Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 czerwca 2015

Sałatka z truskawkami, fetą i rukolą - w słoiku :)

Pogoda doskonała, długi weekend trwa, a na domiar dobrego właśnie rozpoczął mi się urlop. ;)
Grzechem byłoby nie skorzystać i...nie urządzić grilla!
Jeśli jeszcze nie rozpoczęliście sezonu grillowego - koniecznie nadróbcie to dziś lub jutro (a najlepiej i jutro i dziś! ;)).
A poza standardową kiełbaską z musztardą czy zamarynową wczoraj piersią z kurczaka, zaskoczcie swoich gości truskawkową, lekką sałatką...w słoiku! :)

Przygotowanie takiej sałatki jest banalnie proste, a efekt, jak widać, wprost rewelacyjny. ;)
Wystarczą tylko trzy składniki, by w kilka minut mieć takie słoiki!
Dressing to już kwestia gustu, u mnie był miodowo-musztardowy, choć sos balsamiczny chyba zrobiłby lepszą robotę. :)

Uwaga! Zdjęcia nie zawierają lokowania produktu! ;)

Sałatka z truskawkami, fetą i rukolą 
/7 średnich słoiczków, lub takich, jak na zdjęciu, duże, małe itp./

  • 400 g truskawek, umytych, odszypułkowanych
  • opakowanie sera typu feta (u mnie półtłusty)
  • rukola
dressing miodowo-musztardowy:

  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • 3 łyżki miodu
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżeczki musztardy
  • ew. sól i pieprz do smaku ( w przypadku bardzo ostrej musztardy, można pominąć)
+ czyste, umyte słoiczki

W słoiczkach, warstwami układać: rukolę, 2 truskawki i pokruszoną fetę - czynność powtórzyć, aż do napełnienia słoiczka.
Składniki sosu wymieszać, sałatkę polewać nim bezpośrednio przed podaniem i jedzeniem. :)
Tak przygotowaną sałatkę można również przechowywać w lodówce lub, po zakręceniu wieczkiem słoika - zabrać ze sobą na piknik! :)



wtorek, 1 października 2013

Jesienna uczta w restauracji Zielona we Wrocławiu

Wiecie, że najfajniejsze, wrocławskie restauracje znajdziecie nie tylko w centrum miasta, a na jego obrzeżach? :)
Takie, jak przytulna restauracja Zielona, będąca częścią Zielonego Centrum ogrodniczego, które rozkwita we wrocławskich Psarach.
To właśnie tu, w otoczeniu uroczych dekoracji (widzicie te lampiony pod sufitem?), zjecie pyszny obiad z deserem, wypijecie domowy kompot, a także odpoczniecie po zakupach drzewek i kwiatów do Waszego ogrodu (lub na balkon... ;) ).
W ramach akcji Blogerzy Smakują, zostałam zaproszona do owej restauracji, w celu rozsmakowania się w ich ''zielonym'' menu.
Rozgrzewająca zupa krem? Może grillowany indyk? Albo lekka sałatka?
Sympatyczna Pani Manager ułatwia nam podjęcie wyboru - propozycja spróbowania sezonowego, jesiennego menu jest niezwykle kusząca... :)
Naszą wielką ucztę rozpoczyna tzw. ''starter'', składający się z aksamitnej, dyniowej pasty z dyni Hokkaido oraz świeżej, pszennej bagietki. Każdy z nas (nawet ten od dyń stroniący) z wielką chęcią sięga po kolejną łyżeczkę dyniowej przystawki. 

Apetyty rozbudzone!
Łyżeczki zamieniamy na łyżki i rozsmakowujemy się w cieple kremowych zup...
Na jaką byście się zdecydowali? 
Aromatyczny krem pomidorowy, ze świeżymi ziołami, ciągnąca się mozzarellą i pachnącą bułeczką (12 zł) czy może... kremową zupę z dyni, ukoronowaną kwaśną śmietaną i chrupiącymi, dyniowymi ziarnami (12 zł)?
My bierzemy obie! :)
Jednak to rozpływający się w ustach ser sprawia, że nie mogę oderwać się od gęstej, idealnie doprawionej pomidorówki. :)
W oczekiwaniu na kolejne danie, testuję...zielony plac zabaw! :) 
Jeśli macie dzieci (lub tak jak ja - sami nimi jesteście :p), to świetne miejsce do spożytkowania energii, w przerwie między zupą a drugim daniem. Albo deserem. ;)
Podczas gdy ja bawię się wchodząc do plastikowego domku, na naszym stole lądują urocze, dyniowe placuszki, o wabiącym, korzennym aromacie (14 zł).
Podane w bezbłędnym towarzystwie żurawinowego sosu, rukoli i pestek dyni.
Chrupiące z zewnątrz - puchate w środku, w smaku gdzieś pomiędzy słodkim racuchem a słonym plackiem ziemniaczanym. Obok kwaśna śmietana, w której z rozkoszą maczam każdy, plackowy kęs.
Brawa dla szefa kuchni! - wszyscy pełni 'ohów' i 'ahów' uznania, szybko opróżniamy swoje talerze. :)
Przyznam - z chęcią poznałabym 'tajemną recepturę', by móc w domu cieszyć się smakiem tych genialnych placków... :)

