Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Baletki - polska odpowiedź na francuskie makaroniki?

To niesamowite, że mogę przez 6 dni żyć jak prawie-Francuzka.
Mieszkać w sercu Paryża, na Montmartre, w dzielnicy artystów, podążając ścieżkami Amelii Poulain.
Jeść gorące croissanty i chrupiące bagietki nad brzegiem Sekwany.
Zamawiać na ulicy wielkie naleśniki z kremem kasztanowym, oglądać miasto świateł ze szczytu wieży Eiffla
Pić prawdziwe, francuskie wino przy samym Moulin Rouge. 
Śmiać się, bawić, robić miliony zdjęć.
Kochać - bo podobno to miasto miłości. 
 To niesamowite, że zupełnie WSZYSTKO zorganizowałyśmy same.
Przelot, nocleg, transport.
No dobra, stres jest i na razie wypiera (prawie) całą ekscytację.
Coś czuję jednak, że PRZYGODA dopiero się zaczyna... :) 
 Jutro rano już obudzę się w Paryżu.
Gospodarz może i nie jest rodowitym Francuzem (pozdrawiam całą Kolumbię! ;) ), ale sławne, francuskie ciasteczka 'makaroniki' z pewnością nie są mu obce.
Czym więc go zaskoczyć? (obietnica przywiezienia domowych ciasteczek to był strzał w stopę)
Polskiej wódki zachwalać nie trzeba (jaką polecacie najbardziej? bo chyba kupimy Krupnik), ale jakie ciasteczka najbardziej kojarzą się z Polonią?
Baletki, inaczej zwane 'bitkami' to malutkie, posypane makiem biszkopciki, przełożone marmoladę.
Urocze, słodkie, rodzime.
Nie dość, że kształtem przypominają paryskie makaroniki, to jeszcze i skład podobny (ubite białka + cukier + mąka) i nazwa głupia. 
No bo co ma makaron do ciastka? Lub tym bardziej - baletka?

Poza tym, są prostsze w wykonaniu, no i dobre, bo polskie.
Z takim ekwipunkiem ( + milion swetrów, przewodników, map i słowników) mogę lecieć spokojnie. :)
Au revoir! ;)
Przepis przyuważyłam na ''Moich Wypiekach''.
Baletki - ciasteczka z makiem i marmoladą
/2 blachy pojedynczych ciasteczek - ja robiłam z połowy porcji, na jedną blachę/
  • 3 jajka (biała i żółtka osobno)
  • 80 g cukru
  • 75 g mąki (przesianej koniecznie!)
  • mak do posypania
  • marmolada do przełożenia
 
Białka oddzielić od żółtek; białka ubić na sztywną pianę. Powoli i stopniowo dodawać cukier (jak przy bezach - nie można wsypać cukru na jeden raz) i miksować (ja miksuję dalej przystawką do ubijania białek). Dodać żółtka i zmiksować. Wsypywać powoli mąkę i delikatnie(!) wymieszać.
Ciasto nałożyć do rękawa cukierniczego z grubą okragłą nasadką i wykładać na blachę nieduże krążki, pozostawiając odstępy między ciastkami. Posypać makiem.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 10 minut, aż będą lekko złote. Ja piekę na macie teflonowej, której nie trzeba niczym smarować, ciastka idealnie odchodzą po upieczeniu.
Wystudzić, przełożyć dżemem.
Ważne: białka niedokładnie ubite lub zbyt mocno wymieszana masa jajeczna z mąką zaowocuje płaskimi i rozlewającymi się na blaszce ciasteczkami (zniszczą się pęcherzyki powietrza); płaskie będą również, jeśli blacha z ciastkami będzie czekać na upieczenie pierwszej, należy piec obie na jeden raz. - See more at: http://www.slodkiefantazje.pl/przepisy/3263/baletki---ciasteczka-z-makiem-i-marmolada#sthash.APi5JHUL.dpuf
Białka oddzielić od żółtek; białka ubić na sztywną pianę. Powoli i stopniowo dodawać cukier (jak przy bezach - nie można wsypać cukru na jeden raz) i miksować (ja miksuję dalej przystawką do ubijania białek). Dodać żółtka i zmiksować. Wsypywać powoli mąkę i delikatnie(!) wymieszać.
Ciasto nałożyć do rękawa cukierniczego z grubą okragłą nasadką i wykładać na blachę nieduże krążki, pozostawiając odstępy między ciastkami. Posypać makiem.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 10 minut, aż będą lekko złote. Ja piekę na macie teflonowej, której nie trzeba niczym smarować, ciastka idealnie odchodzą po upieczeniu.
Wystudzić, przełożyć dżemem.
Ważne: białka niedokładnie ubite lub zbyt mocno wymieszana masa jajeczna z mąką zaowocuje płaskimi i rozlewającymi się na blaszce ciasteczkami (zniszczą się pęcherzyki powietrza); płaskie będą również, jeśli blacha z ciastkami będzie czekać na upieczenie pierwszej, należy piec obie na jeden raz. - See more at: http://www.slodkiefantazje.pl/przepisy/3263/baletki---ciasteczka-z-makiem-i-marmolada#sthash.APi5JHUL.dpuf
Białka ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier, cały czas miksując. Dorzucamy po jednym żółtku nadal miksując następnie dosypujemy mąkę. Delikatnie mieszamy, aż składniki połączą się. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego z szeroką okrągłą końcówką. Wyciskamy małe okrągłe kółka w 2 – 3 cm odstępach, każdy posypujemy makiem. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni  przez 10 minut. Wystudzone ciastka smarujemy marmoladą i składamy.

