Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Nocny chleb pełnoziarnisty - weekendowe śniadanie



I lubię nocą słuchać gwiazd. Są jak pięćset milionów dzwoneczków.
Mały Książe, Antoine de Saint-Exupéry


I nocą, gdy wracam do domu i spoglądam w niebo, to nawet te pół księżyca, też mnie zachwyca. 
Zasypiam z melodią gwiazd w głowie.
A rano, rano piekę chleb, pachnący ciepłem, domem, dobrem. 
Chleb pachnący szczęściem, które w dodatku można dzielić, 
kromka po kromce.

I to nie żadna magia (choć może jednak! ;)), ale ten chlebek rośnie właśnie przez taką noc.
Zarabiasz go przed snem, a o poranku już pieczesz - i ot, za moment, cieszysz się smakiem świeżej, jeszcze ciepłej kanapki z roztapiającym się na niej masłem...
Czy to nie doskonały, leniwy poranek...? 



Nocny chleb pełnoziarnisty 
/1 bochenek, długa keksówka/
  • 350 g mąki pełnoziarnistej
  • 300 g mąki pszennej
  • 200 ml mleka
  • 200 ml ciepłej wody
  • 25 g świeżych drożdży
  • łyżka cukru + łyżeczka cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • garść płatków owsianych do obsypania chlebka
Zrobić rozczyn - do podgrzanego mleka dodać pokruszone drożdże, łyżeczkę cukru i łyżkę mąki - wymieszać dokładnie i odstawić na ok 10 minut, aż rozczyn się ładnie spieni i urośnie.
W dużej misce wymieszać mąki, cukier, sól - dodać spienione drożdże i ciepłą wodę - wymieszać i zagnieść wszystko w gładkie i elastyczne ciasto. 
Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, wierzch chlebka skropić zimną wodą i obsypać płatkami owsianymi -  przykryć całość ściereczką i schować na noc do lodówki.
Rano wyciągnąć chlebek na 30 minut przed pieczeniem - żeby się ocieplił i ciut podrósł jeszcze.
Wsadzić go do nagrzanego na 190 stopni piekarnika - piec chlebek przez 40 minut, po upieczeniu wyciągnąć z piekarnika i przestudzić lekko przed krojeniem na kromeczki. :)

piątek, 11 lipca 2014

Kajzerki z makiem lub sezamem - najsmaczniejsze!

Zdaje się, że jedzenie domowego pieczywa na weekendowe śniadanie to już niemal rytuał. ;)
Dobra, w tygodniu mogę sobie wyskoczyć po bułkę do freszmarketu, ale na niedzielny poranek musi być coś bardziej wyjątkowego niż odpiek głęboko mrożonego pieczywa.
Wypiek bułeczek i chlebów wyparł pieczenie ciast, a kiedy waga osiąga maksymalnie akceptowalny (przeze mnie) pułap (kiedy ja tyle przytyłam? o tym poniżej), zjedzenie jogurtu greckiego z malinami i bezikami wydaje się być lepszym pomysłem niż kawał tłuściutkiego brownies. 
Nawet, jeśli byłoby z malinami. ;)
W sobotni wieczór trenuję bicepsy zagniatając mąkę z drożdżami i innymi bajerami, a o poranku dom pachnie chlebem...
 Te kajzerki są wyśmienite. Delikatne, puszyste, a dzięki dodatkowi masła - idealnie rozpływają się w ustach - nawet jeszcze w poniedziałek! ;)
Bardzo miękkie, z makiem czy sezamem - smakują zarówno z dżemem jak i żółtym serem!
To będą chyba moja ulubione bułeczki na Tęczy w słoiku....naprawdę myślę, że już powinniście być w kuchni, trenując swoje bicepsy... ;)

Przyznam, ich finezyjne zwinięcie nie jest wcale takie proste, ale coś tam mi chyba wyszło. ;)

Kajzerki najlepsze
/8 dużych sztuk, po 90 gram/
(wartość energetyczna 1 buły - ok 230 kcal)

350 g mąki pszennej
60 g mąki ziemniaczanej
20 g cukru
2 łyżeczki soli
1 jajko
230 ml mleka
30 g świeżych drożdży
40 g miękkiego masła

do posmarowania: jajko wymieszane z łyżką mleka
do posypania: mak, sezam, sól gruboziarnista etc.

Mąki wymieszać z cukrem i solą.
Mleko delikatnie podgrzać, rozpuścić w nim drożdże i połączyć z pozostałymi składnikami. Zagnieść miękkie, sprężyste ciasto.
Z ciasta uformować kulę, posmarować ją delikatnie olejem roślinnym lub dodatkowym, roztopionym masłem, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na godzinę.
Wyrośnięte ciasto podzielić na porcje o wadze 70-80 g.
Z każdej formować wałek ciasta o długości 30 cm.
Trzymając koniec wałka, zrobić podwójną pętelkę na wałku (z ciasta), zawijając oba końce pod spód.
Bułeczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Odstawić na ok. 30 minut.
W tym czasie nagrzać piekarnik do 200 st C.
Kajzerki posmarować jajkiem wymieszanym ze śmietaną i posypać, czym kto lubi.
Wstawić do piekarnika. Piec ok. 20 minut.
Smacznego!
Było o bułkach, a teraz o tym, co pewnie interesuje dużą (jak nie większą) część czytelników... ;)
Czy akceptuję fakt, że przytyłam? Raczej nie. 
Czy chciałabym znów schudnąć? Pewnie tak.
Czy schudnę? Zapewne nie. 
Dlaczego?
Bo jestem silniejsza, ładniejsza, mądrzejsza i...skromniejsza. ;)
Bo nie tylko fruwam nad ziemią - ja po niej mocno stąpam (no, a przynajmniej mocniej.. ;) ).
Bo mam znowu odwagę, by sięgać po swoje marzenia.
Bo dobry obiad ze znajomymi na mieście daje mi więcej energii, niż widok coraz niższych cyfr na wadze.
To tak, jakby po ciężkiej podróży wrócić 'do siebie'.
Do tego, kim byłam, kim wciąż jestem. 
Do tego, co na (dłuższą) chwilę odebrała mi choroba.
Wróciłam, to znów Ja.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...