Jeśli nosisz w sobie magię, powinieneś chronić ją przez całe życie, bo kiedy raz pozwolisz jej zniknąć, już nigdy nie wróci.
Jenny Han
– Podaruj mi miłość
...i najlepiej, dokarmiać taką magię czymś naprawdę pysznym!
To brownie to prawdziwie magiczne ciasto - znika bowiem w mgnieniu oka! ;)
Zbite, lepkie, kremowo-czekoladowe ciasto, z wyczuwalnymi, pękającymi pod zębami kawałkami gorzkiej czekolady...
Do tego ta idealnie kontrastująca, puszysta i delikatna chmurka z bitej śmietany i greckiego jogurtu!
Ah - no i maliny, całe mnóstwo malin!
Omamo, szaleństwo - to jedno z najlepszych ciast jakie powstały tego lata!
Nie wierzcie tylko na (magiczne) słowo - po prostu sprawdźcie to sami! :)
inspiracja: Kwestia Smaku
Brownie z kremem jogurtowym i malinami
/forma ok 20x30cm/
brownie:
200 g masła
300 g gorzkiej czekolady
3 jajka
190 g cukru
135 g mąki
Piekarnik nagrzać do 160 stopni C. Formę o wymiarach 20 x 30 cm posmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Masło pokroić na kawałeczki, włożyć do rondelka i na małym ogniu
roztapiać mieszając. Gdy masło będzie w połowie roztopione dodać 2
czekolady (200 g) połamane na kosteczki i mieszając od czasu do czasu
wszystko roztopić na małym ogniu, nie podgrzewając za bardzo masy. W oddzielnej misce rozmiksować (ok. 30 sekund) jajka z cukrem. Dodać
do nich roztopioną czekoladę z masłem i zmiksować na gładką masę. Dodać mąkę i zmiksować na jednolite ciasto, następnie wymieszać z
pokrojoną na kawałki ostatnią czekoladą. Wyłożyć do przygotowanej
blaszki, wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec przez
ok. 20 minut. Wyjąć z piekarnika i odstawić do całkowitego ostudzenia.
krem jogurtowy:
500 ml śmietanki 30%
100 g cukru pudru
1 op. cukru wanilinowego
1-2 opakowania śmietan fixu
200 g jogurtu greckiego
+ maliny na wierzch
Śmietankę ubić z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym. Gdy krem będzie
gęsty dodać śmietan-fixy i przez chwilę miksować. Teraz dodać jogurt
naturalny i zmiksować do połączenia się składników na jednolitą masę. Krem wyłożyć na ostudzone brownie. Udekorować malinkami. :)
Człowiek miewa problemy, a jeśli ich nie ma, to przecież musi sobie jakieś stworzyć.
Problemy, problemiki, pro-ble-ma-tycz-nie.
I ów taki problemik potem, jak robak drąży i zjada nas, a przecież to my powinniśmy ugryźć - ba! - zjeść go od razu.
Najlepiej jednak, zjeść taki o sernik z truskawkami i nie martwić się już wcale.
Bo czy może być źle, kiedy na tarasie z przyjaciółmi, jemy kawałek zimnego serniczka, a słońce świeci nam nad głowami, jak gdyby żadnych chmur nigdy nie było widać?
Ten sernik na zimno to mistrzostwo - i wcale nie przesadzam!
Smakuje jak wybitny, lekki jak chmurka, serowy krem - w dodatku z całą masą słodkich truskawek!
To jeszcze nie wszystko - jest na zimno, więc zrobicie go szybciutko, bez użycia piekarnika!
Wystarczy kilka godzin w lodówce i już, już, można cieszyć się kawałkiem nieba w upalny dzień.
Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że ten sernik smakuje jak...przepyszny tort!