Białka oddzielić od żółtek; białka ubić na sztywną pianę. Powoli i stopniowo dodawać cukier (jak przy bezach - nie można wsypać cukru na jeden raz) i miksować (ja miksuję dalej przystawką do ubijania białek). Dodać żółtka i zmiksować. Wsypywać powoli mąkę i delikatnie(!) wymieszać.
Ciasto nałożyć do rękawa cukierniczego z grubą okragłą nasadką i wykładać na blachę nieduże krążki, pozostawiając odstępy między ciastkami. Posypać makiem.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 10 minut, aż będą lekko złote. Ja piekę na macie teflonowej, której nie trzeba niczym smarować, ciastka idealnie odchodzą po upieczeniu.
Wystudzić, przełożyć dżemem.
Ważne: białka niedokładnie ubite lub zbyt mocno wymieszana masa jajeczna z mąką zaowocuje płaskimi i rozlewającymi się na blaszce ciasteczkami (zniszczą się pęcherzyki powietrza); płaskie będą również, jeśli blacha z ciastkami będzie czekać na upieczenie pierwszej, należy piec obie na jeden raz. - See more at: http://www.slodkiefantazje.pl/przepisy/3263/baletki---ciasteczka-z-makiem-i-marmolada#sthash.APi5JHUL.dpuf

piątek, 11 lipca 2014

Kajzerki z makiem lub sezamem - najsmaczniejsze!

Zdaje się, że jedzenie domowego pieczywa na weekendowe śniadanie to już niemal rytuał. ;)
Dobra, w tygodniu mogę sobie wyskoczyć po bułkę do freszmarketu, ale na niedzielny poranek musi być coś bardziej wyjątkowego niż odpiek głęboko mrożonego pieczywa.
Wypiek bułeczek i chlebów wyparł pieczenie ciast, a kiedy waga osiąga maksymalnie akceptowalny (przeze mnie) pułap (kiedy ja tyle przytyłam? o tym poniżej), zjedzenie jogurtu greckiego z malinami i bezikami wydaje się być lepszym pomysłem niż kawał tłuściutkiego brownies. 
Nawet, jeśli byłoby z malinami. ;)
W sobotni wieczór trenuję bicepsy zagniatając mąkę z drożdżami i innymi bajerami, a o poranku dom pachnie chlebem...
 Te kajzerki są wyśmienite. Delikatne, puszyste, a dzięki dodatkowi masła - idealnie rozpływają się w ustach - nawet jeszcze w poniedziałek! ;)
Bardzo miękkie, z makiem czy sezamem - smakują zarówno z dżemem jak i żółtym serem!
To będą chyba moja ulubione bułeczki na Tęczy w słoiku....naprawdę myślę, że już powinniście być w kuchni, trenując swoje bicepsy... ;)

Przyznam, ich finezyjne zwinięcie nie jest wcale takie proste, ale coś tam mi chyba wyszło. ;)

Kajzerki najlepsze
/8 dużych sztuk, po 90 gram/
(wartość energetyczna 1 buły - ok 230 kcal)

350 g mąki pszennej
60 g mąki ziemniaczanej
20 g cukru
2 łyżeczki soli
1 jajko
230 ml mleka
30 g świeżych drożdży
40 g miękkiego masła

do posmarowania: jajko wymieszane z łyżką mleka
do posypania: mak, sezam, sól gruboziarnista etc.

