wtorek, 14 kwietnia 2015

Mój dzienny jadłospis - FOTO-MENU w zdjęciach (2000 kcal)

Jak dotąd, gdy kogoś z mojej rodziny lub znajomych dopadło w ostatnim czasie przeziębienie, nie mogłam się nadziwić, jak przy TAKIEJ pogodzie można w ogóle chorować.
Otóż można.
Można mieć grypę, kaszel, czerwony nos, bóle stawów, opuchnięte węzły chłonne i ciężkie od zatok powieki.
Można leżeć cały dzień w łóżku i być zupełnie nie podobnym do nikogo, a już na pewno nie do siebie samego.
I można się dziwić, można kaszleć, otwierać już ósmą paczkę chusteczek i narzekać na swój los, ale już z całą pewnością nie można wychodzić z domu, by cieszyć się rozbujałą na maksa wiosną.
Jeść, spać, m a rz y ć, jeść, spać...

...nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło!
No bo chyba nie ma lepszych warunków do sfotografowania wszystkich swoich posiłków, niż 24-godzinne kwarantanna w domu, co nie? ;)

Moje foto-menu, czyli mój dzienny jadłospis zobrazowany w zdjęciach pojawił się już na blogu kilka razy.
Prośby o kolejny, pojawiła się przy okazji poprzedniego wpisu, w którym wspomniałam o zwiększeniu dziennej dawki kalorii (z ok. 1500 kcal na 2000-2500 kcal), w celu tzw. ''wbicia na masę''. ;)
Specjalnie dla Was, prezentuje moje dzisiejsze 'menu' w obrazkach, z podpisami i średnią, szacowaną wartością kaloryczną.
Tak samo, jak w przypadku moich przepisów - wartość kaloryczna jest podawana w przybliżeniu, na tzw. ''oko'' - przy czym dzisiejszy bilans wyniósł ok. 2300 kcal.
Myślę więc, że...misja zakończona sukcesem! :)

I Śniadanie, godz..7:00: bułka wieloziarnista 70g, avocado, jajko na twardo, wędlina, serek śmietankowy, rzodkiewki, masło orzechowe (20 g), borówki, pomidorek malinowy, sok pomarańczowy bez cukru (ok. 600 kcal)
II Śniadanie, godz. 10:30: Nutridrink czekoladowy, proteinowy (300 kcal) + pół bułki pszennej z masłem orzechowym (20g) i plasterkami banana (ok. 250 kcal)
Obiad, godz 14:00: pieczony schab z sosem pieczeniowym, 5 klusek śląskich (jedna zjedzona zaraz po wyjęciu z garnka ;)), marchewka z ananasem, buraczki, zielona herbata (ok. 600 kcal)

Podwieczorek, godz. 15:30: dwa solone krakersy, z nutellą (10g) i masą krówkową (10g) + szklanka mleka sojowego naturalnego (ok. 220 kcal)

Kolacja, godz. 18:00: dwie kromki z pszennej bułki (30g) z avocado i wędliną/margaryną, serem białym półtłustym, wędliną, pomidor, plasterek pasztetu (z królikiem! :O), fervex malinowy (ok.300 kcal)

<3

52 komentarze:

  1. Ależ pysznie i zdrowo u Ciebie :) Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jest jakoś super zdrowo, ale według mnie idealnie - bo najważniejszy jest umiar we wszystkim.
      Pozdrawiam, kluskożerca :3

      Usuń
    2. dziękuję i również pozdrawiam kluskożercę :)

      p.s. nigdy nie staram się zbytnio, żeby było zdrowo, najważniejsze jest dla mnie, żeby mi smakowało :)

      Usuń
    3. przepraszam bardzo, ale nie mogę się powstrzymać- CO TUTAJ JEST NIEZDROWEGO?! (poza łyżeczką nutelli?! ale też nie popadajmy w paranoję)
      ps: też lubię kluski śląskie

      Usuń
  2. Takie menu to ja rozumiem! Nie mogę już patrzeć na te głodowe jadłospisy "zdrowo odżywiających się blogerek, którym tyle wystarcza" :) Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei denerwują wrzucane przez bardzo szczupłe blogerki zdjęcia kalorycznego jedzenia i słodyczy - pewnie nie jedzą tego, co fotografują, bo w te liczne przypadki "dobrej przemiany materii" nie wierzę.

