Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pancakes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pancakes. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Proteinowe pancakes - lekkie, świąteczne śniadanie



Szczęście człowieka nie jest uwarunkowane wielkimi sprawami, ale małymi szczęśliwymi okolicznościami, które mają miejsce na co dzień.
Meik Wiking  Hygge. Klucz do szczęścia
 
 
 
Przed świętami, wszyscy gdzieś biegniemy.
Do galerii handlowych po ostatnie prezenty, do supermarketu po kolejne kilogramy mandarynek, i do domu by odkurzyć, wyprać, nalepić pierogów i upiec blachy ciasta ( w tym roku czekają na mnie 4 przepisy + zero nadprogramowych godzin na ich wykonanie tuż przed wigilią...)
 
Ta przedświąteczna gorączka to jakiś chaos!
Dlatego na tydzień przed świętami zwalniamy tempo. 
Cieszymy się blaskiem gwiazdkowych lampek na 50 centymetrowej choince, pijemy grzane, białe wino i otulamy się miękkim, czerwonym kocem w renifery. 
Otulamy się bliskością drugiej osoby.
Za oknem w końcu spokojnie pada śnieg, prezenty leżą już spakowane, a my, niespiesznie przygotowujemy leniwe śniadanie tuż przed południem.
Pierwszy od dawna weekend bez pieczenia domowego ciasta - te  bowiem, zostawiamy sobie już na Boże Narodzenie (no, nie licząc dwóch puszek z pierniczkami z tego przepisu, które regularnie podjadamy do porannej kawki ;) )

Te placuszki to kolejny przepis z cyklu FIT.
Mamy ostatnio fazę na zdrowe, dietetyczne posiłki, szczególnie, gdy wracając po siłowni mamy ochotę na coś pysznego z dodatkiem odżywki białkowej. :)
Tym razem, wypróbowaliśmy ją w tych pysznych, śniadaniowych pancakes.
Idealne na lekki, (przed)świąteczne śniadanie, gdy Wasze brzuszki będą chciały troszkę odpocząć od bożonarodzeniowych przysmaków. :)

Proteinowe pancakes
/ok 12 sztuk, 2 porcje/
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 banan
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki białek kurzych
  • 4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli, szczypta cynamonu
  • 2 miarki białka w proszku ( u nas KFD o smaku jogurt truskawkowy )
  • 1 i 1/4 łyżki siemienia lnianego
Wszystkie składniki wrzucić do blendera, zmiksować do połączenia się składników. Na rozgrzanej, lekko natłuszczonej patelni, smażyć placuszki, nakładając je łyżką. Smażyć z dwóch stron do zrumienienia. 
Podawać z ulubionymi składnikami, u nas masło orzechowe, czekoladowy serek philadelphia Milka i plasterki banana + syrop klonowy. :)

 

wtorek, 20 grudnia 2016

Naleśnikowa choinka - zimowe śniadanie


''Co ma być, to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.''
J.K.Rowling

To prawda - kłóci się to z moim światopoglądem kreowania własnej rzeczywistości i ogólnej kontroli nad wszystkim, co dzieje się w naszym życiu.
Jednak wraz z nadchodzącym nowym rokiem, podejmuję wyzwanie ''zdystansowania''.
Do rzeczy, do ludzi, do zdarzeń, do siebie.
Do spraw, które wymykają się spod kontroli.
Do emocji, którym ulegam jak tęczowy latawiec, jak typowy skorpion, który rzuca się między ekstazą a emocjonalną agonią. 
Potrzebuję przepustki do okiełznania myśli, które wybudzają w środku nocy na monologi z samą sobą, czy też to warto, czy może nie warto.
Podobno wciąż (za)dużo analizuję, a odpowiedzi na te i inne pytania i tak, póki co, nie odnajdę.


