Dziś, na podstawie własnych zdjęć, pragnę pokazać Wam, jak skrajnie wyglądają dwa, odmienne światy:
(Nie)życie z anoreksją kontra Życie wolne od choroby
część II



2. To zaskakujące, ale mimo skrajnego wychudzenia, osobom z zaburzeniami odżywiania wciąż wydaje się, że ich brzuch jest strasznie wielki - uwierzycie, że na tym zdjęciu po prawej, poniżej, jestem wciąż niezadowolona ze swojego odbicia, a mój brzuch wydaje mi się - tak! - gigantyczny?
Życie z anoreksją to zaburzony obraz własnego ciała. To nieustanne sprawdzanie i kontrola każdego skrawka swojej skóry, w poszukiwaniu wyimaginowanego tłuszczu. To NIEPRAWDZIWE i OSZUKANE spostrzeganie własnej osoby - im chudsze jesteśmy, tym bardziej niewyraźnie siebie postrzegamy.
To działa w obydwie strony - z każdym dodatkowym kilogramem, świadomiej dostrzegamy, jak wciąż chude jesteśmy i ile jeszcze brakuje nam do ''normalności''. Obraz przestaje być przekłamany, logiczne myślenie powraca. Życie bez choroby to radość ze swojego wyglądu - na poniższym zdjęciu z lutego 2016, zobaczcie, jak teraz - bez chorobliwego wstydu i nienawiści do siebie - ubieram się na weekendowe imprezy. :)

3. Życie bez anoreksji, to świadomość...swojej kobiecości! Anorektyczki uciekają w chorobę, bo jest to ich odpowiedzią na lęk przed dorosłością. Chcą na zawsze pozostać - mentalnie i fizycznie - w ciele dziecka, które nie musi za nic odpowiadać.
To bardzo tchórzliwe podejście! Dorosłość to nie tylko odpowiedzialność - to również możliwość samodzielnego podejmowania decyzji, zarządzania swoim życiem, wybierania dróg, którymi chcemy podążać, by móc osiągać to, czego najbardziej pragniemy.
To możliwość realizacji marzeń!
4. Będąc chorą...uwielbiałam fotografować chwilę, w których jem wyjątkowo dobre dania. W sumie...do dziś się nic nie zmieniło! ;)Jednak wtedy, zjadając takiego naleśnika (w ramach obiadu), jak na zdjęciu poniżej, zazwyczaj nie jadłam już nic do końca dnia. Tę całą (!)włoską pizzę, zapitą półwytrawnym, białym winem, zjadłam na kolację o godzinie 20(!), na wakacjach we Włoszech. Ah, ten śródziemnomorski klimat... ;)
Życie bez choroby, to jedzenie ile się chce i kiedy się chce - bez żadnych ograniczeń!
To radość płynąca z jedzenia - tak właśnie smakuje wolne życie! :)
Anoreksja sprawia, że najbardziej...lubimy jadać w samotności. Niestety też, często w zaburzeniach odżywiania, po tygodniach głodowania, zdarzają się tzw ''napady'' na jedzenie, nierzadko zakończone epizodem bulimicznym. Na zdjęciu poniżej, moja kuzynka uchwyciła mnie w momencie jednej z moich 'uczt'.
Tego tosta jadłam zaraz po obfitym objedzie, składającym się z 6 naleśników - słoiczki stojące na stole to właśnie pozostałość po obiedzie - wciąż czując nienasycenie, wsmarowuje kolejne, słodkie smarowidła w kanapkę.
Spójrzcie tylko na moje uczucie spięcia na twarzy - naprawdę jedzenie w towarzystwie innych osób było wtedy ciężkie do zniesienia...

Kiedy jesteś zdrowy i wolny od zaburzeń odżywiania - jedzenie z przyjaciółmi lub rodziną to jedna z najmilszych chwil w ciągu dnia! :) Przestajesz się izolować, a czas spędzony wspólnie przy posiłku na rozmowach i uśmiechach, nie tylko sprawia, że jedzenie smakuje lepiej, ale też...zacieśnia Wasze więzi! :)
Wiecie, jakie dobre są chorwackie kalmary? :)
5. Selfie - któż nie jest ich mistrzem? ;)
Otóż...osoby z zaburzeniami odżywiania!
Mogą sobie robić zdjęcia wychudzonych ciałek i wstawiać je na instagram, dostając (o zgrozo!) miliony lajków, jednak ich twarze nigdy nie będą wyrażać prawdziwej, beztroskiej radości.
Smutek wymalowany w oczach najmocniej ujawnia to, co siedzi w środku.
Na nic instagramowe filtry i photoshopy.
Zmiana musi zajść w nas samych - w naszym 'self'.
Dopiero wtedy robienie 'samoróbek' stanie się prawdziwą frajdą ! :)
Będąc chorą, wciąż zastanawiałam się, czemu moja twarz jest taka ponura - anoreksja odbiera nam szczerą, naturalną, wewnętrzną radość, a przynosi....pustkę!
Dziś, nawet jeśli robię sobie ''selfie'' w łazienkowym lustrze, to tylko po to, by trochę się powygłupiać! :)