Zamówienia na zrobienie kolejnego, już spisałam w swoim kalendarzu. ;)
1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią lub cukier wanilinowy 16g
500g serka mascarpone (żeby nadać sernikowi lekkości, użyjcie kremowego serka na sernik, z wiaderka)
500g umytych, obranych, pokrojonych truskawek
wierzch:
około 200ml śmietanki kremówki 30% lub 36%
2-3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią lub cukru wanilinowego
do ozdoby:
truskawki
bezy
1. Żelatynę zalać 1/3 szklanki wody, wymieszać i odstawić na około 15 minut, aby napęczniała. 2. Następnie podgrzewać, mieszając, aż żelatyna się rozpuści (nie
gotować!!). Zdjąć z ognia i odstawić na około 10-15 minut do
przestygnięcia. Żelatyna ma być ciepła, ale nie gorąca. 3. Wyłożyć biszkoptami tortownicę o średnicy 23cm wyłożoną papierem do pieczenia (tylko dno) 4. Składniki do nasączenia wymieszać i polać biszkopty w blaszce. 5. Śmietankę kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem i cukrem
wanilinowym. Dodać serek mascarpone, wymieszać. Następnie cały czas
mieszając mikserem, wlać żelatynę w 3-4 partiach. Dodać truskawki i wymieszać krótko
szpatułką (proszę zbyt długo nie mieszać, ponieważ masa może się
zważyć). 6. Masę serową wyłożyć na biszkopty w blaszce, wyrównać i sernik wstawić do lodówki na parę godzin. Wierzch:
7. Sernik wyjąć z tortownicy i położyć go na paterze. 8. Śmietankę kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym. Wyłożyć ją na wierzch sernika. Sernik udekorować truskawkami i bezami.
Lubicie kawę? Ja od lat jestem prawdziwym kawoholikiem i poranek bez kawy (ba, już bez mleka do kawy!) to poranek stracony. ;) W ciągu dnia potrafię wypić z trzy kawki; espresso, rozpuszczalną i na deser jeszcze bezkofeinową inkę. Gorący, aromatyczny napój ze spienionym, słodkim mlekiem... Nic jednak po takiej kawie, gdy właśnie (w końcu!) nadchodzą upały (a przynajmniej tak mi się wydaję ;))...
Na szczęście na ratunek przybywa KAWA MROŻONA! :) Zimna i gęsta jak najlepsze, kawowe lody... ...i jeszcze ta puszysta pianka z bitej śmietany... Tak smakuje (kawowe) niebo! ;)
Kawa mrożona /2 kawki/
2 małe, przestudzone espresso
400 ml zimnego mleka
6 kostek lodu
ulubiony syrop smakowy ( u mnie słony karmel 0 kalorii), można zastąpić cukrem, do smaku
bita śmietana + kolorowa posypka do dekoracji
Wszystkie składniki, poza bitą śmietaną i posypką, zmiksować w blenderze. Przelewać od razu do szklanek, podawać z bitą śmietaną i posypką, od razu pić, póki dobrze schłodzone. :)
''Musisz zrobić wszystko, aby uczynić swoje życie pięknym jak sny,
które tańczą w Twojej wyobraźni.''