Naleśniki jednak są odpowiedzią na każde pytanie. ;)
W przedświątecznym pędzie, takie ciepłe, pachnące wanilią śniadanie będzie idealnym rozwiązaniem każdego małego (lub dużego)problemu.
No bo czy ktoś oparłby się takiej naleśnikowej choince? :)

Naleśnikowa choinka
/3-4 naleśniki/
  • 1 jajko
  • 60 g mąki pszennej
  • 150 ml mleka
  • 20 ml wody
  • łyżka cukru wanilinowego
  • 15 g roztopionego masła
  • ulubione nadzienie - u mnie twarożek z cukrem i pokrojonym bananem
Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę, na patelni rozgrzać odrobinę tłuszczu, nakładać po chochelce ciasta na naleśniki i smażyć go z obu stron na rumiano. Smarować ulubionym nadzieniem, składać w trójkącik i ułożyć na kształt choinki. Przystroić cukrem pudrem i np. plasterkami banana. :)

             

czwartek, 28 lipca 2016

Naleśniki z mascarpone, owocami lata i białą czekoladą


Upał, gęsty i lepki niczym miód, ospale rozlewa się po polach. Powietrze pachnie nonsensem, pozorami spokoju i beztroski.


Lato niczym leniwy kot, rozciąga się, pręży, wyciąga do słońca, 
wygrzewa myśli.
Z ciepłym wiatrem przynosi mi tę zagubioną na chwilkę beztroskę,
wolność, ufność, maliny i jagody.
Naleśniki są najlepsze, kiedy nieproszony budzik zadzwoni przypadkiem o 5:30,
i trzeba iść do sklepu, bo przyziemnie nie ma mąki, a powietrze o szóstej rano,
jest takie rześkie, lekkie, 
jakby nigdy nie znało upału.


Naleśniki nadziane śmietankowym mascarpone, wypełnione po brzegi najlepszymi dobrociami końcówki lipca.
Delikatnie polane ciepłą, roztopioną, białą czekoladą...
A czym smakuje Wasze lato?

Naleśniki z mascarpone, owocami lata i białą czekoladą
/6 naleśników/

ciasto:
  • szklanka mąki pszennej (130g)
  • 1 jajko
  • 125 ml mleka
  • 200 ml wody
  • 1 łyżka oleju
Wszystkie składniki wrzucić do miski i zmiksować. Na natłuszczoną, rozgrzaną patelnię wylewać po chochelce na jednego naleśnika. Smażyć z obu stron, do zrumienienia.

nadzienie:
  • 200 g mascarpone
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 3 łyżki cukru 
  • ulubione, letnie owoce - u mnie maliny i borówki
  • polewa: roztopiona, biała czekolada
Śmietankę ubić mikserem na sztywno. Dodać mascarpone i cukier, zmiksować do połączenia.
Rozsmarowywać nadzienie na naleśnikach, posypać borówkami i malinami, składać w ulubiony sposób. :)
Polać po wierzchu roztopioną, białą czekoladą.



środa, 4 listopada 2015

Pancakes dyniowe - jak oswoić jesień

„Niektórzy sądzą, że kocha się raz, tak jak żyje się raz, a potem zapada smutek i ciemność. Nie wiem, dlaczego ludzie są przekonani, że każdemu z nas dana jest tylko jedna miłość, skoro nawet zęby mamy dwa razy. Nie mówiąc już o wątrobie, która może odrastać niemal w nieskończoność. A niby dlaczego, ja się pytam, miłość miałaby być gorsza od wątroby?
Z uczuciami jest trochę tak jak z porami roku. Po zimie przychodzi wiosna, potem lato... Tak samo po smutku może przyjść radość, a także szczęście. Nie rozumiem, dlaczego ludzie wmawiają sobie, że miłość jest jedna, to tak jakby pory roku chciały nas przekonać, że należy nam się tylko jedna wiosna i jedno lato. Czy ktoś by uwierzył takim porom roku?”
~Pożądanie mieszka w szafie, Piotr Adamczyk

O jesienirzecz jasna, nikt nie wspomina. 
Taka najbrudniejsza, najnudniejsza ze wszystkich, najpodlejsza - tak myślą.
A przecież jesień  r o z p i e s z c z a..
Zachwyca.
Wschodem rudego słońca, nieoczekiwanym ciepłem w późne południe, mgłą ograniczającą widoczność tylko do pierwszych par napotkanych oczu. 
Tak oczywistym, a jednak wciąż (nie)przewidywalnym chłodem zmierzchu.
Babim latem zaplątanym w rękaw kurtki jakby zbyt cienkiej, zbyt delikatnej na tę porę roku.
Jakby wciąż nie gotowej na jesień.
Zimne, zamglone poranki otulam w pościeli.
Ciepłem, dobrem, myślami.
Brakiem pośpiechu, czasem dla siebie.


 Pancakes dyniowe
/10 sztuk/

suche składniki:

  • 100 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1,5 łyżki cukru (lub słodzik, jak wolicie mniej kalorii ;) )
mokre składniki:
  • 125 ml mleka
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki dyniowego puree* (jak je zrobić napisałam poniżej, w przepisie)
  • 1,5 łyżki rozpuszczonego masła


W jednej misce wymieszać suche składniki, w drugiej mokre. Połączyć obie zawartości misek. Ciasto powinno być konsystencji gęstej, ale lekko lejącej śmietany. Jeśli jest za rzadkie, należy dodać troszkę mąki, jeśli za gęste, mleka. Wszystko zależy od gęstości dyniowego puree*.
Pankejki smażymy na patelni bez tłuszczu, na rumiano z obu stron.
Podawać z nutellą. <3

Dyniowe puree* - dynię (najlepiej z tych małych Hokkaido), kroimy na ćwiartki (wraz ze skórkę) i pieczemy do miękkości w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Następnie możemy taką miękka dynie zmiksować, choć ja nigdy nie miksuję i taką upieczoną (po upieczeniu i tak się rozpada na coś w stylu lekkiego ''puree'') przekładam od razu do słoika. :) 


czwartek, 21 maja 2015

''Co jadłam w czwartek?'' - czyli moje foto-menu i mała zabawa

To już przedostatni wpis z mojego blogowego cyklu ''Co jadłam w czwartek?'', w którym pokazuję Wam, co dokładnie zjadłam w ciągu całego, czwartkowego dnia. :) 
Od niespełna dwóch miesięcy, staram się mieścić w diecie do 2500 kcal, co na bieżąco przypłacam nie mieszczeniem się w kolejne spodnie.. ;) 
I teraz...UWAGA! 
Jako, że bardzo często macie najróżniejsze zastrzeżenia co do tego, co jem (jakościowo i ilościowo), proponuję Wam małą zabawę w...mojego dietetyka! ;)  
Za tydzień po raz ostatni opublikuję swoje czwartkowe menu - UŁÓŻCIE JE DLA MNIE! :)
Skomponujcie idealne, według Was, dzienne menu, odpowiednie dla normalnej, zdrowej osoby (a najlepiej kobiety, w moim wieku ;)).
Najciekawszą z propozycji wybiorę i...w całości zrealizuję! :)
Zjem wszystko z wybranego menu i - oczywiście - zaprezentuję w zdjęciach na blogu!
Propozycję menu piszcie w komentarzach pod tą notką. :) 
Jestem pewna, że macie jakieś świetne pomysły. <3
Co do dzisiejszego menu...poniosło mnie trochę przy śniadaniu.
Zazwyczaj, przygotowując je, odmierzam sobie w kuchni ''porcję'', kładąc je potem na talerz, by orientacyjnie wiedzieć, ile zjadłam.
Dziś pozwoliłam sobie na odrobinę ''swobody'' i robiąc śniadanie w postaci niewinnych placuszków (bez dodatków to jedynie 300 kcal!) podałam do nich, poza wydzieloną porcją jogurtu greckiego (150g), słoik masła orzechowego oraz kremu czekoladowego, licząc na swoją rozwagę (oczywiście, ważąc uprzednio słoiki z zawartością... ;)) 
W rezultacie, zjadłam wszystko, co pozostało w słoiku po maśle orzechowym (80g) oraz nieumiarkowanie sięgałam po kolejne łyżeczki czekoladowego kremu (70g)...
I tak, na pozór skromne śniadanko, zamieniło się w bombę kaloryczną o wartości 1400 kcal...
Można?
Można. ;)
Śniadanie: placuszki na maślance, z truskawkami (300 kcal) + jogurt grecki (150g) + masło orzechowe (80g) + krem czekoladowo-orzechowy (70g) + maślanka truskawkowa do picia (150ml) = ok. 1400 kcal
Obiad: filet z kurczaka (150 g) smażony w curry, warzywa na patelnię (250 g), keczup (70 g) - ok. 500 kcal
Podwieczorek: batonik twarogowy z kakao i kawałami czekolady w polewie kakaowej (przepyszny! <3) - ok. 150 kcal
Kolacja: bułka pszenna ciabatta (50 g) z margaryną, serkiem wiejskim (100 g), pomidorem, bananem, plasterki serka koziego (50 g) - ok. 450 kcal


razem: ok. 2500 kcal

jak dobrze, że niektóre spodnie są z rozciągliwego streczu, dziękibogu, w
te się jeszcze mieszcze... ;)


środa, 13 maja 2015

Naleśniki orkiszowe

Jak często można być przeziębionym w przeciągu (przeklęte przeciągi!) kilku tygodni? 
Dobra, wiem, że pół litra lodów na kolacje nie jest mądrym pomysłem, nie tylko ze względów wartościowych.
Niezałożenie kurtki po wyjściu z pracy o 21, bo właśnie rozmawiam przez telefon i popijam zimną colą prosto z lodówki również nie należy do najrozsądniejszych(...).
Oczywiście, uporczywy katar, ból gardła i zatok mogłabym przypisywać pyleniu lipy, pech jednak chcę, że w maju najsilniej pyli dąb, którego w okolicy jak na lekarstwo. 
No to lipa.


Dziś jednak nie będzie o lipie, dębie czy innych brzozach, a o...klonie! ;)
A dokładniej, syropie klonowym, który idealnie pasuje do pysznych naleśników orkiszowych. :)
Należąca do najzdrowszych z mąk, mąka orkiszowa nadaje naleśnikowym plackom wspaniały, lekko orzechowy smak.
Najlepiej, jeśli użyjecie mąki orkiszowej jasnej, dzięki czemu Wasze naleśniczki będą delikatne jak te, usmażone ze standardowej, pszennej mąki.
Naleśniki możecie nadziać swoim ulubionym, dowolnym nadzieniem (może być też wytrawne!) - ja postawiłam na sernikowy twarożek oraz banany i borówki. 
A, no i duuużoo syropu klonowego. :)

Naleśniki orkiszowe
/ok. 6 dużych naleśników/

  • 60 g mąki orkiszowej (ok. 4 pełne łyżki)
  • szczypta soli
  • 1 łyżka cukru wanilinowego
  • 1 jajko
  • 150 ml mleka
  • 15 g roztopionego masła

Na patelni, na której będą smażone naleśniki roztopić masło, odstawić. 
Do miski wsypać mąkę, sól i cukier. Dodać jajko i mleko, zmiksować. Dodać lekko ostudzone, roztopione masło i zmiksować wszystko na gładko.
Patelnię natłuszczoną roztopionym wcześniej masłem dobrze rozgrzać. 
Na mocno rozgrzaną, wylewać po niepełnej chochelce ciasta naleśnikowego, smażyć naleśniki do zrumienienia z jednej strony, przewrócić na drugą i chwileczkę podsmażyć. Od razu nadziewać, podawać i jeść. :)

środa, 4 marca 2015

Bananowe placuszki z ricottą - banana ricotta hotcakes

Ostatnimi czasy żyję na zwiększonych obrotach.
Wracam z pracy do domu i idę...do pracy!
Zabawne, bo im więcej pracuję tym mniej odczuwam zmęczenie.
Ba! - zdarza mi się, już po powrocie do domu, o 22 nastawiać pranie i w międzyczasie myć podłogę.
Zdaje się, że chyba jadę na adrenalinie. :)
Oczywiście, nie zapominam przy tym o odpowiednim odżywianiu, jadam ''czyste posiłki'' (tzw. ''clean food'' - ten termin ostatnio mocno mnie fascynuje),  tj. sztampowe danie kulturystów - ryż z kurczakiem, czy dietetyczny, pieczony łosoś z różyczkami brokuła, niczym idylliczny obrazek, wyjęty prosto z magazynu Woman's Health (lub Men's Health, jak kto woli).
Jak każdemu, zdarzają mi się jednak ''chwile słabości'', a zmęczony mózg domaga się czegoś więcej, niż obiadu złożonego z białka i białka.
Wtedy pozwalam sobie na tzw. ''cheat meal'' (to stwierdzenie też jest dobre :D), czyli danie wysokokaloryczne, tuczące, z dużą zawartością (łatwo przyswajalnego) cukru,  powszechnie uważane za ''zakazane'', ale i tak, jak wszystkim wiadomo...nieprzyzwoicie smaczne. ^^ :)
Dla mnie, od wieków, ''chwile słabości'' to nie hamburgery, pizza, frytki czy pierogi.
Mój grzeszny ''comfort food'' to...naleśniki!
I wszystkie inne placki, placuszki, racuchy, pancakes...
Dodatkowa zaleta (poza smakiem, rzecz jasna :D)?
Robią się błyskawicznie!
W sam raz, by szybko doładować głodny węglowodanów organizm.
Poza tym - te zawierają ricottę (biały ser) i banany.
A to w sumie przecież też ''clean food''... ;)

Bananowe placuszki z ricottą to puszyste (wręcz 'chmurkowe') serowe placki, które najlepiej smakują na ciepło.
Koniecznie polane solonym karmelem z masłem orzechowym (orzechy to też białko! ;))...

Bananowe placuszki z ricottą
/1 porcja, ok. 5 placków/

  • 45 g mąki pszennej
  • łyżka cukru wanilinowego (może być zwykły + aromat waniliowy, albo po prostu jakiś słodzik)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 60 g sera ricotta (można użyć innego, kremowego, ale ricotta moim zdaniem najlepsza :))
  • białko jaja
  • 1 łyżeczka roztopionego masła (roztapiamy je na patelni, na której potem smażymy placki)
  • ok. 30 ml mleka
  • pół banana
Do podania: np. syrop klonowy/miód/solony karmel z masłem orzechowym (przepis poniżej) lub dodatkowa porcja ricotty :)

Przesianą mąkę wymieszać z cukrem, proszkiem do pieczenia i solą. W drugiej misce zmiksować białko z ricottą i roztopionym masłem. Połączyć mokre składniki z suchymi, wymieszać. Ciągle mieszając, dodawać stopniowo mleko do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Banan pokroić w plasterki.
Na rozgrzaną, natłuszczoną roztopionym masłem patelni, nakładać łyżką porcję ciasta na jednego placuszka, lekko rozpłaszczyć i smażyć na średnim ogniu. Kiedy na plackach zaczną pojawiać się bąbelki, delikatnie 'wcisnąć' w nie po 2-3 plasterki banana i po chwili przełożyć placki na drugą stronę. Chwilkę podsmażyć na brązowy kolor i od razu podawać, z ulubionymi dodatkami. :)

Solony karmel z masłem orzechowym
/2 porcje/

  • 2 łyżki cukru
  • 30 ml wody
  • 4 łyżki śmietany 30%
  • 1 łyżka masła
  • szczypta soli
  • 1 łyżka masła orzechowego (można zrobić wersję bez masła, jeśli nie mamy :))
Do rondelka wsypać cukier, rozprowadzić go po całym dnie cienką warstwą. Podgrzewać na średnim ogniu bez mieszania do czasu aż cukier się rozpuści i zacznie brązowieć. Gdy osiągnie brązowy kolor, wlać wodę (uwaga, będzie pryskać!) i energicznie wymieszać aż cukier się rozpuści. Gotować przez minutę, następnie wlać śmietankę. Gotować przez około 4-5 minut na umiarkowanym ogniu, następnie dodać masło oraz sól i ewentualnie masło orzechowe, wymieszać do połączenia się składników. Odstawić z ognia i przelać do miseczki lub garnuszka na sos.

Dacie wiarę, że jest nawet piosenka o Banana Pancakes, czyli właśnie o bananowych naleśnikach? :)


niedziela, 22 lutego 2015

Pancakes - tradycyjne, amerykańskie naleśniki

Aż trudno uwierzyć, że do tej pory nie smażyłam najzwyklejszych, tradycyjnie amerykańskich naleśników, znanych powszechnie jako ''pancakes''
Tym bardziej, że ich przygotowanie nie jest ani trudne, ani wymagające jakiś tam fikuśnych składników - od naszych polskich naleśników różni je jedynie dodatek proszku do pieczenia oraz...gęstość ciasta!
No i pczywiście to, że zamiast zwijać je w ruloniki/trójkąty/pakieciki układamy z nich słodką, naleśnikową wieżyczkę...najlepiej hojnie polaną syropem klonowym*. :)
*do tej pory nie próbowałam syropu klonowego, więc nie wiem, czy pancakes z ich dodatkiem serio jest takie świetne, jak rekomendują Amerykanie (notabene, polecający także dodatek bekonu do placków...)
Niemniej jednak, placuszki skropione zagęszczonym mlekiem słodzonym (popularnym jako ''mleczko w tubce'') są również zacne. :) 
Ku większej, przy-weekendowej rozpuście, placki można przełożyć czekoladowym serkiem (bądź nutellą!) i plasterkami owoców, jak uczyniłam to ja. :3
Z syropem czy bez - polecam, na niedzielne śniadanie! <3

Pancakes - amerykańskie naleśniki
/2 porcje - ok. 8-10 placków/
(wartość energetyczna porcji, bez dodatków - ok 400 kcal)

  • 1 szklanka mąki
  • 1 jajko
  • 180 ml mleka
  • 40 g roztopionego masła
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżki cukru wanilinowego (można dać zwykły i odrobinę waniliowego aromatu)
  • szczypta soli

Mąkę przesiać do miski.
Przesianą mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia, cukrem i solą. Następnie roztrzepać jaja, połączyć z mlekiem i masłem, dodać do mąki.
Smażyć na suchej patelni, podawać z ulubionymi dodatkami. :)

środa, 4 lutego 2015

Crepes - francuskie naleśniki z karmelizowaną mandarynką i serkiem o smaku białej czekolady

Kto mnie zna, ten wie, że w chwilach zapomnienia (lub tak zwanej ''słabości'') potrafię zjeść 10 (słownie: dziesięć) dużych naleśników, bez mrugnięcia okiem.
Naleśniki mogłabym zjadać na śniadanie, obiad i kolację 
Z dżemem, z nutellą, z twarożkiem, czy z samym cukrem pudrem.
Naleśniki, to pierwsza potrawa jaką przyrządziłam całkowicie samodzielnie.
Jeśli ktokolwiek może okrzyknąć się samozwańczym naleśnikożercą - to właśnie ja, a na bezludną wyspę...zabrałabym naleśnika! (nie no, dobra, teraz, to już trochę przesadziłam...).
Tym większe było moje zdziwienie, kiedy...przegapiłam francuski Dzień Naleśnika! :O
Chandeleur, czyli święto naleśnika wypada we Francji 2 lutego, dokładnie 40 dni po Bożym Narodzeniu.
My mamy swój Tłusty Czwartek z pączkami - Francuzi czczą tymczasem Naleśnika (podobnie jak Anglicy - obchodzą Pancake Tuesday, a w tym roku przypada on 17 lutego, nie zapomnijcie! ;))
Uwielbieniu do naleśników nie ma się co dziwić, a świętować wręcz trzeba - kto jednak powiedział, że tylko w danym kraju - i dniu? ;)
Naleśniki z poniższego przepisu to prawdziwe, francuskie crepes
Cieniutkie, miękkie, o wyczuwalnym aromacie (i smaku!) topionego masła.
Przełożone serkiem o smaku białej czekolady (pisałam o nim na tęczowym fejsbuku! ;)), podane ze słodką, karmelizowana mandarynką i wiórkami kokosa.
Przepis (z moją małą modyfikacją) na ciasto naleśnikowe pochodzi z książki ''Mała Paryska Kuchnia'', Rachel Khoo.



Crepes - francuskie naleśniki (z karmelizowaną mandarynką i serkiem o smaku białej czekolady)
/ok. 12 naleśników, standardowej wielkości lub 4, duże, francuskie naleśniki/
(wartość energetyczna 1, standardowego naleśnika, bez nadzienia - ok. 100 kcal)

Ciasto naleśnikowe:

  • 200 g mąki
  • szczypta soli
  • opakowanie cukru wanilinowego
  • 2 jajka
  • ok. 600 ml mleka
  • 3 łyżki, roztopionego masła
Mąkę wymieszaj z solą i cukrem. W mieszance zrób dołek i wbij jajka, dolej mleko i dodaj ostudzone, roztopione masło. Wszystko zmiksuj na gładką masę, bez grudek (ciasto będzie dość rzadkie).
Na rozgrzanej, suchej, teflonowej patelni smaż naleśniki (wylewając po chochelce na jednego naleśnika), z obydwu stron, na średnim ogniu. Gotowe naleśniki podawaj z serkiem o smaku białej czekolady (taki dostałam w Biedronce!), wiórkami kokosa i karmelizowaną mandarynką. 


Karmelizowana mandarynka

  • 1 duża mandarynka
  • 2 łyżeczki cukru
Mandarynkę podziel na cząstki, każdą z nich dodatkowo przepołów na dwie części. Na suchej patelni roztop cukier, a gdy zamieni się już w płynny karmel, dodaj mandarynkę. Na średnim ogniu obsmaż ja w karmelu z dwóch stron (uważaj, karmel jest barrrdzo gorący!).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...