Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 kwietnia 2019

Coś się kończy, coś się zaczyna...

...przychodzi wiosna, odchodzi zima...

Kiedyś zastanawiałam się, ''jak długo będę prowadzić tego bloga?'',
odpowiedź zawsze brzmiała: "jak długo się da!''.

Raczej nie przychodziło mi wtedy do głowy, że zajmę się czymś zupełnie innym, a słodkie wypieki odejdą na drugi plan i... tak też się NIE stało! :)
Z pieczenia dla Was (i dla siebie!) wszystkich serniczków, brownies i innych słodkości, płynnie przeszłam w...wypiekane tortów - dla innych!
I - ojejku - zaczęło mi to sprawiać niesamowitą frajdę!
A tak zarzekałam się kiedyś, że nie lubię i nie będę nigdy piec tortów... ;)



Tęcza w słoiku - blog, moje dziecko, moje miejsce które stworzyłam dla Was, dla siebie, dla własnej terapii i wychodzenia z choroby, pokonywania swoich i Waszych lęków przed jedzeniem tych wszystkich pyszności.
''Oswajanie jedzenia'', które weszło mi w krew, tak mocno, że zaczęła ona tętnić nie tylko czekoladą i lukrem, ale też chęcią i miłością do życia - do odkrywania świata, podróżowania i wyjścia ze swojej ciasnej strefy komfortu. 


Ten blog, to właśnie przejście z tej najbardziej srogiej zimy w ciepłą, rozkwitającą wiosnę.
To miejsce, które pomogło mi poznać siebie i dzielić się z Wami wszystkimi najlepszymi 
i najgorszymi momentami Tęczy w słoiku.

Teraz, gdy już obieram nową ścieżkę - choć wcale nie tak odległą od tej, napisanej przez blog i słodkie przepisy - przyszedł czas, by ostatecznie zamknąć temat i zakończyć przygodę z Tęczą w słoiku, rozpoczynając oficjalnie nowy etap. 
Słodki etap Cukrem Pudrem. :)
To właśnie tam znajdziecie i zamówicie moje torty, ale też serniki, ciasta i ciasteczka!




Moje obecne poczynania możecie teraz śledzić na Instagramie i Facebooku !
Nie mówię więc ''żegnajcie'', ale...do zobaczenia! :)

środa, 29 listopada 2017

Torcik sernikowo-piernikowy


Czasem dobrze nie wychodzić nigdzie, gdy na dworze zimno, a serca trzeba jeszcze rozgrzać ciepłem kolejnej herbaty z imbirem i kocem i słowem i ramieniem osoby, która jest cieplejsza niż wciąż niewłączony grzejnik.
Czasem dobrze pomilczeć, przemilczeć, osuszyć myśli i odpocząć.
Czasem zawsze dobrze...zjeść coś pysznego! :)


Sernik, czy pachnący nadchodzącym grudniem piernik?
A może by tak...oba? :)
Serowo - piernikowe blaty przełożone alkoholizowanymi powidłami, a do tego...najlepsza polewa z masłem orzechowym, dobry film, ulubiony, 'podomowy' sweter na ramionach i...tak przyjemniej otulać się tym słodkim ciepłem jesiennego wieczoru, w domu. :)



Trudno uwierzyć, ale ten przepis już raz pojawił się na blogu aż 3 lata temu (tutaj - KLIK), a ja całkowicie o tym zapomniałam! :) 
Eh, nie żałuję, bo to jedynie unaoczniło mi, jak z biegiem czasu zmieniają się moje zdjęcia. Sami porównajcie! ;)
I - jeśli nie próbowaliście 3 lata temu - koniecznie wypróbujcie ten przepis teraz! :)

Torcik sernikowo-piernikowy
/tortownica 23 cm, ok 14 porcji/ (wartość energetyczna 1 porcji - ok. 450 kcal)

Masa piernikowa:

*60 g masła
*1/2 szklanki cukru
*1 łyżka miodu
*50 g ciemnej czekolady, może być pomarańczowa
*2 łyżeczki przyprawy korzennej lub piernikowej
*1 łyżka kawy zbożowej (użyłam Inkę)
*1 łyżeczka cynamonu
*1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
*1/2 szklanki mleka
*1 jajko
*150 g (1 szklanka) mąki pszennej


Masa serowa:
*500 g sera zmielonego trzykrotnie
*250 g sera mascarpone (lub twarogu jak wyżej)
*2 łyżki mąki ziemniaczanej
*3/4 puszki słodzonego mleka skondensowanego
*2 łyżki cukru wanilinowego
*3 jajka


oraz:

*słoiczek powideł śliwkowych (290 g) + 3 łyżki likieru pomarańczowego lub soku pomarańczowego lub innego alkoholu (użyłam 1 łyżkę ekstraktu pomarańczowego + 2 łyżki likieru Cointreau)
*reszta mleka skondensowanego pozostała z masy serowej
*3 łyżki masła orzechowego kremowego solonego i słodzonego
*kilka orzechów włoskich do dekoracji



Wykonanie:
Dno tortownicy o średnicy 24 cm i wysokości 7-8 cm lub większej 25 - 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia, zapiąć obręcz wypuszczając papier na zewnątrz. Ja całość obłożyłam papierem do pieczenia.

Masa serowa: Do miski włożyć ser razem z mascarpone i zmiksować razem z mąką ziemniaczaną, cukrem wanilinowym oraz mlekiem skondensowanym - tak aby nie było grudek. Dodać jajka i miksować przez około 1 minutę na małych obrotach miksera do połączenia się składników. Masę rozdzielić do dwóch misek, odstawić.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C.

Masa piernikowa: W garnku na małym ogniu roztopić masło, dodać cukier i wymieszać. Wciąż podgrzewając dodawać kolejno: miód, połamaną na kosteczki czekoladę, przyprawę korzenną lub piernikową, kawę zbożową i cynamon. Podgrzewać do roztopienia się czekolady, następnie zdjąć garnek z ognia i dodać kolejno sodę, mleko oraz jajko. Wszystko szybko oraz energicznie mieszać łyżką. Dodać mąkę i mieszać do czasu aż nie będzie grudek.
Masę podzielić na 2 części.
Wylać pierwszą część masy piernikowej, wyrównać powierzchnię (potrząsnąć tortownicą) wstawić do piekarnika i piec przez 15 minut.
W międzyczasie wymieszać powidła z alkoholem lub sokiem.
Wyjąć formę z piekarnika, nie wyłączać go. Po odczekaniu 3 minut rozsmarować na wierzchu połowę powideł, a następnie wyłożyć łyżką połowę masy serowej, wyrównać powierzchnię i wstawić do piekarnika na 15 minut.
Wyjąć i po 3 minutach delikatnie wyłożyć drugą połowę masy piernikowej (gdyby zgęstniała, można dodać do niej 2 - 3 łyżki wody lub likieru czy rumu), wstawić do piekarnika i piec 15 minut. Wyjąć z piekarnika i po 3 minutach rozprowadzić drugą część powideł. Delikatnie wyłożyć resztę masy serowej, wyrównać powierzchnię i piec przez 15 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

W rondelku podgrzać ciągle mieszając resztę mleka skondensowanego z masłem orzechowym. Rozprowadzić po powierzchni sernika i udekorować orzechami.

Sernik najlepiej smakuje po kilkogodzinnym schłodzeniu w lodówce.


środa, 19 lipca 2017

Torcik ''Pavlova'' z malinami


Uważam, że dobrym początkiem każdej znajomości jest zapamiętanie, 
jaką kawę lubi ta druga osoba.
J. Lynn

Zupełnie odwrotnie niż kiedyś - nie może być gorzka.
Obowiązkowo, z pianką ciepłego, spienionego mleka smakującego karmelem, w wysokim kubku i z łyżeczką w zestawie, którą można wyjadać mleczny puszek, raz po razie, aż do dna...

...no i koniecznie - w duecie z czymś obłędnie pysznym!
Kawałek puszystej, lekkiej jak chmurka bezy z zatopionymi w niej malinami - to połączenie wprost idealne. :)


przepis podpatrzony na Moje Wypieki
Torcik ''Pavlova'' z malinami - torcik bezowy 
Składniki na 2 bezy Pavlovej, mniejszą i większą:
  • 5 białek
  • 300 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
  • szczypta soli
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Płaską blaszkę do ciasteczek wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Narysować na nim dwa okręgi o średnicy 20 cm i 15 cm.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180ºC.
W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodawać cukier, powoli i stopniowo, łyżka po łyżce, cały czas ubijając, do powstania sztywnej, błyszczącej piany. Dodać octu winnego lub soku z cytryny, zmiksować. Dodać przesianą skrobię ziemniaczaną i wymieszać delikatnie szpatułką.
Masę bezową podzielić i wyłożyć na zaznaczone na papierze okręgi, wyrównać łyżką boki ku górze.
Wstawić do nagrzanego piekarnika. Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 140ºC i piec przez 75 - 80 minut. Beza powinna się zarumienić, może również lekko popękać, ale przy dotyku powinna być sucha i chrupka. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić do wystygnięcia na kilka godzin lub całą noc.
Krem śmietankowo - malinowy:
  • 300 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej
  • skórka otarta z połowy cytryny (najlepiej niewoskowanej)
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 200 g świeżych malin
Śmietanę kremówkę ubić na sztywny krem, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Dodać maliny, skórkę z cytryny, rozgnieść lekko widelcem, wymieszać.
Ponadto:
  • 300 g świeżych malin
Na paterę wyłożyć większą Pavlovą, na nią wyłożyć połowę kremu, posypać połową malin. Przykryć mniejszą Pavlovą, na górę wyłożyć pozostały krem i resztę malin.
Podawać natychmiast. Gotowy tort przechowywać w lodówce.


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Torcik brownie z borówkami - niech lato trwa wiecznie

''Klinicyści powiedzieli mi, że nasza emocjonalność jest zatrzymana w wieku, w którym
zaburzenia odżywiania przejęły kontrolę nad naszym życiem.
Kiedy zdrowiejemy, podnosimy się emocjonalnie w wieku, w którym to wszystko zostało przerwane.''
~ Jenni Schaefer, Goodbye Ed, Hello Me

Niektórzy dziwią się, czemu wciąż robię głupie rzeczy.
Czemu zachowuję się jak nastolatka, a wygląd tylko to potwierdza.
Czemu co weekend wracam z imprez o 8 rano, farbuję włosy na turkusowo
i jadę na wschód słońca, nad jezioro, z dopiero co poznanymi ludźmi.
Czemu intensywnie się zakochuję, szybko odkochuję, przeżywam skoki nastrojów i te wszystkie, emocjonalnie rozterki.
Mówię przyjaciółce, że to przecież jest fajny wiek, kiedy to wszystko przeżywam po raz pierwszy.
Wiek, kiedy (nie)mam 25 lat.
Wiek, w którym przecież znów mam, te zahibernowane przed atakiem anoreksji, 19 lat.
Realizuje swoje dawne marzenia, o których na chwilę (7 lat?) zapomniałam.
Wrzucam na youtube swój cover piosenki zespołu, na którego koncert w Austrii właśnie kupiłam bilet, a co tam.
Nic nie mogę stracić, nic nie chce przegapić.
Chcę nadrabiać życie, chłonąć je,
chcę je mieć tu i teraz.
Niczego nie żałować, za dobre chwile dziękować.
           

Torcik miał wyglądać w sumie inaczej. Trochę bardziej elegancko, bita śmietana miała być bardziej sztuczna, bo z fixem, ale wtedy trzymałaby jakiś fason, a nie frywolnie wypływała na boki.
A. powiedziała, że torcik jest ładny, bo wygląda tak 'wiejsko', mam nadzieję, że miała na myśli ''sielsko''.
Bo przecież jest sielsko pyszny, sielankowo znakomity.
Bardzo czekoladowy, jak to brownie, ciężki, zwarty, słodki, a bita śmietana dodaję mu letniej lekkości.
Borówki, cóż, miały być malinami, ale pani na straganie powiedziała, że w tym roku nie ma malin.
Chyba nie mówiła prawdy, bo potem minęłam trzy stragany, które maliny miały.

Torcik brownies z borówkami
/tortownica 16cm/
  • 200g czekolady gorzkiej
  • 50g czekolady mlecznej
  • 150g masła
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 100g mąki
  • 4 jajka
  • kropla aromatu waniliowego
+   375ml śmietany 30%
     3 łyżki cukru pudru
     śmietan fix
     1 opakowanie borówek

1. W rondelku roztapiamy masło, dodajemy połamaną na kawałki czekoladę, mieszamy do rozpuszczenia, odstawiamy do przestygnięcia.
2. Jajka miksujemy z cukrem i aromatem na puszystą masę. Do jajecznej masy dodajemy czekoladę z masłem i znów miksujemy.
3. Do jajeczno-czekoladowej masy przesiewamy mąkę i mieszamy, tylko do połączenia się składników.
4. Foremkę (16 cm średnicy) wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Przelewamy do niej ciasto.
5. Pieczemy ciacho przez 30 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.
Ciasto powinno być mokre. :)
6. Po wyjęciu z piekarnika, ciasto studzimy, najlepiej kilka godzin, a jak już będzie ostudzone, kroimy je na dwie części.
7. Śmietanę ubijamy na sztywno, z cukrem pudrem i ew. śmietan fixem (masa będzie bardziej zwarta)
8. Blaty przekładamy bitą śmietaną, zostawiając jeszcze śmietanę na wierzch ciasta. Przystrajamy delikatnie borówkami.
9. Ciasto można ponownie na chwilę schłodzić w lodówce. :)

sobota, 9 lipca 2016

Sernik malinowy z białą czekoladą - urodzinowy tort



Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.
Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książe

Tak sobie teraz myślę, całkiem z perspektywy czasu, 
że serio trzeba być aniołem,
by nie będąc moją rodziną,
wytrzymać ze mną w najgorszym okresie mego życia,
kiedy zjedzenie 150g twarożku na kolację, było dozwolone tylko do 19,
a każde wyjście na ciasto (zamiast obiadu, oczywiście!), było okupione
narzekaniem i jękami odnośnie mojej wagi,
wieczną analizą tabeli kalorycznych na opakowaniach produktów w supermarkecie
i siedzeniem o pustym talerzu, gdy wszyscy przy stole jedzą pizzę. 

Anioły, które przypominają nam, jak latać.
Prawdziwi przyjaciele, dla których upieczesz urodzinowy sernik, który zjecie oprócz kolacji, po 21, przed wyjściem na imprezę.
Będziecie śmiać się, pić kolorowe kalorie w procentach i tańczyć do 5 nad ranem, by za cztery godziny zjeść porządne śniadanie.
Będziecie fruwać w przestworzach i zdobywać świat.
Jednak przede wszystkim, będziecie żyć.

Sernik malinowy z białą czekoladą (a właściwie słodyczami w białej czekoladzie!), to niesamowicie idealne, letnie połączenie.
Słodki, lekki i bardzo orzeźwiający.
Rozpływający się w ustach.
Różowy, uroczy, piękny.
Tak właśnie smakuje przyjaźń. :)

Jako, że sernik był niespodzianką urodzinową, niestety nie posiadam żadnego jego zdjęcia w przekroju (chyba, że udało się Wam zobaczyć na moim snapchacie: rocksanka :) ).
Pomysł na dekorację serniczka, zainspirowany tym genialnym przepisem Cukrowej Wróżki.<3
Sernik malinowy z białą czekoladą
/tortownica 16cm/

spód:
  • 100 g herbatników maślanych
  • 50 g masła 

Ciasteczka wsadzić do woreczka, pokruszyć na piasek, np. uderzając w nie wałkiem do ciasta. Ciasteczkowy pył wymieszać z roztopionym w garnuszku masłem i kakao. Na wyłożony papierem do pieczenia spód tortownicy oraz na boki, wyłożyć ciasteczkową masę, wyrównać, wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

masa serowa:
  • 500 g sera na sernik (u mnie ''Mój ulubiony'')
  • 2 jajka
  • 150 g malin, zmiażdzonych widelcem na papkę
  • 100 g cukru
  • opakowanie cukru wanilnowego
  • 3 łyżki budyniu waniliowego
Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej. 
Wszystko wrzucić do miski, zmiksować do połączenia się składników.
Na schłodzony, ciasteczkowy spód wyłożyć masę serową, wyrównać,
piec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni, przez 45 minut
Po upieczeniu, sernik studzić w uchylonym piekarniku, następnie na noc wstawić do lodówki.
Rano przystroić wierzch :)

wierzch sernika:
  • 100 ml śmietany 12%
  • 50 g białej czekolady
  • słodycze wedle uznania, u mnie: białe kinder bueno, 50 g białej czekolady, 4 białe twixy, kuleczki rafaello, kilka malin do dekoracji
Do garnuszka wlać śmietanę i dodać kostki białej czekolady.
Podgrzewać na malutkim ogniu, aż czekolada się rozpuści i powstanie czekoladowa polewa.
Odstawić z palnika, aż lekko przestygnie i zgęstnieje. 
Następnie, nakładając polewę łyżką, udekorować boki sernika, a później wierzch. Zanim zastygnie, poukładać na serniku słodycze, wedle uznania i fantazji. :)