Oczywiście, że moim (jak i 90% ludzkiej populacji) postanowieniem noworocznym było ograniczenie słodyczy i zapisanie się na siłownię, tym bardziej, że moja waga zaczęła zmieniać pierwszą cyfrę z 5 na 6. No cóż - nici z tego. Zamiast na spuchniętą testosteronem siłownię, zapisałam się do szkoły tańca, a koktajl z jarmużu odłożyłam na kiedyś tam i zastąpiłam go... pyszną, kakaową bezą, ze snickersem, masłem orzechowym i czekoladą... Bo przecież życie jest zbyt krótkie, na desery typu fit. ;) Cała szczęście, że pozostałe postanowienia zaczęły się realizować szybciej niż przypuszczałam. Jeszcze niecały miesiąc, a spełni się jedno z nich... <3
Zastanawialiście się kiedyś co oznacza popularne określenie FOOD PORN? ;) To teraz sobie wyobraźcie... ...chrupiąca z zewnątrz i wilgotna w środku kakaowa beza, otulona grubą warstwą śmietankowo-orzechowego kremu, zwieńczonego kawałkami batonika snickers, roztopioną, spływająca po brzegach gorzką czekoladą i słodko-słoną polewa z masła orzechowego... ...teraz już rozumiecie? ;) Jeśli dalej nie, to...pozostaje Wam już tylko osobiście oddać się tej rozkoszy. :))
Bezy Snickers - mini pavlovy z masłem orzechowym /4 bezy/
4 białka jaj
200 g cukru
1 łyżeczka octu
1 łyżka kakao
480 ml śmietanki 30 %
3 łyżki cukru
60 g masła orzechowego (u mnie z kawałkami orzeszków, ale może być gładkie)
75 g gorzkiej czekolady
4 snickersy
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno. Ciągle miksując, dodawać stopniowo po łyżce cukru, aż masa będzie gęsta i kleista. Na koniec dodać kakao i ocet i ponownie zmiksować. Masę wyłożyć na wyścieloną papierem do pieczenia blachę, formując cztery bezy. Piec je przez ok 40 minut w nagrzanym do 160 stopni piekarniku. Po upieczeniu, suszyć bezy przez ok 2-3 godziny, w wyłączonym, uchylonym piekarniku. Przygotować krem. Śmietanę ubić na sztywno, dodać cukier, ponownie zmiksować, a następnie dodać masło orzechowe - znów zmiksować. Osuszone bezy udekorować orzechowym kremem, pokrojonymi snickersami i roztopioną w kąpieli wodnej, gorzką czekoladę. Dodatkowo, można jeszcze polać bezy rozpuszczonym w garnuszku masłem orzechowym z odrobiną śmietanki (ja tak przyozdobiłam dwie bezy). :)
''Klinicyści powiedzieli mi, że nasza emocjonalność jest zatrzymana w wieku, w którym
zaburzenia odżywiania przejęły kontrolę nad naszym życiem.
Kiedy zdrowiejemy, podnosimy się emocjonalnie w wieku, w którym to wszystko zostało przerwane.''
~ Jenni Schaefer, Goodbye Ed, Hello Me
Niektórzy dziwią się, czemu wciąż robię głupie rzeczy.
Czemu zachowuję się jak nastolatka, a wygląd tylko to potwierdza.
Czemu co weekend wracam z imprez o 8 rano, farbuję włosy na turkusowo
i jadę na wschód słońca, nad jezioro, z dopiero co poznanymi ludźmi.
Czemu intensywnie się zakochuję, szybko odkochuję, przeżywam skoki nastrojów i te wszystkie, emocjonalnie rozterki.
Mówię przyjaciółce, że to przecież jest fajny wiek, kiedy to wszystko przeżywam po raz pierwszy.
Wiek, kiedy (nie)mam 25 lat.
Wiek, w którym przecież znów mam, te zahibernowane przed atakiem anoreksji, 19 lat.
Realizuje swoje dawne marzenia, o których na chwilę (7 lat?) zapomniałam.
Wrzucam na youtube swój cover piosenki zespołu, na którego koncert w Austrii właśnie kupiłam bilet, a co tam.
Nic nie mogę stracić, nic nie chce przegapić.
Chcę nadrabiać życie, chłonąć je,
chcę je mieć tu i teraz.
Niczego nie żałować, za dobre chwile dziękować.
Torcik miał wyglądać w sumie inaczej. Trochę bardziej elegancko, bita śmietana miała być bardziej sztuczna, bo z fixem, ale wtedy trzymałaby jakiś fason, a nie frywolnie wypływała na boki.
A. powiedziała, że torcik jest ładny, bo wygląda tak 'wiejsko', mam nadzieję, że miała na myśli ''sielsko''.
Bo przecież jest sielsko pyszny, sielankowo znakomity.
Bardzo czekoladowy, jak to brownie, ciężki, zwarty, słodki, a bita śmietana dodaję mu letniej lekkości.
