czwartek, 18 września 2014

Placek ze śliwkami, kruszonką i bezą - domowy, imieninowy, najlepszy

Jak dawno nie piekłam/nie jadłam żadnego ciasta!
No, ale widziałby kto, tak obchodzić imieniny bez ciasta? ;)
Już na dwa tygodnie przed, planowałam wypasiony tort bezowy z figami.
Ewentualnie ciężki sernik z bananami i karmelem, albo warstwowy tort brownie...
Jednak, kiedy wpadasz głodnym do domu i masz niecałe 2 godziny na: zrobienie (i zjedzenie!) dobrej kolacji, wyszykowanie się na imprezę (zewnętrznie i wewnętrznie :P) i jeszcze upieczenie imieninowego ciasta, wybierasz...prosty, szybki i nieco oldschoolowy placek ze śliwkami. :)
Może nie jest mega wytworny, ą i ę, ale właśnie TAKIE ciasta lubi każdy (cała blacha zniknęła w jedno popołudnie!)
Przygotowany błyskawicznie, przy pracy na 4 ręce, gotowy do pieca w 30 minut.
Jest domowo, pachnąco, jesiennie, jak u babci na herbatce z cytrynką.
No, i nawet beza się znajdzie i na imprezę się zdąży...czego chcieć więcej? :)
Może jeszcze tylko...dobrej kolacji! :)
Nad jeziorem, w zamkowej restauracji, przy rodzinnym gronie...takie imieniny, to ja rozumiem. :)
                    moje, na samym dole: pieczony, kozi ser, sałatka z rukolą, powidła śliwkowe

Przepis na ciacho z magazynu ''Moje Smaki Życia'', numer wrześniowy.
Kruchy placek ze śliwkami, kruszonką i bezą
/blacha 32 x 22 cm, 14 porcji/
(wartość energetyczna 1 porcji - 267 kcal)
   
    Spód:
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g margaryny (użyłam masła)
  • 1 szklanka cukru
  • 3 jajka
  • tłuszcz i bułka tarta do wysmarowania formy
    Warstwa bezowo-śliwkowa:
  • 3 białka jaja
  • szczypta stoli
  • 5 łyżek cukru
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 800 g śliwek 
Do miski przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia. Włóż zimną margarynę, wsyp cukier, wbij jajka i wszystkie składniki posiekaj nożem na grudki. Następnie szybko zagnieć ciasto, uformuj kulę, odkrój z niej 1/3 i ten kawałek włóż do zamrażarki na 15 min. Resztą ciasta cienką warstwą wyłóż blachę wysmarowaną tłuszczem i wysypana bułką tartą.
Z białek i szczypty soli ubij pianę, gdy będzie sztywna, dodawaj po trochu cukier i miksuj, aż stanie się gęsta i lśniąca. Na cieście rozłóż połowę śliwek, umytych, osuszonych, wypestkowanych i przekrojonych na pół - przecięciem do góry. Na śliwkach rozsmaruj grubą warstwę piany, na niej ułóż resztę śliwek także przecięciem do góry.
Zamrożone ciasto zetrzyj na dużych oczkach tarki, od razu posyp nim wierzch (grubą warstwą). Wstaw do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni, piecz ok. 50 min.

sobota, 13 września 2014

Bułeczki z żurawiną, cynamonem pachnące + ja, na okładce katalogu IKEA ;)

Muszę przyznać, iż trochę obawiałam się, że założenie ask.fm analogicznie doprowadzi do spadku komentarzy na blogu, pod wpisami.
Z drugiej zaś strony, to całkiem uroczę, że bardziej od zawartości mojego talerza, interesuje Was mój ulubiony zapach, kolor moich oczu, plan na następne wakacje, czy...ideał faceta. ;)
I mimo, że nie mam dla Was (jeszcze) żadnego videobloga - w końcu udało mi się dodać wyczekiwany wpis! :) 
Foldery napakowane zdjęciami jedzenia, już ustawiają się w kolejce do blogowej publikacji, a ja...(nie)spiesznie robię sobie śniadanie, uciapanymi od masła rękami chwytam za aparat i...zapełniam kolejne miejsca pamięci, na twardym dysku. ;)
W międzyczasie to ja staję po drugiej stronie obiektywu. O, jak np. w takiej sesji, dla nowego katalogu IKEA. ;)
Bardzo fajna akcja szwedzkiej firmy, w której KAŻDY, zupełnie za darmo, może zostać gwiazdą z okładki, siedząc sobie w ikeowskiej pościeli, na ikeowskim łóżku. Wystarczy odwiedzić mobilne studio IKEA, w jednym z największych, polskich miast w wybranym terminie (we Wrocławiu jest do niedzieli, przy dworcu PKP!), wyczekać swoje w kolejce, uśmiechnąć się do pana fotografa i...za 40 minut odebrać swój spersonalizowany katalog :)
Jak dobrze Wam pójdzie, to jeszcze Was nakręcą do reklamówki, oślepiając przy tym gorącem wycelowanych w oczy lamp i powiedzą, że macie ładny sweterek. ;)
Więcej o tej wspaniałej inicjatywie znajdziecie tutaj --> klik.  