Czas na danie główne!
Jesteś jaroszem? Tradycjonalistą? Fanem kuchni fushion? 
W menu każdy znajdzie coś dla siebie!
Ja otrzymuję osiem, zgrabnie zlepionych pierożków z dynią i fetą (16 zł), będących fajną alternatywą dla typowych - ruskich. Unurzane w kwaśnej śmietanie, nabijane nie tylko przez mój widelec, znikają z talerza w ekspresowym tempie... ;)
Z zaciekawieniem spoglądam na talerz z grillowanym indykiem, wprost pomalowanym sosem z mango i dyni (29 zł).
Całość dopełnia kremowe risotto dyniowo-cukiniowe i mieszanka świeżych sałat  -  uwierzycie, że nawet nasz ' kulinarny tradycjonalista'  połakomił się na to smakowicie przyrządzone danie? ;)
Jeśli jednak Wasze podniebienie nie lubi eksperymentów - wybierzcie klasykę
Soczysty w środku, panierowany filet z kurczaka, w asyście pieczonych ziemniaczków, surówki z marchwi i sosu tzatziki (23 zł) to zawsze sprawdzony pomysł na smaczny obiad. :)
Wciąż głodni? ;)
Kelner już niesie bogatą sałatka z soczystym, słodko-ostrym, grillowanym indykiem (24 zł), którą spokojnie można potraktować jako...kolejne danie główne? :D
Wyjątkowy sposób podania (osobno mięso i sałata) tworzy na talerzu  estetycznie - apetyczną  kompozycję
Mimo uczucia najedzenia, z chęcią wyciągamy nasze widelce w stronę - lekkiego przecież - dania... :)
Zaschło Wam w gardle, z wrażenia? :)
Popijcie to domowym kompotem z sezonowych owoców (4 zł - 300 ml)!
Choć nie jestem fanem żadnych owocowych napojów, wierzę na słowo współbiesiadnikom, zachwycającym się smakiem kompotu z dyni oraz jabłkowo-śliwkowym . :)
Odpuścić sobie deser?
Nigdy - wszak nie byłabym sobą! 
Dwa, spore kawałki dyniowego ciasta to jednak w tym momencie wystarczająca ilość na trzy osoby... ;)
Wzielibyście to z kwaskową, pomarańczową konfiturą (10 zł), czy z czekoladowo-orzechowym posmakiem (10 zł)?
Polecam oba! ;)
...a co na talerzach zostało - to się nie zmarnowało! ;)
Wszystko, czego nie pomieściły już nasze brzuchy - uprzejma kuchnia zmieściła w ładne, jednorazowe pudełeczka ''na wynos''.
To była prawdziwa, jesienna uczta - nie tylko podniebienna, za co przeogromnie dziękuję! :)
Restauracja Zielona dostarczyła nam licznych, kulinarnych doznań, zamieniając zwykły obiad w fantazyjną przygodę dla zmysłów
Intrygujące smaki, aromatyczne zapachy, eklektyczny wystrój i ciepła, przytulna atmosfera...
To miejsce, do którego warto wracać - nawet, jeśli nie jesteście właścicielami ogródka, działki czy balkonu... ;)

Adres restauracji:
Restauracja Zielona
Galeria Ogrodnicza
Zielone Centrum
ul. Główna 1C
51-180 Wrocław-Psary


http://www.restauracja-zielona.pl/



czwartek, 9 sierpnia 2012

Sałatka z arbuzem i znów znikam

Zaproponowano mi całkiem spontaniczny wyjazd nad morze, do Ustki.
Niewiele myśląc, ustawiłam się w kolejce po bilet pociągowy, na dworcu PKP.
Tym razem, motywem przewodnim pakowania jest ''pamiętaj, że sama będziesz targać swój bagaż'', co znacznie ułatwia selekcję rzeczy potrzebnych. ;) 
Co prawda, wizja 9 godzin spędzonych w akompaniamencie wesoło kołaczących szyn nie należała do moich ulubionych form spędzania wolnego czasu.
Potajemnie więc obmyślałam już plan upieczenia jakiś uzależniających (''to już naprawdę ostatnie!''), wyjazdowych ciastko-umilaczy...(macie jakieś sprawdzone, pyszne propozycje? :D)



Tym bardziej, że kupiłam sobie aką fajną puszkę, do przymykania swych słodkich skarbów.
O, taką o:

Podobno samymi ciastkami człowiek nie żyje (nie?), więc i prowiant być musi...


Tych jednak, którzy zamiast oglądać zdjęcia przekrojonych na blacie bułek - wolą dziś zjeść lekką kolacyjkę - zapraszam na orzeźwiającą sałatkę z arbuzem i fetą... :)


Sałatka z arbuzem i fetą
(naje się 4-6 osób)

  • 1/2 arbuza
  • 200g fety
  • 1/2 sałaty
  •  czerwona cebula
  • 2 limonki
  • 1/3 pęczka mięty
  • 1/3 pęczka natki
  • 3 łyżki oliwy
  • sól i pieprz

1. Cebulę obrać, pokroić w piórka, zalać sokiem wyciśniętym z limonek, odstawić na ok. 10 minut.
2. Natkę i miętę opłukać, dość grubo posiekać. Sałatę umyć, osuszyć, porwać na kawałki.
   Fetę pokroić w kostkę. Z arbuza odciąć skórkę, usunąć pestki, pokroić w kostkę.
3. Połączyć sałatę, natkę, arbuza i fetę. Cebulę wrzucić do sałatki, sok zlać, rozpuścić w nim szczyptę soli.
    Dodać miętę oraz pieprz. Wlać 3 łyżki oliwy i mieszać, aż powstanie      aksamitna emulsja.
    Sałatkę polać sosem, starannie wymieszać.



Ja swoją zagryzłam pszenną bułeczką z masełkiem. :)
Aha! Nie zabierajcie się do jej przyrządzania przy burczącym żołądku.
No, chyba, że lubicie mieć arbuza na podłodze.
I na krześle, ścianie, bluzie...



Kolorowo - sałatkowo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...