      Usuń
    2. Też tak sądzę! Ani głodowe porcje ani pizze 40 cm i 300 g Milki czy słoje PB (I pisanie, że zjadły całe) mnie nie przekonują. Eh a takich postów na blogach coraz więcej... dlatego nie czytam już większości. :/

      Usuń
  3. Brawo Roksanko :) trzymaj tak dalej :) walcz z chorobą wszystkimi siłami i pokaż, jak wygląda Tęcza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo zdrowo :) jest wszystko super zbilansowane i smakowite i ślicznie podane :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smakowicie, ale jak dla mnie (chodzi mi, że na mój organizm :D) za mało :D Boże, jak sobie tak oglądam niektóre jadłospisy to czuję się jak słoń.

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku jaki Świetny Jadłospis *.* ! Masz tyle w sobie motywacjii <3
    Zjadłabym wszystko i te zdjęcia są prześliczne . Wracaj do Zdrowia;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za mało białka, za dużo cukrów prostych, ale trzeba przyznać, że jest bardzo smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo zawyżasz te kalorie. Ciekawe czy wgl uda Ci się przytyć i potem znów to utrzymać. Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rocksanka, mogłabym zapytać się ile teraz ważysz? Mnie też rozbroiło przeziębienie! Trzymaj się! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba Twój jadłospis. :) Zdrowo, ale są też i drobne przyjemności i słodkości. Super! Powodzenia na tej 'diecie' i dużo zdrowia. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo dużo zdrowia ążyczę i szybkiego powrotu do "świata żywych" :)
    ps. w jak idzie "robienie masy" na takiej diecie +500kcal ? jaki efekt? jak zareagował organizm ? Daj znaĆ!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Roksanko, również dołączam się do pytania osoby powyżej- mogłabyś napisać czasem jaka jest reakcje Twojego organizmu na te zmiany? Jak zachowuje się waga, jak trawienie itp
    I zanim mnie zaraz ktoś osądzi- nie, nie chodzi mi o satysfakcję "o, no w końcu przytyła" czy coś, broń Boże. Po prostu mam nieco podobną sytuację- ED, potem baaaaaaardzo powolne tycie na ok. 1700 kcal, a od dłuższego czasu jem ok. 1500 kcal i trzymam wagę, ale po 1 wydaje mi się to za mało, po 2 mam straszne problemy żołądkowe... Wiem ze każdy organizm jest inny itp ale ciekawi mnie jaka jest możliwa reakcja na takie zmiany( jak się wcześniej długo jadło 1500 kcal i trzymało wage choć to nie jest zapotrzebowanie, a potem nagle zwiększy) Czy najpierw się przytyje a potem metaboizm przyspieszy i tycie się zatrzyma/spowolni? czy coś się poprawia z trawieniem?
    Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś co jakis czas coś na ten temat napisała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuje się pod tym, a jednocześnie dopytam-a jak było u Ciebie z tym zwiększeniem do 1700 kcal i efekty?w jakim czasie ?

      Usuń
    2. To pytanie o 1700 kcal to do mnie czy do Roksany? ;) bo jak to mnie to odpowiem- u mnie to było tak że na samym początku zwiększyłam kalorie z 1500( na których trzymałam przeraźliwie niską wagę) do jakiś 2300 i przytyłam 2 kg w 2 tygodnie, przestraszyłam się że to za szybko( w sumie miałam do przytycia od BMI 13,5 do 18 tylko 8 kg bo bardzo niska jestem stąd też każdy kg widać) , zmniejszyłam do 1800, kolejny kg w 2 tyg, a potem zmniejszyłam do ok. 1400-1700( jak coś mi przybywało to zmniejszałam do tych 1400, ale miałam też fazy na 1200, ale tez i dni że na imprezie w aloholu i jedzenieniu wpadało ze 3000 no ale wtedy przez nst jadłam ok. 1000) i w sumie ze 3 lata zajęło mi dochodzenie do tej wagi na pograniczu normy( ale te 6 kg to własnie na średniej 1700 jak nie mniej) którą trzymam od roku jedząc własnie +/- 1500/ No i nie powiem, chciałabym więcej ;)

      Usuń
    3. Ćhciałabym więcej ważyć czy jeść? hehehe, tak to pytanie skierowałam do Ciebie i ogromnie dziękuję za odpowiedz.czyli dla Ciebie optymalnie póki co to 1500kcal i trzymasz wagę... tą +6 którą wcześniej udało się zrobić,tak? a jak często to kontrolujesz?w sensie, ważysz się? Czekajmy zatem co nam napisze Roksia :)

      Usuń
    4. w sumie to + 8 kg łącznie z tymi co przytyłam na samym początku jedząc te ponad 2000 przez 2 tyg, i tak, trzymam tą nabytą wagę, kontroluję jakoś raz na miesiąc( nie mam wagi u siebie, waże się w domu i lepiej mi tak) Ważyć bym mogła jak jest, ale 2 kg by tragedii nie robiło, jednak wolę mieć ten zapas jakby tak znowu zaczęło w górę "kapać" ;p dlatego też zastanawiam się, czy własnie takie gwałtowne zwiększenie nie byłoby lepsze pod tym względem ze np. przybrałabym 2 kg ale potem mogłbym już trzymać wagę jedząc więcej. Bo tak- zdecydowanie chodziło mi o to że chciałbym więcej jeść :D

      Ale dobra, koniec spamu, też mam nadzieję że Roksana coś odpowie :)

      Usuń
    5. A jakie masz problemy żołądkowe po większej ilosci jedzenia/kalorii ?

      Usuń
    6. o wadze już pisałam z milion razy - nie mam wagi w domu i totalnie nie wiem, ile ważę :D
      natomiast nie czuję, bym jakoś dużo przytyła w przeciągu tych dwóch tygodni, od kiedy regularnie traktuje się taką dietą ;p
      może z kilogram? nie mam pojęcia, kości jak wystawały, tak wystają
      trawienie ok, bólów brzucha nie mam, a kładę się spać z uczuciem głodu (kolacja 3 - 4 godziny przed snem), więc rano jestem już głodna jak wilk i gotowa na kolejną dawkę kcal ;)

      no i tyle na razie :)

      Usuń
    7. koleżanki i koledzy, nie ma się problemów żołądkowych od nadmiaru kalorii, to tylko głupie wymówki dyktowane przez chorobę. wiem co mówię, bo jak czytam wasze wypowiedzi teraz, widzę siebie jakiś czas temu i wstyd mi za moją głupotę. pozdrawiam

      Usuń
    8. ale ja wyraźnie napisałam że mam problemy żołądkowe( wzdęcia itp) JEDZĄC MAŁO. I dlatego ciekawi mnie czy jak się je więcej, to coś się w tym temacie poprawia. I nie jestem chora, nie zwalam swoich problemów na za dużo jedzenia. Zamiast kogoś pouczać, warto czasami najpierw uważnie przeczytać jego wypowiedź

      Usuń
    9. To prawdopodobnie przez głodowe porcje lub niejedzenie masz te wzdęcia. Po prostu odzwyczaiłaś swój organizm od jedzenia i teraz system trawienny się spowolnił, nie chce mu się pracować na pełnych obrotach. To takie błędne koło: Ty jesz mało, Twój organizm nie chce prawować, bo oszczędza cenną energię z pożywienia, a Ty boisz się zjeść więcej, bo myślisz, że przez to będziesz mieć jeszcze większe wzdęcia. Skutkiem tego jesz jeszcze mniej, a organizm jeszcze bardziej się buntuje. Jak to przerwać? Zacząć więcej jeść! Nawet jeśli wskoczysz na dużą dawkę kalorii od razu, to być może przytyjesz trochę na początku, ale organizm szybko się "rozrusza". Na początku najlepiej wcale się nie ważyć, aby się nie stresować. Jako motywację dodam, że na dawce 1500 kcal to się DZIECI odchudza (które potrzebują przecież mniej kalorii do utrzymania wagi od nastolatków czy dorosłych). Niech to da do myślenia, zanim całkiem zrujnujesz sobie metabolizm i wyniszczysz ciało.

      Usuń
  13. *_* i tak to można zrzucać wagę! brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ma przytyć a nie zrzucać wagę -,-

      Usuń
    2. no własnie też nie zczaiłam komentarza...chyba ktoś nie czyta wpisów, tylko zobaczył w tytule ''dieta'', haha :D

      Usuń
    3. a nie, nawet w tytule nie ma hasła ''dieta'', to w sumie nie wiem ;p

      Usuń
    4. Poprostu ludzie maja downa :<

      Usuń
  14. Widzę, że należysz do tego typu osób co ja - takich, które uwielbiają mieć milion smaków na talerzu, mój chłopak czasem nie może patrzeć jak na śniadanko mam jedną kromkę z masłem orzechowym i owocami a drugą z serkiem i mnóstwem warzyw :) Pyszny, różnorodny i zdrowiutki jadłospis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooj taaak, moi znajomi też nigdy nie mogą pojąć, kiedy na sniadanie wyciągam z lodówki jajka i...dżem. ''Jak to, jajka z dżemem? Dziwnie tak...''. A ja po prostu jedną kanapkę lubię mieć na wytrawnie, a drugą na słodko. :)
      Piąteczka!

      Usuń
  15. Hej Roksi, jadasz w ogóle zwykłe,krowie sery?
    A wędliny jakie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że jadam! biały, żółty, wiejski, ricotta, plesniowy...w sumie każdy mój dzień zwykle nie obejdzie się bez kostki twarogu półtłustego - akurat wczoraj nie miałam na niego jakoś ochoty, ale na kolację jest przecież plaster białego sera na kanapce ;)

      wędliny różne, jakie akurat ładnie wyglądają za ladą :D
      drobiowe, wieprzowe, jakieś mielonki, salami, zdarzają się boczki, w sumie każde, byleby pachnące i świeże ;)

      Usuń
  16. Mmmmmm chciałabym tak jeść <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej :) Czytuje od dawna Twój blog, sama cierpię na anoreksję od 5 lat i wiem jak te choróbsko potrafi być przebiegłe. Piszę dlatego, że wydaje mi się, iż pomiędzy Twoimi wpisami a komentarzami dostrzegłam pewne rozbieżności (mogę się mylić i źle zrozumieć słowo czytane, za co z góry przepraszam). Z jednej strony chcesz przytyć, a z drugiej chodzisz spać głodna i jesz około 2000 kcal, co nie jest dietą na przytycie, a na utrzymanie swojej wagi. Wiem, że przerwanie wcześniejszego sposobu odżywiania i jego zmiana jest strasznie trudna oraz odbywa się zazwyczaj stopniowo, dlatego gratuluje postępów, które poczyniłaś, jednak jak sama piszesz kości nadal wystają i waga się zbytnio nie zmienia, co moim zdaniem może oznaczać, że dieta na przytycie ma za mało kcal. Sama najlepiej wiesz jak organizm jest wyniszczony po braku odpowiedniej ilości pokarmu (dlatego powinien przyjmować o wiele więcej niż wymaga tego ciało zdrowego człowieka, by odbudować poniesione straty). Z tego co kojarzę, przebywałaś w szpitalu, więc widziałaś jak tam wygląda jadłospis.
    Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię tym co napisałam, chciałam się tylko podzielić odczuciami :) Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymam kciuki, walczę "razem" z Tobą, chociaż moja dieta jest ze 2 razy większa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież każdy ma inne zapotrzebowanie, więc jak możesz arbitralnie twierdzić, że dieta 2000 kcal nie jest na przytycie? Dla faceta pracującego fizycznie taka ilość będzie głodowa, ale u dziewczyny o spowolnionym przez chorobę metabolizmie, do tego przy praktycznie żadnej aktywności fizycznej, może wywołać pożądany efekt tycia.

      Usuń
    2. a mi się wydaje, że czego by się nie napisało, to zawsze znajdzie się ktoś z jakimś ''ale'' :D

      napisałabym, że źle czuję się fizycznie, zasypiam z bolącym z przejedzenia brzuchem, to ktoś inny mądry stwierdziłby, żebym zwiększała dawkę kalorii powoli/albo (o zgrozo!), żebym na noc się nie przejadała i ostatni posiłek zjadała na ok. 3 godziny przed snem, jak wiele dietetyków radzi...

