Zachęcona komentarzem jednej z czytelniczek Tęczy w słoiku (serdecznie Cię pozdrawiam!) odnośnie lidlowskiego masła orzechowego, udałam się na zakupy.
Oczywiście, jak w transie, po marketach błądzę niczym zahipnotyzowane dziecko we mgle - jarając się fajnym jedzeniem.
Nie byłabym więc sobą, stojąc przy kasie wyłącznie z jedną zdobyczą.
Poza orzechowym smarowidłem z kawałkami orzechów (które - notabene - ma cudowną konsystencje, niczym to z M&S), pod pachę (bo oczywiście zapomniałam o wózku) zawinęłam:
- kubełek lodów o ciasteczkowym smaku COOKIE DOUGH (jeśli nie znasz jeszcze tego smaku - KLIK TU)
- krem do smarowania na bazie sera twarogowego i śmietanki z ziołami
Podobnie z resztą z 70% promocyjnego asortymentu...
a Wy, zrobiliście już swoje ''amerykańskie'' zakupy? ;)
jeśli nie - to może skusicie się na takie UROCZE, serduszkowe lusterko z IKEA? :)
Idealne w pokoju każdej księżniczki. <3
Oddam je już za symboliczne 10 zł! ^^
Więcej o tym czadowym zwierciadle dowiesz się tu:

