czwartek, 27 czerwca 2013

Frużelina truskawkowa, w retro stylu - gotowa w 15 minut!

Frużelina od zawsze kojarzy mi się ze słodkim zapachem gofrów, unoszącym się z kolorowych budek przy nadmorskim deptaku.
Nigdy nie widziałam jej na półce w żadnym sklepie i pewnie dlatego wydawała mi się tak niezwykła.
Wakacyjne gofry zamawiałam więc właśnie z nią - koniecznie truskawkową. :)
Kiedy zobaczyłam TEN przepis, a w lodówce (nie)cierpliwie spoczywało pół łubianki truskawek...wiedziałam już, że w końcu moje gofry będą smakować prawdziwie wakacyjnie. :)Ta frużelina to smak dzieciństwa, to powrót do lat 90'tych, do sopockiej promenady, skrzeku mew i zapachu kremu do opalania Nivea. No i oczywiście gofrów.
W blaszanych budkach z bitą śmietaną i stadem os rojących się w okół. ;)
Takie słodkie retro w słoiczku.
Frużelina to nic innego jak owoce w żelu.
Baaardzo prosta w przygotowaniu - zrobisz ją już w 15 minut! 
Smakuje natomiast...milion razy lepiej niż nie jeden pracochłonny dżem! 
Przekonajcie się sami - warto! :)
Frużelina truskawkowa 
/ok 3-4 średnie słoiczki/
(wartość energetyczna w 100g - ok. 180 kcal)
  • 1 kg truskawek
  • 300 ml wody + 50 ml
  • 350 g cukru
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
Truskawki umyć, oczyścić z szypułek i podzielić na mniejsze kawałeczki, włożyć do garnka i zasypać cukrem, dodać ziarenka wanilii i wlać 300ml wody i sok z cytryny. Całość podgrzewać, aż truskawki się rozgotują, ale nadal będą w kawałkach.
50ml zimnej wody rozmieszać z mąką ziemniaczaną i cały czas mieszając truskawki, połączyć roztwór z gorącymi owocami. Frużelinę podgrzewać do zgęstnienia, aż zrobi się aksamitny i trochę kisielowaty sos. Gorącą frużelinę przełożyć w czyste, wyparzone słoiczki, zakręcić mocno i postawić do góry dnem, pozostawić tak do wystudzenia.


Owoce z sadu i dzialki

35 komentarzy:

  1. Świetna :D Z takimi zapasami wszelakich konfitur i innych dodatków do placków czy gofrów mogłabyś założyć własną kawiarnię w domu ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wspomnienia wracają. ;)
    Już czuję zapach takiego gofra!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak pracowałam w Pizza Hut to mieliśmy taką wiśniową, w wiadrach xD ale to chyba tylko w hurtowniach sprzedają, bo po co komu 5 kilo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba taką zrobię *.*

    a sama zapraszam na ekspresowe ciasto truskawkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. taka alternatywa dla dżemu bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chętnie przygotuję taką frużelinę w domu, z goframi świetnie smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no ja rok temu jadlam nad morzem gofry z fryżeliną owocową :) jagodowa chyba najlepsza z tych dostepnych :) a truskwakowa domowa? wow :D

    OdpowiedzUsuń
  8. W życiu nie pomyślałabym, by ją zrobić a wydaje się naprawdę prosta no i przepyszna ! Racja, jak gofry to tylko z frużeliną i tylko truskawkową :D
    I tylko dodam, że Twoja kuchnia jest cudowna, taka ciepła, kolorowa i pełna życia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mimo, że ilość cukru mnie przeraziła to wygląda przepysznie ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba wolę dżemor :D
    Ale gofra z budki też bym zjadła.. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie wolę takie frużeliny od tradycyjnych dżemów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie wygląda, lato w słoiku:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Idę jutro na rynek i kupię truskawki :)
    A potem idę do kuchni robić frużelinę <3

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo łądny intensywny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  15. hmmm aż mi się czekodżem w tym momencie przypomniał ,może Cię podkuszę o przepis ;) No i jeszcze jedno ,sądzisz że z bananem taka frużelina by wyszła ? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za! Przepis na czekodżem byłby super :)

      Usuń
    2. hhhm, myślę, że banan jest za miękki i faktycznie, może rozpaść się w mus.

      kiedyś robiłam czekodżem z bananem i byłby pewno pyszny, gdyby nie dodatek kardamonu, który był w przepisie..jakoś totalnie mi nie podpasował i konfiturę tę musiała zjeść mama. :P

      Usuń
    3. W takim razie czekamy na czekodżem - może wiśniowy, truskawkowy albo malinowy? :)

      Usuń
  16. Z bananem byłoby ciężko - bardzo łatwo się rozpada na mus :) ale, jeśli krótko go gotować to chyba dałoby radę.
    Kocham, i przy okazji robię własną. Pyszność.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie robiłam, a bardzo lubię :) Dziękuję za dołączenie do mojej akcji, która jednocześnie jest konkursem (więcej szczegółów TUTAJ )

    OdpowiedzUsuń
  18. ja gofry najbardziej lubię z bitą śmietaną i polewą czekoladową ;) ale frużelinka do twarożku <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Roksanko,a trzeba dodawać cukier?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba, bo będzie niedobre. :D
      ale możesz dać mniej :)

      Usuń
    2. dziekowac;)

      Usuń
  20. ale wszystko pięknie wygląda! :) Szkoda ze tyyyle cukru trzeba dodać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy17 maja 2012 12:28