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Charlotte z truskawki - tort truskawkowy bez pieczenia

Piosenki i zapachy przenoszą człowieka w czasie bardziej niż cokolwiek innego. To zadziwiające, ile można sobie przypomnieć dzięki kilku dźwiękom albo odrobinie zapachu unoszącego się w pokoju. Piosence, na którą wtedy nie zwracało się nawet uwagi, i miejscu którego woń była kiedyś ledwie wyczuwalna.
Emily Griffin

Czy macie taką piosenkę?
Czy znacie taki zapach?
Te perfumy, którymi mimowolnie skropiliście miejsce za uchem,
zaraz przed wyjściem z domu,
w chłodny, jesienny wieczór,
i melodia, puszczana w samochodowym odtwarzaczu,
zakłócona jedynie ciszą i wścibskim światłem sygnalizacji świetlnej.
Zbyt krótko zielone - potem długo czerwone.

Zmysły i pamięć są najlepszym wehikułem po przeszłości.
Można ją wymazywać po stokroć,
a potem taki mały impuls, taki drobiazg, że widzimy, słyszymy, czujemy
i znów jesteśmy tam,
gdzie kiedyś tak dobrze było być.
Są też takie smaki, które przenoszą nas w czasie.
Ja najbardziej lubię te związane z latem, z beztroskimi wakacjami u cioci,
kiedy mając 8 lat, udawaliśmy, że ogród to ''Błękitna Laguna''.
Jak rozbitkowie, biegaliśmy w pół negliżu, baliśmy się pełni księżyca i ''łowców głów'', a potem, siedząc na ławce pod leszczyną, jedliśmy galaretkę z truskawkami,
szczęśliwi, że udało się nam przetrwać na tej bezludnej wyspie.
Na bezludnej wyspie nikt nie bierze piekarnika. 
Z resztą - jest zbyt gorąco, by cokolwiek piec!
W takie upały, najlepiej wychodzą (i smakują!) desery...na zimno! :)
A jeśli dodatkowo są z owocami lata...to już w ogóle - prawdziwa bajka. <3
Charlotte to francuski torcik, złożony z biszkoptów i przepysznie orzeźwiającej, truskawkowej masy śmietankowo - sernikowej.
Szybki i prosty w przygotowaniu!
Trzeba jedynie poczekać, aż truskawkowa masa porządnie stężej w lodówce.
W tym czasie, powróćcie do czasów dzieciństwa i przypomnijcie sobie, jak wspaniale było znaleźć się na bezludnej wyspie... :) 
Charlotte z truskawkami
/tortownica 16 cm/

  • opakowanie podłużnych biszkoptów (użyłam takich z nadzieniem truskawkowym, ale jak najbardziej mogą być klasyczne)
  • 450 g truskawek
  • 300 g śmietanki 30% - bardzo zimnej, długo schładzanej
  • 200 g serka śmietankowego
  • sok z połówki cytryny
  • 200 g cukru pudru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 20 g żelatyny w proszku
  • + truskawki do dekoracji
Formę z odpinanym dnem, o średnicy 16 cm, wyłożyć papierem do pieczenia, na bokach poukładać biszkopty, pionowo, jeden obok drugiego.
Truskawki zmiksować na puree z sokiem z cytryny, dodać 150 cukru, wymieszać.
Żelatynę namoczyć w kilku łyżkach musu truskawkowego (ok. 10 minut), następnie, podgrzewając na małym ogniu, mieszać aż do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny - nie zagotowywać! Dodać do reszty musu, wymieszać i połączyć z cukrem wanilinowym.
Ubić schłodzoną śmietankę na idealnie sztywną pianę, z dodatkiem 50 g cukru pudru.
Dodać serek śmietankowy, jeszcze raz zmiksować do połączenia się składników.
Partiami dodawać ostudzone, truskawkowe puree do śmietankowej masy - wymieszać do połączenia, a następnie wyłożyć całość do formy z biszkoptami.
Torcik wsadzić do lodówki, najlepiej na kilka godzin lub całą noc, aż masa porządnie zgęstnieje. :)
Przed podaniem udekorować świeżymi truskawkami

            

sobota, 18 czerwca 2016

Tort z piankami Marshmallow


Zastanawiam się - rzekł - czy gwiazdy świecą po to żeby każdy mógł pewnego dnia znaleźć swoją?
Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

Kolejny wieczór spędzam na dworze, by to sprawdzić.
Czasem sama, czasem z kimś, 
śmieję się do rozpuku, zamykam oczy,
biegam boso po ulicach Wrocławia,
bez butów, wjeżdżam taśmą bagażowa
na pusty peron przed północą,
znów chce wsiąść w przypadkowy pociąg,
jechać przed siebie,
zapomnieć, że budzik do pracy zadzwoni za chwilę,
o 6:30.