 ...a co robić, przez 40 minut czekania na swój egzemplarz?
Można pójść na zupę (czy też inny, dobry obiad)! ;)
Można też...zagnieść ciasto, na TAKIE pyszne bułeczki! ;)
Małe, słodkie, pachnące cynamonem, idealne na wrześniowe śniadanie.
Delikatne i puszyste, bo w środku jest twarożek śmietankowy.
I brązowy cukier i żurawina... :)
Spróbujcie jeszcze  gorących, z samym masłem - na pewno się rozpłyniecie! ;)
No, a z domowymi powidłami, to już w ogóle poezja...
 
P.S. Jeśli bułeczki pieczecie na wieczór, rano wystarczy podgrzać je w tosterze/opiekaczu/piekarniku/mikrofalówce. Cieplutkie są najlepsze. :)
Bułeczki z żurawiną, cynamonem i brązowym cukrem
/ok. 12 bułeczek, ale ja robiłam z połowy porcji :P/
(wartość energetyczna 1 bułeczki, 75 g - ok. 250 kcal)
  • 440 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży lub 10 g drożdży suchych
  • 75 g masła, roztopionego
  • 250 ml mleka
  • 100 g twarożku (zmielonego na serniki, quarku itp)
  • 2,5 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 120 g suszonej żurawiny
Ponadto:

  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania

Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn). Dodać pozostałe składniki (poza żurawiną) i dokładnie wyrobić, dodając pod koniec roztopiony tłuszcz i żurawinę. Ciasto jest dobrze wyrobione, gdy łatwo odchodzi od ścianek naczynia, jest gładkie i elastyczne. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) przykryte lnianym ręczniczkiem.

Uformować gładkie i równe bułeczki (około 75 g każda). Ułożyć na blaszce, odstawić do napuszenia, przykryte, na około 30 minut. Kiedy wyrosną posmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka.

Piec około 10 minut w temperaturze 220ºC. Wystudzić na kratce.

sobota, 6 września 2014

Foto menu, mój jadłospis i ASK FM - na Wasze życzenie! :)

Witam w tę ciepłą i jeszcze-nie-jesienną sobotę. :)
W Waszych komentarzach i mailach bardzo często pojawiają się pytania o mój jadłospis oraz prośby o tzw. ''foto-menu'', czyli zdjęcia wszystkich zjedzonych w ciągu dnia posiłków.
Nie ukrywam, nie zawsze mam aparat pod ręką (chodź telefon już tak!), więc uchwycenie na zdjęciu śniadania o 5:32 rano, czy kolacji jedzonej w pracy bywa czasem nie lada wyzwaniem. ;)
Dlatego na poniższych obrazkach zobaczycie nie tylko jadłospis z jednego, konkretnego dnia (03.09.2014 r.) - jest to raczej przegląd moich posiłków jakie udało mi się uwiecznić w ostatnich dniach/tygodniach.
Dodatkowo, w odpowiedzi na Waszą mnogość zapytań o przysłowiowym ''niebie i chlebie'', założyłam w końcu...ASK FM! :)
Teraz, wszystkie pytania możecie mi zadawać tu:


chodź oczywiście nie rezygnujcie z komentarzy pod wpisami, 
to one sprawiają mi najwięcej radości! :)
 
Śniadania:
 z 03.09.20014: bułeczka pszenna (60 g) z masłem, polędwicą drobiową pomidorem i ogórkiem, jajko na miękko, kakao
 dzisiejsze: bułka pszenna z żurawiną (100g), masło, serdelek, keczup, musztarda, biały ser, pomidor, domowy dżem truskawkowy
  wakacyjne, w Tunezji: trzy kromki pszennej bagietki, jajecznica, masła, ricotta, ser żółty, pomidorki
 wakacyjne, w Tunezji: kawałek dużej bagietki francuskiej, paróweczki, jajecznica, masło, pomidorki, ser owczy
 wakacyjne, w Tunezji: maślana bułeczka z czarnuszką, jajecznica, parówki, wędlina, pomidorki, ser owczy, keczup + kawa z mlekiem

