spienią się).
Do miski przesiać mąkę, dodać rozpuszczone w wodzie drożdże, cukier, sól i jajka. Składniki mieszać drewnianą łyżką lub mieszadłem miksera, aż połączą się w jednolite ciasto. Wyrabiać przez około 10 minut, aż będzie gładkie i elastyczne (ręką lub hakiem miksera).
Dodawać masło po kawałku, po dwie łyżki, mieszając lub najlepiej miksując końcówką do ciasta drożdżowego lub mieszadłem na średnich obrotach miksera. Szybko dodawać kolejne 2 łyżki masła, jak tylko poprzednie połączy się z ciastem. Ciasto powinno mieć jednolitą strukturę.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągów, do czasu aż podwoi swoją objętość, na około 1 i 1/2 godziny. W międzyczasie przygotować nadzienie serowe: ser zmiksować z resztą składników do uzyskania gładkiej struktury, wstawić do lodówki.
Uderzyć pięścią w ciasto, przemieszać, miskę przykryć folią i wstawić do lodówki na minimum godzinę lub najlepiej na dwie. Ciasto można trzymać w lodówce przez całą noc (maksymalnie 12 godzin). Z ciastem będzie łatwiej pracować, gdy będzie schłodzone, dlatego im dłużej będzie w lodówce, tym lepiej!
Ciasto wyjąć na oprószony mąką blat i całe obsypać mąką. Rozwałkować na prostokąt wysoki na 1 cm. Rozsmarować schłodzone nadzienie serowe, posypać malinami. Ciasto złożyć na pół i pokroić w poprzek na 6 pasków. Przełożyć je (najlepiej na szerokiej łopatce) do kwadratowej formy, wyłożonej papierem do pieczenia, układając jeden kawałek obok drugiego (ciasno ułożone bułeczki uniemożliwią wyciekanie masy serowej, szczególnie w upalne dni). Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny. Aby ułatwić sobie przenoszenie ciasta do formy, można rozwałkować je i złożyć z nadzieniem bezpośrednio na papierze do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wierzch bułeczek posmarować roztrzepanym jajkiem, blaszkę wstawić do piekarnika. Piec na intensywnie złoty kolor przez około 20 minut. Ostudzić w formie ustawionej na metalowej kratce. Pokroić dopiero po całkowitym wystudzeniu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...