Asfalt po deszczu jest mokry i ciepły,
chodnik zimny i w piasku,
trawa przy teatrze muzycznym Capitol
miękka, wilgotna, zielona.
W mieście reflektorów, gwiazd nie widać,
ale ja i tak patrzę w niebo.
Kiedy ktoś mówi, że ze słodyczy najbardziej lubi pianki marshmallow, nie pozostaje nic innego, jak....niedowierzać ... na urodziny, zrobić mu tort z takimi piankami!
Torcik nie tylko prezentuje się nieziemsko, ale... jest również bajecznie prosty w wykonaniu!
Jako, że tortów nie umiem piec w ogóle (serniki i bezy o tortowej aparycji się nie liczą! :p), tym razem poszłam na dużą łatwiznę i...-uwaga!- skorzystałam z gotowych (tak!) blatów tortowych.
Pozostało jedynie zrobić krem i przyozdobić ciasto...
I wiecie co? Taki torcik, był gotowy już w 15 minut! :)
Brzmi jak bajka?
Sprawdźcie sami! :)

Nie mam niestety zdjęć ciacha ''z przekroju'', bo tort był prezentem.
Co do smaku - możecie dowolnie kombinować ze smakiem ciasta i kremu - w przepisie podaję jedynie propozycję - inspirujcie się natomiast samą dekoracją tortu. :)
Torcik z piankami Marshmallow
/średnica ok 18cm/

  • 3 biszkoptowe blaty tortowe (użyłam gotowych, kupnych, ale można samemu upiec biszkopt :))
  • krem do tortu: 125 g serka mascarpone + 200 g śmietanki 30% + 2 łyżki cukru pudru + ew. ciut różowego barwnika
  • opakowanie pianek marshmallow + 4 opakowania batoników kitkat
Z tortowych blatów wyciąć 3 okręgi o średnicy 18 cm.
Przygotować krem - zmiksować mascarpone ze śmietanką, aż powstanie gęsty krem, pod konie miksowania dodać cukier puder i barwnik - zmiksować krótko.
Blaty biszkoptowe smarować kremem, również po bokach.
Na boki tortu układać połówki batoników kit kat, wierzch udekorować piankami marshmallow. 

Cały tort ładnie związać kolorową wstążeczką. :)

sobota, 14 maja 2016

Sernik malinowy z Oreo

Co­kol­wiek za­mie­rzasz zro­bić, o czym­kolwiek marzysz, zacznij działać. 
Śmiałość za­wiera w so­bie ge­niusz, siłę i magię. 
Johann Wolfgang Goethe


I to właśnie możliwość spełniania marzeń sprawia, że nasze życie jest tak fascynujące! :)
Zawsze muszę mieć jakiś nowy cel, jakiś plan, którym żyję potem przez tydzień, miesiąc lub nawet pół roku.
Teraz, moje marzenie sięga gdzieś września, a ja już nie śpię po nocach, wypatrując najtańszych lotów, zachwycając się lazurem morza południowochińskiego, szukając noclegów u malezyjskich rodzin i zbierając ludzi chętnych na wyprawę życia. :) 

W międzyczasie realizuję te mniejsze marzenia, choćby o domowym zielniku z majowych kwiatów lub o smaku...malinowego sernika z ciasteczkami Oreo! :)
Delikatnie kremowy, wyczuwalnie malinowy, otulony puszystą chmurką bitej śmietany...
...no i te ciasteczka Oreo! - na spodzie i wierzchu sernika - niebo! 
I nawet bez różowych okularów, świat jest...jeszcze piękniejszy! :))

P.S. Też macie wrażenie, że ten sernik wygląda jak Minnie Mouse? ;)
Sernik malinowy z Oreo
/mała tortownica 16 cm/
(wartość energetyczna całego serniczka - ok. 3500 kcal)

ciasteczkowy spód:
  • 130 g ciasteczek Oreo (prawie całe opakowanie)
  • 50 g masła ( u mnie śmietankowe)