Mąki wymieszać z cukrem i solą.
Mleko delikatnie podgrzać, rozpuścić w nim drożdże i połączyć z pozostałymi składnikami. Zagnieść miękkie, sprężyste ciasto.
Z ciasta uformować kulę, posmarować ją delikatnie olejem roślinnym lub dodatkowym, roztopionym masłem, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na godzinę.
Wyrośnięte ciasto podzielić na porcje o wadze 70-80 g.
Z każdej formować wałek ciasta o długości 30 cm.
Trzymając koniec wałka, zrobić podwójną pętelkę na wałku (z ciasta), zawijając oba końce pod spód.
Bułeczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Odstawić na ok. 30 minut.
W tym czasie nagrzać piekarnik do 200 st C.
Kajzerki posmarować jajkiem wymieszanym ze śmietaną i posypać, czym kto lubi.
Wstawić do piekarnika. Piec ok. 20 minut.
Smacznego!
Było o bułkach, a teraz o tym, co pewnie interesuje dużą (jak nie większą) część czytelników... ;)
Czy akceptuję fakt, że przytyłam? Raczej nie. 
Czy chciałabym znów schudnąć? Pewnie tak.
Czy schudnę? Zapewne nie. 
Dlaczego?
Bo jestem silniejsza, ładniejsza, mądrzejsza i...skromniejsza. ;)
Bo nie tylko fruwam nad ziemią - ja po niej mocno stąpam (no, a przynajmniej mocniej.. ;) ).
Bo mam znowu odwagę, by sięgać po swoje marzenia.
Bo dobry obiad ze znajomymi na mieście daje mi więcej energii, niż widok coraz niższych cyfr na wadze.
To tak, jakby po ciężkiej podróży wrócić 'do siebie'.
Do tego, kim byłam, kim wciąż jestem. 
Do tego, co na (dłuższą) chwilę odebrała mi choroba.
Wróciłam, to znów Ja.

niedziela, 5 stycznia 2014

Francuskie bułeczki brioche z makiem i budyniem na nowy rozdział

Kiedy na początku grudnia dostałam od mamy czekoladowy kalendarz adwentowy z motywem wielkiego Mikołaja na froncie, zaczęłam się zastanawiać, czy to ja ścigam dzieciństwo, czy to ono wciąż ściga mnie.
W nowym roku, obudziłam się w pokoju bez wszędobylskiej na półkach, długopisach, ścianach i biurku - główki popularnego, białego kotka z kokardką, który nie wiedzieć czemu, nie ma ust (serio mi się to podobało?).
Poza Borsukiem w piżamie (patrz: zdjęcie poniżej) zniknęły wszystkie maskotki, stare kalendarze, nienoszone ubrania, niedziałające sprzęty, nietrafione prezenty, stare rachunki za torebkę z galerii czy mleko z biedronki.
Wszystko to, co miało być na ''jeszcze się przyda'', a nigdy się nie przydało, oczywiście.
W nowym roku, obudziłam się w pokoju otulonym świeżością nowej pościeli w kwiaty, miękkością sterty poduszek i zapachem ciepłych, drożdżowych bułeczek...
W nowym roku, obudziłam się w pokoju, w którym (na nowo) znajdowałam siebie.
Bez obietnic, bez postanowień, po prostu wstałam i ruszyłam po marzenia.
Pierwsze?
Już się spełnia. :)


Te bułeczki to takie słodkie, ''małe chlebki''. :)
Czy to nie brzmi uroczo? 
Francuzi, kupując bułki, proszą o ''petit pain'', co dokładnie oznacza... właśnie mały chlebek. 
Takie pyszne, mięciutkie drożdżówki możecie zjeść sobie na śniadanie, choć ja jadłam je po 20, na kolację. :D 
Francuskie ciasto brioche jest mega tłuste (350 g masła!), ale takie ma właśnie być.
Dzięki temu jest delikatne, maślane i puchate, a każdy kęs rozpływa się na podniebieniu.
Wymaga serca i cierpliwości. Długo wyrabiamy, długo czekamy.
Urokliwe ślimaczki wypełniam masą makową i waniliowym crème pâtissière, wierzch zwieńczam lepkim lukrem, bo ma być słodko.
Słodko, miło i na temat. 
Samo ciasto jest wprost genialne. 
A nadzienie?
Jest super, ale pewnie i tak macie już na nie własny pomysł... :)
Bułeczki brioche z makiem i budyniem
/12 bułeczek/
(wartość energetyczna 1 bułeczki o wadze ok. 130g - ok. 500 kcal)