II śniadanie:
z 03.09.2014: twarożek domowy (200g) z puree malinowym i łyżka masy krówkowej

Obiady: 
 z 03.09.2014, przed pracą, na mieście w Sawara Gyros: gyros drobiowy z keczupem, ryż, surówka z kapusty + herbata z cytryną
wczorajszy: łosoś (140g) pieczony w papilotach, ze smażonymi porami, śmietaną i cytryną, ziemniaki z pietruszką, czerwona kapusta

Kolacje:
 z 03.09.2014, w pracy: zupa krem z marchewki z TEGO przepisu
wakacyjne, w Tunezji: mini bułeczka kukurydziana, ryba smażona po indyjsku, pół jajka wypełnionego sosem tatarskim, sos jogurtowy z sezamem, twaróg owczy, odrobina sałatki a'la caprese
 na mieście, w Lot Kury: serek brie na ciepło, żurawina, rukola + karafka wina musującego Prosecco na dwie ;)

poniedziałek, 1 września 2014

Oładki - bananowe placuszki na powitanie września

''Mimozami jesień się zaczyna...'' - śpiewa Czesław Niemen.
Mimo, że do kalendarzowej jeszcze jej brakuje, koniec wakacji jest niczym koniec lata.
A czym zaczyna się wrzesień?
Zapachem suszonych w piekarniku grzybów, wilgocią na szybach samochodów o poranku, otwarciem pierwszych, letnich przetworów i....ciepłymi, bananowymi placuszkami na śniadanie! :)
Podane z gorącym musem z ostatnich malin, usmażone w uroczym, serduszkowym (bądź gwiazdkowym) kształcie będą idealną dawką energii przed pierwszym (i drugim, trzecim, czwartym...) dniem w szkole (lub w pracy! ;)).
A jeśli posypać je jeszcze cukrem pudrem... <3
Żeby całkowicie osłodzić Wam ten wrzesień - mam dla Was tapetę na pulpit z kalendarzem na ten miesiąc! :)
By każdy, wrześniowy dzień był tak dobry, jak te placuszki. 
Poza tym, pamiętajcie, że właśnie kończą się wakacje, a nie marzenia! :)
Przepis z wrześniowego numeru magazynu ''Moje smaki życia''.
Oładki - bananowe placuszki
/2 porcje, 10 placków/
(wartość energetyczna porcji, bez dodatków - ok. 400 kcal)
  • 1 szklanka mąki (dałam pszenną)
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki maślanki
  • 2 łyżki cukru wanilinowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • 1 dojrzały banan
  • olej do smażenia
+ ulubione dodatki, u mnie gorący mus z malin i cukier puder

Do miski przesiej mąkę, wlej mleko, maślankę, wsyp cukier oraz proszek do pieczenia, wymieszaj. Wbij jajko, dodaj drobno pokrojonego banana, zmiksuj, by składniki się połączyły.
Rozgrzej na patelni olej (dodawaj 1 łyżkę na 2 placki), możesz, jak ja, wykorzystać specjalnie przeznaczone do tego foremki. :) Smaż z obu stron, po kilka minut, na rumiano, na średnim ogniu.
Podawaj na ciepło z ulubionymi dodatkami.
Ciesz się dniem. :)

sobota, 30 sierpnia 2014

Grzybobranie, więc i kopytka - z sosem grzybowym! :)