Borówki, cóż, miały być malinami, ale pani na straganie powiedziała, że w tym roku nie ma malin.
Chyba nie mówiła prawdy, bo potem minęłam trzy stragany, które maliny miały.
Torcik brownies z borówkami
/tortownica 16cm/
200g czekolady gorzkiej
50g czekolady mlecznej
150g masła
3/4 szklanki cukru pudru
100g mąki
4 jajka
kropla aromatu waniliowego
+ 375ml śmietany 30%
3 łyżki cukru pudru
śmietan fix
1 opakowanie borówek
1. W rondelku roztapiamy masło, dodajemy połamaną na kawałki czekoladę, mieszamy do rozpuszczenia, odstawiamy do przestygnięcia.
2. Jajka miksujemy z cukrem i aromatem na puszystą masę. Do jajecznej masy dodajemy czekoladę z masłem i znów miksujemy.
3. Do jajeczno-czekoladowej masy przesiewamy mąkę i mieszamy, tylko do połączenia się składników.
4. Foremkę (16 cm średnicy) wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Przelewamy do niej ciasto.
5. Pieczemy ciacho przez 30 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.
Ciasto powinno być mokre. :)
6. Po wyjęciu z piekarnika, ciasto studzimy, najlepiej kilka godzin, a jak już będzie ostudzone, kroimy je na dwie części.
7. Śmietanę ubijamy na sztywno, z cukrem pudrem i ew. śmietan fixem (masa będzie bardziej zwarta)
8. Blaty przekładamy bitą śmietaną, zostawiając jeszcze śmietanę na wierzch ciasta. Przystrajamy delikatnie borówkami.
9. Ciasto można ponownie na chwilę schłodzić w lodówce. :)
Naleśniki z mascarpone, owocami lata i białą czekoladą
/6 naleśników/ ciasto:
szklanka mąki pszennej (130g)
1 jajko
125 ml mleka
200 ml wody
1 łyżka oleju
Wszystkie składniki wrzucić do miski i zmiksować. Na natłuszczoną, rozgrzaną patelnię wylewać po chochelce na jednego naleśnika. Smażyć z obu stron, do zrumienienia.
nadzienie:
200 g mascarpone
100 ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru
ulubione, letnie owoce - u mnie maliny i borówki
polewa: roztopiona, biała czekolada
Śmietankę ubić mikserem na sztywno. Dodać mascarpone i cukier, zmiksować do połączenia.
Rozsmarowywać nadzienie na naleśnikach, posypać borówkami i malinami, składać w ulubiony sposób. :)
Trochę (ale tylko trochę!) ubolewam nad tym, że w tym roku nie mogę sobie upiec tych wszystkich wielkanocnych mazurków, serników i babek, które patrzą na mnie z każdego bloga kulinarnego, instagrama, książki z przepisami Pawła Małeckiego, czy porannej telewizji śniadaniowej. Jakby tego było mało, wcale nie pomaga zapach pieczonych ciast atakujący mnie z mieszkań sąsiadów już na klatce schodowej, czy w drodze do osiedlowego marketu, bynajmniej nie po produkty na świąteczne wypieki (...). Ciast na wielkanocny stół może i nie upiekę, ale - chyba nie mam co narzekać - skoro zrobią to dla mnie(lub za mnie) inni? :) Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym pomiędzy pakowanie kolejnego, grubego swetra (w górach mają teraz Boże Narodzenie, tak?), a kompletowaniem podręcznej kosmetyczki na wyjazd - nie upiekła sobie wielkanocnego ciasta w wersji mini. W końcu czym byłyby święta bez domowego ciasta? :)