60 ml ciepłej wody
1 łyżka + 1 łyżeczka (9 g) suchych drożdży instant
500 g przesianej mąki pszennej tortowej
65 g cukru
1 i 3/4 łyżeczki soli
5 dużych jajek
350 g niesolonego masła (średnio miękkiego)

Nadzienie makowo - budyniowe:

1. Masa makowa:

1 szklanka gotowej masy makowej 

2. Krem budyniowy (Crème pâtissière), można zastąpić 1 szklanką ugotowanego budyniu waniliowego lub śmietankowego:

250 ml mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
50 g cukru
3 małe żółtka
1,5 łyżki mąki pszennej
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

Lukier:
1 filiżanka cukru pudru
sok z cytryny

oraz roztrzepane jajko do posmarowania

Przygotowanie:

  • Wieczorem dnia poprzedzającego pieczenie przygotować Krem budyniowy (przepis poniżej) oraz zagnieść ciasto drożdżowe Brioche. Do kubka z ciepłą wodą wsypać drożdże, wymieszać i odstawić na około 15 minut, do czasu aż drożdże się spienią. Do dużej miski wsypać mąkę, cukier, sól oraz drożdże z wodą, wymieszać drewnianą łyżką. Dodać 3 jajka i za pomocą miksera ręcznego miksować składniki na wolnych obrotach lub mieszać drewnianą łyżką. Dodać kolejne jajko, zwiększyć nieco obroty miksera i miksować aż składniki się prawie połączą w jedną masę. Dodać kolejne jajko i dalej miksować. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne.
  • Ciasto wyrabiać przez 10 - 15 minut rękami lub mieszadłem miksera (ciasto będzie odchodziło od ręki). Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 i 1/2 - 2 godziny. Dodawać partiami masło, po około 2 łyżki i łączyć je z ciastem, wyrabiając rękami lub mikserem na średnich obrotach. Później dodawać więcej masła w mniejszych odstępach czasu, w miarę jak będzie ono szybciej łączyło się z ciastem. Miksować tylko do czasu połączenia się masła z ciastem. Ciasto włożyć do miski, przykryć folią i wstawić na noc do lodówki.
  • Następnego dnia rano wyjąć ciasto drożdżowe z lodówki i rozwałkować je na lekko posypanej mąką stolnicy, na grubość 1/2 cm, nadać mu kształt kwadratu o boku 35 cm. Rozsmarować krem budyniowy (crème pâtissière), a następnie masę makową. Ciasto zwinąć dość ciasno w roladę, zlepić brzegi (końce i bok), pokroić w poprzek na kawałki o szerokości 2 i 1/2 cm. Układać na dwóch blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia przecięciem do góry, zachowując około 5 cm odstępy. Posmarować jajkiem. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około 1 - 1 i 1/2 godziny.
  • Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Makowce posmarować jeszcze raz jajkiem i wstawić do środkowej części piekarnika. Piec przez około 25 minut na złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i wyłożyć na metalową kratkę do wystudzenia. Upiec makowce z drugiej blaszki. Przygotować lukier: cukier puder wsypać do miseczki i dodawać sok z cytryny w takiej ilości aby otrzymać gęsty lukier. Posmarować nim makowce.
Krem budyniowy (crème pâtissière): Do garnka wlać mleko i wsypać połowę cukru. Na średnim ogniu doprowadzić do zagotowania. W międzyczasie ubijać żółtka z pozostałym cukrem na puszysty krem, przez około 5 minut. Do żółtek przesiać oba rodzaje mąki i zmiksować na jednolitą masę. Stopniowo dodawać gorące mleko do ubitego kremu, ciągle mieszając. Przelać do garnka i krem zagotować na średnim ogniu, ciągle mieszając. Gotować miksując energicznie przez 2 minuty. Przelać do miski i wymieszać z ekstraktem z wanilii. Krem wystudzić, przykryć i wstawić do lodówki. 