      poza tym, żeby odpowiednio podpasować wszystkim czytelnikom, uważam swoje 'dobre samopoczucie' za priorytet, a w jego skład wchodzi również zasypianie z uczuciem lekkości - spoko, mogę zwiększyć dawkę do 3000 kcal, ale i tak pójdę spać głodna - bo po prostu to lubię. ;) Podobno tak najzdrowiej, podobno Francuzi tak robią. ;))

      pozdrawiam wszystkich ^^

      Usuń
    3. Oczywiście, najważniejsza jesteś w tym wszystkim Ty i Twoje zdrowie :) Nie mam żadnego "ale" do Ciebie, chciałam tylko opisać moje spostrzeżenie. Każdy ma prawo do życia jak chce, jedzenia kiedy chce i robienia tego co lubi. Podzieliłam się tylko wiedzą jaką posiadam ze studiów i od specjalistów,z którymi miałam przyjemność pracować, a także z artykułów naukowych jakie czytałam na ten temat :) W szpitalach zaczyna się od 40 kcal na kilogram masy ciała i dochodzi nawet do 80 kcal.

      Usuń
    4. Mówisz tu o ilościach zalecanych przez lekarzy w celu przytycia, mnie chodzi o sam fakt, że niektóre osoby jedząc 2000 kcal będą tyć, abstrahując od tego, czy to właściwa z punktu widzenia medycznego liczba. Są przecież osoby, których dzienne zapotrzebowanie (na utrzymanie) z różnych względów (niska waga, wolny metabolizm, brak ruchu) jest mniejsze niż 2000 kcal - jeśli taka osoba potrzebuje np. 1500 kcal, to jedząc 2000 będzie przecież tyć, bo gdzieś tę nadwyżkę trzeba zmagazynować. Nie można więc mówić, że dieta 2000 kcal to zawsze dieta na utrzymanie - to jest uśredniona liczba, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.

      Usuń
  18. Doszłam do takiego wniosku po komentarzu Rocsanki, gdzie pisała, że nie tyje zbytnio na tej diecie :) Sama chodziłam do 3 dietetyków każdy z nich potwierdzał wyżej wymieniane słowa. Miałam kilka rozpisanych diet, które zaczynały się od powolnego zwiększania kalorii do 3500kcal. Wiadomym jest, że jedne osoby przytyją szybciej, inne wolniej - właśnie ze względu na indywidualny metabolizm, lecz takie są wytyczne lekarskie. Sama lekarzem nie jestem, więc pozostaje mi ufać doświadczeniu i wiedzy specjalistów. 2 tysiące na przytycie po niedożywieniu, ich zdaniem, to nie jest dieta na przytycie. Kończę studiować psychologię, na której również miałam postawy psychopatologii i dietetyki, więc wydaje mi się, że w danych wynikających z badań szpitalnych i lekarskich można czerpać wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  19. może troszkę głupie pytanie ale 20g masła orzechowego to ile łyżeczek i ile kalorii mniej więcej? :)
    a jadłospis super! smacznie i różnorodnie! :*
    Powodzenia Roksanko! :)
    i jeszcze mam pytanie.. przeszłaś od razu z 1500 na 2000-2500 tak z dnia na dzień, tak? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20 g to średnio jedyna łyżeczka, będzie ok 130 kcal :)
      tak, od razu sobie tak przeszłam, kto bogatemu zabroni? :D

      Usuń
    2. zrozumcie wreszcie, ze nic wam sie nie stanie jesli nagle przeskoczycie o 500-1000 kalorii ;) chyba, ze nie jecie NIC od kilku tygodni, wtedy żołądek może mieć problem z czymkolwiek.

      Usuń
  20. Super! czekamy na kolejne takie foto menu! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A jak zachowuje sie Twoja waga po takim zwiekszeniu kalorycznosci?czy duzo masz do nadrobienia?,

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie jesteś głodna w nocy jak zjadasz kolację o 18?! O której chodzisz spać?
    Bo ja np. muszę zjeść ostatni posiłek koło 20, bo inaczej łapie mnie głód w nocy i nie mogę zasnąć dopóki czegoś nie zjem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle chodzę koło 22 :) jestem lekko głodna, ale w innym stanie nie umiałabym nawet zasnąć... ;)

      Usuń
  23. Mam tak samo - idę spać ok. 22, nie jem po 18 - inaczej nie mogę zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej,hej ;) Jaki miałaś jadłospis dniowy,leżąć w szpitalu? Straszn jedzenie było? Wmuszali w Ciebie,co dawali do jedzenia,jak to wyglądało??

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...