6. Ubrania! Najpierw chudniemy po to, by zmieścić się w wymarzone ubrania. W konsekwencji...wszystkie, najładniejsze ubrania w sklepie są na nas za duże! Nawet tajemniczy (historia głosi, że niektórzy taki noszą) rozmiar ''0'' czyli 32, wisi na nas jak na wieszaku. W niczym nie wyglądamy dobrze, zdrowo, a już na pewno nie seksownie. Z zakupów wracamy... z niczym!
Życie z anoreksją odbiera nam nawet taką prozaiczną radość, jak radość z zakupów...


Dziś znów uwielbiam chodzić po sklepach! I wiecie, jaki mam teraz ''problem''? We wszystkim...wyglądam dobrze! ;) Już niebawem, znów wyjście na zakupy będzie dla Was jedynie dylematem pomiędzy bluzką a bluzeczką z odsłoniętymi ramionami. :)
7. Skoro jesteśmy przy zakupach...sukienki! :) W końcu można wyglądać w nich tak, jak należy. :)
Wiecie, że w Mediolanie, na mój widok w tej czerwonej sukience, wołali ''Angelina Jolie''? ;)

8. Przyjaciele - anoreksja odbiera ich wszystkich. Niszczy więzi, czyni nas samotnymi, zamyka we własnym,chorym świecie, w którym nie ma miejsca dla innych ludzi...

Powyższe zdjęcie było wykonane przed nawrotem choroby...już rok później anoreksja zbudowała mur dzielący mnie od najlepszych przyjaciół...
...jednak zdrowe życie, bez choroby, pozwala zburzyć ten mur! :)


9. Sport - życie z chorobą ma do niego specyficzne podejście. Z jednej strony, osoby chore ćwiczą jak szalone do utraty tchu - z drugiej zaś...nie mają w sobie ŻADNEJ siły na uprawianie jakiegokolwiek sportu.
Każdy wysiłek fizyczny traktowany jest w kategoriach choroby - by spalić kalorie.
Dopiero będąc zdrowym, można w końcu cieszyć się z ulubionych dziedzin sportowych.
W końcu nie jest to przykrą obsesją, a prawdziwą przyjemnością! :)


10. Pasje. Oczywiście, nadal uwielbiam piec i gotować - jednak kiedy powstawała Tęcza w słoiku, zjedzenie publikowanych przeze mnie dań, było stałym liczeniem kalorii i obliczaniem, na ile jedzenia w ciągu dnia mogę sobie jeszcze pozwolić. Dziś, kiedy anoreksja jest już daleko stąd, uwielbiam nie tylko przyrządzać wspaniałe dania - nie mogę się oprzeć, by zaraz odkryć ich smak! Kosztowanie i próbowanie wszystkiego łyżeczką jest u mnie na porządku dziennym. :) Odkrywanie nowych smaków, miłość do jedzenia - to wolność, którą da Ci tylko życie bez choroby. :)


11. Rodzina - anoreksja nie tylko niszczy przyjaźnie, ale tez najsilniejsze, rodzinne więzi. I choć moja mama zawsze była przy mnie, to choroba wykańczała nie tylko mnie - z każdym dniem widziałam,
jak ciężko jej bezsilnie obserwować moją powolną śmierć...
Bez jej wsparcia, moja walka nic by nie znaczyła - i choć nie było łatwo - dziś uwielbiam patrzyć na jej prawdziwy, szczęśliwy uśmiech bez trosk. Bez trosk o moje zdrowie, o życie.
Choroba niszczy wszelkie, rodzinne relacje - jest sprawcą każdej kłótni, płaczu, złych emocji...
Gdy jestem zdrowa, wiem, że nie krzywdzę nie tylko siebie - ale też moich najbliższych. :)

11. Odwracanie się tyłem...do zdjęć. ;)
Gdy byłam chora, bardzo często stawałam tyłem do zdjęcia, odwracając twarz od obiektywu.
Właściwie nie lubiłam zdjęć, obawiałam się, że fotografujący uwieczni mnie właśnie taką, jakiej za wszelką cenę nie chciałam siebie widzieć - chudej i brzydkiej.
Dziś, kiedy staję tyłem do zdjęcia, to tylko dlatego, że...przede mną, otworem, stoi piękny, wspaniały świat,
który pragnę chłonąć, odkrywać, poznawać, brać.
Świat, którego częścią jestem.
a Ty, który świat wybierzesz?