    Do tej pory nic tu nie komentowałam, nie należę do osób,które lubią się wtrącać i wymądrzać. Raczej obserwuję różne blogi, strony w wolnym czasie.
    Ale wchodząc tu do Ciebie co i rusz mam wrażenie, że się niesamowicie krzywdzisz, pewnie nawet nieświadomie, bo mózg zjechany ED nie wyłapuje swoich własnych oszustw.
    Ja również miałam ED i również prowadziłam bloga kulinarnego przez jakiś czas. Z tym, że nikt nie wiedział o mojej chorobie - nie jak tutaj u Ciebie, gdzie jawnie się do niej przyznajesz. W każdym razie, mam wrażenie że i w moim i Twoim przypadku to polega na tym samym: próbujesz się oszukać, obcując z jedzeniem, a jeszcze w dodatku blog, który staje się popularny i komentarze kibicujących Ci czytelników utwierdzają w przekonaniu, że postępujesz słusznie. BZDURA. Wysiłek i energię które wkladasz w tego bloga mogłabyś przeznaczyć naprawdę na leczenie. Bo w ten sposób, który jest teraz, możesz się oszukiwać do śmierci.
    Odpowiedz
    Odpowiedzi

    Anonimowy17 maja 2012 12:30

    Każdy psycholog by Ci powiedział, że taki blog tylko jeszcze bardziej Cię nakręca w kierunku jedzenia. Ty błędnie myślisz, że przez coś takiego nauczysz się normalnego stosunku do jedzenia, ale nie, jedynie się utwierdzisz w obsesji.
    Ratunkiem jest terapia a nie nakręcanie się jedzeniem w internecie.
    Rocksanka17 maja 2012 22:47

    niestety (albo i stety), ale muszę przyznać, że masz absolutną rację - to nakręca, choć nie wiem, czy to źle, bo może i dobrze.

    hmm... w sumie nigdy nie myślałam nad tym właściwie, by mieć 'normalny' stosunek do jedzenia, mam raczej wrażenie, że to nigdy się jakoś specjalnie nie zmieni.

    Nie mniej jednak, właśnie od momentu założenia bloga, kiedy zaczęłam gdzieś w końcu się 'uzewnętrzniać', coś we mnie pękło i zaczęło iść w lepszym kierunku. Zwiększyłam - i stale zwiększam - kcal, przestałam ćwiczyć, traktuję jedzenie jako przyjemność, coś co ma MI SŁUŻYĆ, a nie odwrotnie. Staram się nie obwiniać w myślach po każdym posiłku - co więcej - podjadam w ciągu dnia, nie jem już tylko 2 posiłków dziennie a 5, 6, ostatni nawet koło 20 godziny. Ok 2000 kcal/dzień - tyle, ile potrzebuje osoba przy mym wzroście i aktywności fizycznej. Mam wrażenie, że normalnieje, więc nie sądzę, ażeby aktualny stan rzeczy doprowadził mnie do śmierci - nie igram już z nią.


    A teraz co???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezsensu wyciąganie starych komentarzy ale ok. Ja dorzucę swoje trzy grosze. Rocksanko, nie przejmuj się tymi złośliwymi i umoralniającymi komentarzami anonimów.
      Jestem zdania, że każdy powinien jeść tyle ile może i na ile ma ochotę. Ja sama jem raz dziennie, czasem dwa, są dni że też jem na wieczór. Wszystko zależy od dnia, czy mam apetyt. I wszystko jest ok dopóki nie liczę maniakalnie kalorii (patrzę tylko żeby było mało cukru, soli, tłuszczu), nie ćwiczę jak tylko zjem i nie mam wyrzutów sumienia jak zjem np. chipsy. Odwiedzam Twojego bloga i na pewno są dni kiedy sobie radzisz z chorobą a czasem dni kiedy po prostu jej się poddajesz, tak niestety jest...Wierzę jednak, że tych dni lepszych masz coraz więcej i wkrótce wyjdziesz z tego cała :) Jestem również zdania, że każdy sposób na wyjście z nałogu/uzależniania/choroby jest dobry jeśli widzisz jego działanie, nawet jeśli jest powolne. Jeśli sama szczerze, widzisz że ten blog chociaż trochę Ci pomaga to jest sens w tym aby go prowadzić. Pozdrawiam Cię serdecznie :) Marcia.

      Usuń
    2. aah, no i pozdrawiam Cię również, Marciu ;* :))

      Usuń
  22. Ała anonimy się rozkręcają.

    Hmm mąka ziemniaczana jakoś zagęszcza to czy jak?
    Ciekawy przepis-szkoda,że nie wpadłam tutaj wcześniej bo miałam :wolne: truskawki i nie wiedziałam co z nich zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rocksanko wiesz moze co sie dziej z Ola z http://littlebrainchild.blogspot.com/ ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie mam pojęcia, a nawet nie zauważyłam, że dawno nic nie dodawała.. :O :(

      Usuń
  24. Ja zrobiłam ale wyszła jak kisiel, coś zepsułam. :( Tak czy inaczej w smaku jest dobra. ^^ Fajnie by było gdyby pojawiało się więcej takich łatwych przepisów jak ten czy na pizze, nie mam cierpliwości do stania w kuchni, a to można zrobić szybko i jest pyszne. :D Uwielbiam twojego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nic nie zepsułaś - to mam mieć właśnie tak konsystencję kisielu - to są owoce w żelu, a nie dżem, więc taka ich uroda. :)
      także lubię mało skomplikowane przepisy, więc na blogu na pewno będzie ich o wiele więcej :)

      pozdrawiam Cię! :* :)

      Usuń
  25. kurcze, ale tu smacznie u Ciebie! ślinka mi cieknie i nie mogę przestać oglądać tych apetycznych zdjęć!:D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...