niedziela, 13 października 2013

Razowa chałka dyniowa

Przysięgam - to już ostatni przepis z użyciem dyni!
No, a przynajmniej w tym roku. :D
Puszysta, pomarańczowa chałka, która - poza dynią - skrywa w sobie... razową mąkę!
Lekko słodka i mięciutka - sprawdza się solo, z dżemem, a nawet z polędwicą sopocką i działkowym pomidorem. ;)
Dyniowe bułeczki, które pokazałam któregoś ranka na tęczowym fejsbuku (KLIK), tak bardzo Wam się spodobały, że postanowiłam znów wykorzystać dynię w domowym pieczywie.
(focia z Instagramu - obserwujcie mnie! :D KLIK)

Tym razem -  zanim po chałce zostały tylko ziarnka maku - zdążyłam zrobić zdjęcia, więc dzielę się przepisem... ;)
Razowa chałka dyniowa
/1 chałka ok. 500 g/
(wartość energetyczna w 100g - ok. 320 kcal)


  • 140 g mąki pszennej razowej (może być pełnoziarnista)
  • 120 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka drożdży instant
  • 60 ml ciepłej wody
  • 25 g oleju
  • 60 g puree z dyni (jak zrobić puree? KLIK)
  • 1 jajko
  • 50 g cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • jajko do posmarowania chałki + ew. mak/sezam do
    posypania wierzchu
Drożdże zalać ciepłą wodą, wymieszać. Dodać jajko, żółtko, puree z dyni, olej, cukier i sól. Wymieszać. Dodać 3/4 przygotowanej mąki. Wyrabiać około 10 minut dodając powoli mąkę (w między czasie dosypując mąki) Ciasto powinno delikatnie się kleić, być sprężyste i miękkie.
Wyrobione ciasto umieścić w naoliwionej misie, przykryć i odstawić na 1,5 godziny. Po tym czasie ciasto podzielić na 5 wałeczków. Zapleść chałkę, krawędzie podwijając pod spód. Uformowaną chałkę ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub wsadzić do keksówki. 


Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 40-50 minut. Wyrośniętą chałkę posmarować jakiem, ew. posypać makiem/sezamem.
Piec około 30 minut w temperaturze 180oC.



czwartek, 30 maja 2013

Paluchy z makiem

Nie wiem jak Wy, ale ja często wchodzę do piekarni po lekko maślane bagietki z makiem, zwane potocznie - nie wiedzieć czemu - paluchami. ;)
Oczywiście wiem, że ludzie jadają je na słodko (stąd powidła na zdjęciu) lub po prostu same, ''suche''.
Ja, pieczywo maślane najbardziej lubię z szynką i pomidorem.
Ewentualnie chałkę z makrelą i cebulką, no, ale to przecież tylko ja. ;)
 Zamknięte piekarnie (bo Boże Ciało) i deszcz za oknem (bo...maj?) to idealny pretekst, by upiec ciepłe, domowe bułeczki.
Może właśnie te puszyste paluchy z makiem? :)
Na zachętę dodam - ciasto wyrasta tylko godzinę! :D
Wstawcie je po prostu do drugiej miski, z ciepłą wodą!
Paluchy z makiem
/ok. 7-8 sztuk/
(wartość energetyczna w 100g - 283 kcal)
  • 500 g mąki
  • 2 łyżki miękkiego masła (użyłam niskotłuszczowego Turek - da się na nim piec! :D)
  • 1 łyżeczka soli (dałam 2)
  • 3 łyżki maku (40 g)
  • 1,5 łyżeczki suchych drożdży
  • 4 łyżki miodu
  • 150 ml mleka (dałam 250 ml, bo ciasto było jakieś zbite)
  • 125 ml wody
  • 1 jajko + łyżka mleka (do posmarowania)
Przygotowanie:
Do naczynia przesiać mąkę, dodać masło i wyrobić, aż całość będzie przypominała kruszonkę. Dodać sól, mak i drożdże. Mleko z wodą i miodem podgrzać i ciepłe wlać do pozostałych składników. Wyrobić miękkie, elastyczne ciasto, oprószając blat i dłonie mąką. Ciasto przełożyć z powrotem do miski, przykryć wilgotną ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około 1 godziny). Najlepiej miskę z ciastem włożyć do dużej michy z bardzo ciepłą wodą - to przyspieszy proces wyrastania. :)
Z wyrośniętego ciasta formować wałeczki, ułożyć na blasze i pozostawić na 15 minut aż lekko podrosną. Posmarować z wierzchu jajkiem roztrzepanym z mlekiem i posypać po wierzchu makiem. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni około 15 - 18 minut, aż ładnie się zarumienią.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...