Ciasteczka wsadzić do woreczka, pokruszyć na piasek, np. uderzając w nie wałkiem do ciasta. Ciasteczkowy pył wymieszać z roztopionym w garnuszku masłem. Na wyłożony papierem do pieczenia spód tortownicy oraz na boki, wyłożyć ciasteczkową masę, wyrównać, wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

masa serowa:
  • 500 g sera śmietankowego z wiaderka (u mnie Delifko)
  • 100 g cukru
  • 10 g cukru wanilinowego
  • 3 białka
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 60 ml smietanki 30%
  • 125 g malin - zmiksowanych na puree
  • ewentualnie: odrobina różowego barwnika spożywczego w proszku - tyle co na czubku noża - można pominąć, ale chciałam, żeby mój serniczek był wyraźnie różowy :)
Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej. 
Wszystko wrzucić do miski, zmiksować do połączenia się składników.
Na schłodzony, ciasteczkowy spód wyłożyć masę serową, wyrównać,
piec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni, przez godzinę.
Po upieczeniu, sernik studzić w uchylonym piekarniku, następnie na noc wstawić do lodówki.
Rano przystroić wierzch :)

wierzch sernika:
  • 70 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 7 ciastek oreo (użyłam takich z podwójnym kremem)
  • maliny
Zimną śmietankę przelać do miski i miksować do momentu, aż się ubije na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder. Przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką np. gwiazdką i udekorować wierzch sernika.
Na koniec poukładać ciastka oreo i maliny, wedle uznania. :)


             

niedziela, 10 listopada 2013

Babeczki Snickers - zamiast tortu, na urodziny

To był szalony tydzień.
Praca w systemie dwuzmianowym, do 21 i od 7. 
Wyprawa po wymarzoną spódniczkę na drugi koniec miasta, tuż przed pocałowaniem klamek galerii handlowej. 
Pogoń za bezczelnym kurierem-bufonem, któremu było 'nie po drodze' dostarczyć mi perfumy (wystrzegajcie się firmy K-EX jak ognia!), a mój brzuch chciał już obiad.
Poszukiwania klubu, który nie istnieje i awaria toalet w całym Wrocławiu, bo właśnie pękła jakaś rura, a ja przecież przed chwilą wypiłam pół litra wody. 
Wyjście z pracy o 20:50, bo o 21 zaczyna się koncert, o którym marzysz od pół roku, a na miejscu odkrywasz, że nie ma już biletów. I, że fajny Pan specjalnie odłożył jeden, ostatni dla Ciebie. 
Odnowienie dawnej znajomości, rezerwacja loży, pierwsza wypłata, kupowanie rajstop, wymiana rajstop, podarcie rajstop.
Biegiem na manicure do kosmetyczki, po śmietanę 36% do Almy, upiec babeczki, kupić świeczki, odkurzyć mieszkanie, zmienić Królika, zadzwonić do gości...
W końcu - wszystko dopięte na ostatni guzik. 
Taki tydzień to 'najlepszy' sposób, jak w siedem dni schudnąć 2 kg, jedząc dwa tysiące kalorii dziennie.
Stres + zmęczenie + brak snu + zaganianie, skuteczniejsze niż Ewa Chodakowska.
Szczerze (nie)polecam.
Jak dobrze, że TEN tydzień ma 3-dniowy weekend...


koncert Lilly Hates Roses, w klubogalerii Szajba, Wrocław

Oczywiście, miałam plan upiec sobie super epicki i wypasiony tort urodzinowy.
Musiałabym być jednak masochistką, więc wybrałam bezpieczniejsze, szybkie babeczki.
Przepisu nie daję, bo zdjęcia z ciemnego klubu i domowej kuchni, to jedyne, muffinkowe portfolio.
Potem wszyscy babeczki zjedli, więc musicie mi uwierzyć na słowo, że są dobre.
Poza tym, czy coś z toną snickersów, karmelu i tłustej, bitej śmietany może być niesmaczne?
No właśnie - to po przepis zapraszam TU, bo nie widzę sensu w 'kopiuj-wklej'. :)




P.S. Czy Wasze google też tak dziś wyglądają? ;))


i w ogóle - to jest FEST FAJNE - słuchajcie! :D


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...