Już dawno miałam ochotę nabananowy chlebek, a mega czarne, dojrzały banany tylko się o tym przypominały. Ok, chlebek bananowy nijak się ma do Wielkanocy, ale...gdyby tak upiec go w formie babki? W wersji eksperymentalnej (czyt. 'na lenia'), tylko z tym, co znalazłam (a raczej nie znalazłam) w kuchni - bez jajek i bez cukru. Stworzyłam ciasto z 5 składników! Banany, masło (lub olej), soda oczyszczona, mąka oraz...masa krówkowa! <3 Niemożliwe? Przecież święta to czas cudów... ;)
Babka jest re-we-la-cyj-na. Mięciutka, przyjemnie wilgotna, długo zachowuje świeżość i tak niesamowicie pachnie karmelem! Doskonała w duecie z bitą śmietaną (szósty składnik!), sosem karmelowym i...bananami, oczywiście. :) Babka bananowo - krówkowa(banoffee pound cake) /malutka forma na babkę - 18 cm średnicy, w przypadku standardowej foremki na babkę, podwoić ilość składników/ (wartość energetyczna 1/4 babki - ok. 400 kcal)
1 i pół dojrzałego, czarnego banana, rozgniecionego
100 g mąki pszennej (można użyć razowej/pełnoziarnistej)
100 g masy krówkowej z puszki
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
25 g roztopionego masła (można zastąpić olejem)
dodatkowo: bita śmietana, pół banana pokrojonego na plasterki oraz sos karmelowy z tego przepisu Piekarnik nagrzać do 180 stopni, formę na babkę natłuścić masłem. Wszystkie składniki na babkę,wrzucić do miski i zmiksować dokładnie mikserem. Przełożyć zawartość miski do foremki i piec w piekarniku ok. 40 minut ( w przypadku większej babki, piec ok. godziny). Ostudzoną babkę wyciągnąć z formy, udekorować bitą śmietaną, ciepłym sosem karmelowym i plasterkami banana. :)
To był szalony tydzień. Praca w systemie dwuzmianowym, do 21 i od 7. Wyprawa po wymarzoną spódniczkę na drugi koniec miasta, tuż przed pocałowaniem klamek galerii handlowej. Pogoń za bezczelnym kurierem-bufonem, któremu było 'nie po drodze' dostarczyć mi perfumy (wystrzegajcie się firmy K-EX jak ognia!), a mój brzuch chciał już obiad. Poszukiwania klubu, który nie istnieje i awaria toalet w całym Wrocławiu, bo właśnie pękła jakaś rura, a ja przecież przed chwilą wypiłam pół litra wody. Wyjście z pracy o 20:50, bo o 21 zaczyna się koncert, o którym marzysz od pół roku, a na miejscu odkrywasz, że nie ma już biletów. I, że fajny Pan specjalnie odłożył jeden, ostatni dla Ciebie. Odnowienie dawnej znajomości, rezerwacja loży, pierwsza wypłata, kupowanie rajstop, wymiana rajstop, podarcie rajstop. Biegiem na manicure do kosmetyczki, po śmietanę 36% do Almy, upiec babeczki, kupić świeczki, odkurzyć mieszkanie, zmienić Królika, zadzwonić do gości...
W końcu - wszystko dopięte na ostatni guzik. Taki tydzień to 'najlepszy' sposób, jak w siedem dni schudnąć 2 kg, jedząc dwa tysiące kalorii dziennie. Stres + zmęczenie + brak snu + zaganianie, skuteczniejsze niż Ewa Chodakowska. Szczerze (nie)polecam. Jak dobrze, że TEN tydzień ma 3-dniowy weekend...
koncertLilly Hates Roses, w klubogalerii Szajba, Wrocław
Oczywiście, miałam plan upiec sobie super epicki i wypasiony tort urodzinowy. Musiałabym być jednak masochistką, więc wybrałam bezpieczniejsze, szybkie babeczki. Przepisu nie daję, bo zdjęcia z ciemnego klubu i domowej kuchni, to jedyne, muffinkowe portfolio. Potem wszyscy babeczki zjedli, więc musicie mi uwierzyć na słowo, że są dobre. Poza tym, czy coś z toną snickersów, karmelu i tłustej, bitej śmietany może być niesmaczne? No właśnie - to po przepis zapraszam TU,bo nie widzę sensu w 'kopiuj-wklej'. :)