Zbieranie grzybów ma w sobie coś magicznego.
Błądzimy po lesie, wgapieni w runo, mokrawy mech i przebrane jagodo-krzewy, wypatrując brązowego grzybka, jakbyśmy szukali zagubionego kolczyka z diamentem lub co najmniej kryształkiem swarovskiego.
I rzeczywiście, szukamy, i mimo, że nie zguby, to radość odnalezienia jest nie mniejsza.
''Znalazłam!'' - krzyczymy przy drugim, czy dwudziestu-drugim prawdziwku, ciesząc się jak dziecko.
Nieważne, czy mamy 24, 50, czy 70 lat...
Fascynujące, że mimo dobrobytu w sklepach i ogólnej dostępności jedzenia, ludzie nadal mają w sobie instynkt poszukiwawczy.
To coś pierwotnego, potrzeba zdobywania pożywienia, może asymilacja z naturą, chęć przetrwania,  zakorzeniona głęboko w każdym z nas.
Jak miło wstać skoro świt, pojechać do lasu i pozwolić włosom złoto błyszczeć w pierwszych promieniach słońca, nieśmiało przebijającego przez igliwie drzew...
Niezależnie od wieku, kopytka lubią (chyba) wszyscy. :)
Będą więc na obiad, z gęstym, grzybowym sosem, pachnącym lasem.
Kopytka (robiłam z TEGO przepisu na kopytka z ziemniaków), podałam z pieczoną piersią kurczaka w estragonie. Umytą i oczyszczoną z błonek pierś doprawiłam solą, świeżo mielonym pieprzem i suszonym estragonem. Przełożyłam do żaroodpornego naczynia, polałam oliwą i piekłam 25 minut w 180 stopniach.
Sos grzybowy do kopytek 
/ilość porcji: 4/
(wartość energetyczna porcji: ? kcal)
  • 500 g świeżych podgrzybków lub prawdziwków
  • 100 ml bulionu grzybowego lub warzywnego
  • 30 g masła
  • 1 cebula
  • 100 ml słodkiej śmietanki 30 %
  • sól i świeżo zmielony pieprz - do smaku
Grzyby oczyść, opłucz, wysusz i pokrój na plastry kapelusze i nóżki. Cebulę obierz, pokrój w piórka i zeszklij na rozgrzanym maśle. Dodaj pokrojone grzyby i podsmaż ok. 10 minut. Oprósz solą i pieprzem.
3/4 grzybów przełóż do blendera i zmiksuj z bulionem na gęsty mus. Przelej go do garnka z pozostałymi w całości grzybami, zagotuj, dodaj śmietankę i ponownie zagotuj. Skosztuj i ewentualnie dopraw do smaku..
Podawaj z kopytkami, ulubionym makaron, ziemniakami lub jedz prosto z garnka, tak bowiem smakuje najlepiej. ;)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Ryż na mleku z jabłkami - tak smakuje mi jesień

To trochę nie fair, że wraz z końcem wakacji i powrotem do szkoły czy pracy, zaczyna się jesień.
I to w dodatku nie taka złoto-czerwona, 20stopniowa i z babim-latem, o nie!
Jesień deszczowa, mglista i z nie działającymi jeszcze kaloryferami.
''Szkoda tego lata...'' - powiedziała pani Irenka, jedna z moich koleżanek w pracy.

Już nie przesiaduję na tarasie z twarzą wystawioną do słońca, jedząc zmrożony jogurt z ostatnimi, letnimi owocami.
W ulubionej, pachnącej kawą knajpce zamawiam gorącego, cynamonowego bajgla z indykiem, camembertem i morelową konfiturą.
Wychodzę do kina i ogrzewam się ciepłem Lazurowego Wybrzeża lub egzotyką magicznych Indii.
Planuję kolejne podróże, zatracam się w marzeniach...
Jesień jest bezpieczna, jesień smakuje jabłkami.
Można bezkarnie założyć ulubiony dres i wytarte, ciepłe skarpety z froty i siedzieć w domu, bo przecież za oknem deszcz.
Można zrobić sobie i Komuś ryż na mleku, koniecznie z jabłkami, i cynamonem, ale najważniejsze, że z tymi jabłkami, bo przecież jesień nimi smakuje. 
Można wrócić do czasów dzieciństwa, lub po prostu jeść swój ryż, bo to całkiem przytulne.
I ciepłe, i bezpieczne. 
I choć trochę mniej szkoda tego lata...
Ryż na mleku z jabłkami
/2 porcje/
(wartość energetyczna porcji - ok. 280 kcal)
  • torebka białego ryżu 
  • szczypta soli
  • 100 ml mleka
  • cukier/miód/słodzik
  • prażone jabłka z cynamonem (mogą być kupne, mogą być domowe) - ok  3 spore łyżki
Ryż w torebce ugotować w lekko osolonej wodzie, zgodnie z instrukcją na opakowaniu, aż ładnie napęcznieje i wypełni torebkę. Odcedzić, wysypać zawartość torebki do pustego garna i zalać mlekiem, dodać ulubione słodzidło. Gotować na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż ryż wchłonie całe mleko.
Jabłka przełożyć do garnuszka i podgrzać. Do miseczek nakładać ciepły ryż, a na to jabłuszka.
Jeść od razu. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...